Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Założyciel
Modlitwa za wstawiennictwem Sługi Bożego
 
Postać założyciela
 
Serwis poświęcony Ks. Franciszkowi Blachnickiemu
 
Założyciel w aktualnościach
 
Założyciel w Listach DK
 
Siostra Jadwiga Skudro
 

List`96: wrzesie - grudzie 2004

„Dojrzewanie do diakonii”

[...] Chrystus, Bóg, który stał się człowiekiem, realizuje w sposób doskonały istotę ludzkiego bytu, ludzkiego powołania. W Nim objawia się człowiekowi człowiek. Jakie prawo objawia nam Chrystus o nas samych, o sensie naszego istnienia, o naszym przeznaczeniu? Prawo to zamyka się w określeniu: „tajemnica Paschalna”. Chrystus przez swoją Paschę objawia nam istotny sens naszego życia, naszego przeznaczenia. Co to jest Pascha? Przejście. Przejście przez śmierć do życia. Tajemnica związku między śmiercią i życiem. Tajemnica, której by żaden człowiek nie potrafił odkryć własnym rozumem, bo to jest dla ludzkiego rozumu niepojęte, w jaki sposób śmierć może rodzić życie? W jaki sposób śmierć może być dla człowieka jedyną drogą do życia? W jaki sposób człowiek może zapewnić sobie istnienie poza śmiercią, istnienie wieczne? Właśnie przez śmierć.
Chrystus objawia podstawowe prawo ludzkiego istnienia i powołania. Wyraża je w sposób bardzo prosty, ale jakżeż zarazem paradoksalny. „Kto znajdzie swoje życie, straci je, kto straci swoje życie dla Mnie, znajdzie je” (por. Mt 10, 39). „Jeżeli ziarno wpadłszy w ziemię nie obumrze, samo zostanie. Jeżeli umrze, przyniesie obfity owoc” (por. J 12, 24). Istnienie człowieka określa ten podstawowy paradoks, że właśnie to, co wydaje się człowiekowi zgubą, to przed czym chce uciec za wszelką cenę, to właśnie jest dla niego jedyną drogą do życia, do pełni życia, do szczęścia.
Dlaczego jednak takie dziwne prawo dał Bóg człowiekowi? Dlatego, że stworzył go na swój obraz i swoje podobieństwo. To znaczy, że to prawo istnieje także w Bogu, obowiązuje Boga. Czy możemy w to wątpić dzisiaj, kiedy Bóg przyszedł po to, żeby umrzeć? Dlatego że umarł, dlatego też zmartwychwstał. Bóg jest miłością. A miłość polega na tym, żeby dawać. Miłość ostatecznie polega na tym, żeby dać siebie. Nie zatrzymywać siebie dla siebie, ale posiadać siebie po to, żeby ciągle dawać siebie. To jest istota miłości. [...]
Człowiek zszedł z tej drogi, popełnił tę straszną pomyłkę. Kiedy zerwał owoc z drzewa rajskiego, wtedy też jak gdyby oderwał swoje istnienie od Boga, żeby istnieć dla siebie, żeby posiadać siebie przez posiadanie, przez używanie, przez lgnięcie do siebie, przez odnoszenie wszystkiego do siebie. To jest grzech. I to musi zrodzić śmierć, bo człowiek pogrąża się właśnie w tym, co jest nicością, w tym, co nie ma w sobie źródła istnienia. Im bardziej człowiek lgnie do siebie, im większym jest egoistą, im więcej gromadzi, im więcej posiada, im więcej używa, tym bardziej pogrąża się w śmierci, aż pogrąży się w śmierci wiecznej.
Aby zawrócić człowieka z tej drogi, Bóg podjął tę niesamowitą, niezwykłą katechezę wobec człowieka. Jest to największa katecheza, oświecenie, nauka: oto Bóg przychodzi i staje się człowiekiem, przyjmuje naszą ludzką naturę po to, żeby móc dać siebie. [...] Bóg objawił się w tak niezwykły sposób. Nie mógł nam jednak inaczej objawić tego, że On właśnie z miłością wydał za nas samego siebie. Ale właśnie dlatego, że wydał za nas samego siebie, nie mógł umrzeć, bo wydając siebie dokonał aktu miłości. Dokonał aktu, do którego zdolny jest tylko Bóg. Ale ponieważ zrobił to jako człowiek, tym samym człowiekowi zapewnił istnienie na sposób Boży, czyli istnienie wieczne, które już nie zazna śmierci. Dzięki temu właśnie z tego ciała zbitego, wydanego, leżącego w grobie, mogło wyjść inne ciało, ciało tego właśnie tak prostego, tak słabego w swoim wyrazie Opłatka, Chleba, o którym powiedział: „To jest Ciało moje za was wydane”. I w Hostii Chrystus jest wydany na naszą łaskę i niełaskę. Możemy Hostię zbezcześcić, zniszczyć, ale możemy i spożyć, jednak tym samym także zniszczyć. Jego wydanie jest w dalszym ciągu wydaniem ostatecznym, wydaniem całkowitym. O tym właśnie mówi nam znak Ciała Pańskiego, Eucharystii.
Jaką jednak moc, jaką siłę nosi w sobie ten znak? Właśnie to, co jest owocem wydania siebie, owocem największej miłości, a owocem tym może być tylko życie. Dlatego On sam zmartwychwstał z grobu. Ponieważ wydał siebie do końca, dlatego otrzymał nowe życie, otrzymał taką pełnię życia, że większej być nie może... Chrystus Zmartwychwstały, człowiek, prawdziwy Człowiek, jeden z nas, stał się uczestnikiem życia Bożego, życia wiecznego, życia, którego pełni nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Na miarę wydania siebie Bóg Ojciec obdarzył Go życiem, Zmartwychwstaniem. I taka jest moc tego życia, taka pełnia tego życia, że Chrystus może go udzielać wszystkim ludziom wszystkich czasów. „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6, 54). Spożywanie właśnie tego Ciała, które zostało wydane za nas. Za taką cenę otrzymaliśmy życie. I możemy je ciągle brać: „Przystąpcie, kupujcie bez pieniędzy (por Iz 55, 1); „Zaczerpnijcie ze zdrojów zbawienia” (por. Iz 12, 3). Dla wszystkich jest otwarta ta droga.
Z tego jednak wynika, że i my musimy zacząć żyć według tego samego prawa. Jeżeli nie będziemy żyli według prawa życiodajnej śmierci, to nie skorzystamy z tego wielkiego daru. Abyśmy mogli z niego skorzystać, został ustanowiony chrzest, czyli nasze zanurzenie w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Co to znaczy: zanurzenie naszego życia, naszej egzystencji, naszej drogi w tę samą drogę przejścia przez śmierć do życia. Co to znaczy? Do czego nas wzywa, do czego nas zobowiązuje i do czego nas uzdalnia chrzest? Do tego, abyśmy umierali przez całe życie, abyśmy umierali dla swego egoizmu, dla miłości własnej. Abyśmy ciągle przekreślali w sobie tego człowieka, który żarłocznie chce wszystko pożerać dla siebie, mieć, brać, posiadać. To jest droga śmierci. Ile razy przezwyciężymy swój egoizm, ile razy otworzymy się ku drugiemu, ile razy spełnimy bezinteresowny czyn, nie pytając o zapłatę, ile razy nachylimy się nad bratem, który cierpi nędzę i jest opuszczony, ile razy złożymy ofiarę z tego, co mamy, nie pytając ani o uznanie, ani o pokwitowanie, żeby mieć mniejszy podatek, tylko po prostu po to, żeby dać, dać bezinteresownie, tyle razy przechodzimy ze śmierci do życia. To jest rytm życia chrześcijańskiego określony przez chrzest. Ciągłe umieranie, ciągłe przechodzenie do życia. I w tym się musimy ćwiczyć całe życie. Od początku w tym duchu musimy wychowywać dzieci, młodzież. Uczyć je, że tylko to, co dajemy z siebie, to naprawdę otrzymamy. Tylko to, co dajemy, to naprawdę możemy posiadać. To jest właśnie ten paradoks naszego istnienia: kto znajdzie swoje życie, straci je; kto straci wielkodusznie, ofiarnie, poświęcając się dla dobra ogólnego, dla Ojczyzny, dla Kościoła, dla braci, ten znajdzie życie (por. Łk 9, 24). Już teraz znajdzie radość. Prawdziwą radość, która wypływa właśnie z takiej postawy, z miłości. Radość dawania. A kiedyś staniemy się zdolni do tego, żeby oddać życie, żeby naprawdę oddać życie.
Każdy musi oddać życie, ale chodzi o to, jak? Czy z miłości, dobrowolnie, czy po prostu dlatego, że to życie mu zostanie zabrane? Oddawanie swojego życia dzień po dniu to jest droga. I w chwili śmierci spotkamy się z Chrystusem, bo nasza śmierć będzie włączona w Jego śmierć, będzie oddaniem. Dlatego też zrodzi życie, nowe, pełne życie. Takie prawo objawia nam dzisiaj Chrystus. Prawo o człowieku, o sensie i przeznaczeniu jego życia, jego drogi. Tylko to jest prawdziwe. I to trzeba głosić temu światu, który dzisiaj przez swój egoizm pogrąża się coraz bardziej w chaosie. Jedyna droga ratunku dla świata, jedyna światłość wśród mroków to Chrystus, który wydał za nas samego siebie i dlatego został wywyższony ponad wszystko – Bóg przywrócił Mu życie i uczynił Go nadzieją dla wszystkich ludzi i drogą do powstania z upadku, drogą do pełni życia.

ks. Franciszek Blachnicki
„Życie moje oddaję”, Instytut im. ks. Fr. Blachnickiego,
Krościenko 2000, s. 25-29.



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK