Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Założyciel
Modlitwa za wstawiennictwem Sługi Bożego
 
Postać założyciela
 
Serwis poświęcony Ks. Franciszkowi Blachnickiemu
 
Założyciel w aktualnościach
 
Założyciel w Listach DK
 
Siostra Jadwiga Skudro
 

List`95: maj - sierpie 2004

„Diakonia jako uczestnictwo w misji Chrystusa”

[...] I. Diakonia Chrystusa Sługi (Flp 2,5-11)
Nie sposób, podejmując taki temat, nie wędrować myślą i wyobraźnią do kaplicy Chrystusa Sługi na Kopiej Górce. Jej tytuł i wystrój artystyczny pomysłu Ojca Franciszka miał służyć, jak mówił Sługa Boży, tym, którzy „przygotowują się do diakonii, do przyjęcia różnych zadań w naszym Ruchu: kapłani, animatorzy, diakonia wychowawcza”. Kaplica przemawia wyrazistością swych znaków również do tych, którzy już od lat pełnią diakonię. Jej teologia podsuwa motywy do jeszcze gorliwszej służby, chroniąc przed zniechęceniem, gdy mimo włożonego wysiłku trudno dostrzec jego owoce. W tej kaplicy ludzki wysiłek służby zakorzenia się w diakonii samego Chrystusa Sługi. Właściwie w tym miejscu należałoby oddać głos Ojcu Franciszkowi. Wielokrotnie bowiem w swoich homiliach sięgał do ikonografii naszej kaplicy. Jego wypowiedzi można śmiało potraktować jako najlepszy przewodnik, uzasadniający jej koncepcję oraz będący wykładnią istoty diakonii.
Na ikonografię kaplicy składa się kilka obrazów ilustrujących konkretne teksty biblijne. W istotę diakonii Chrystusa Sługi wprowadza hymn o kenozie [dobrowolnym ogołoceniu i uniżeniu się Syna Bożego] św. Pawła z listu do Filipian (Flp 2, 5-11) umieszczony przy schodach wejściowych. Św. Paweł zaczyna ten hymn od stwierdzenia: „To dążenie niech was ożywia, ono też było w Chrystusie Jezusie”. Staje przed nami zadanie: mamy żyć dążeniem Chrystusa. Jakie było dążenie Chrystusa? O jakim mówi święty Paweł w Liście do Filipian? [...] Dążenia Chrystusa można streścić w jednym stwierdzeniu: „pełnić wolę Ojca”. Będzie o tym mówił wielokrotnie: „Moim pokarmem jest pełnić wolę Ojca”, „Ja na to przyszedłem, aby pełnić wolę Ojca”. Zaś wolą Ojca jest zbawienie człowieka. Dążeniem więc Jezusa stało się uczynić wszystko dla zbawienia człowieka. Wszystko dla Ojca i wszystko dla człowieka. Uniżył samego siebie, ogołocił, po to, aby Ojciec mógł spełnić swój zbawczy plan i odzyskać nas, swoich synów utraconych przez grzech. A to wszystko przez Niego - Jedynego Syna, który weźmie na siebie grzechy nas wszystkich.
Świat głosi inne dążenia. Wydaje się, że dążenia świata są jedne: demonstracja siły, dominacja nad innymi, pęd do sukcesu. Liczą się wygrani, zwycięzcy, silniejsi. W tym wszystkim ujawnia się duch Złego. Bo jak inaczej to zrozumieć, gdy ciągle słyszymy o pogłębiającej się przepaści między tymi, którzy mają wszystko i mogą wszystko, a tymi, którzy nic nie mają i niczego nie mogą. Nieustannie w naszym życiu dochodzi do konfrontacji dążeń Jezusa, dążeń Ewangelii z dążeniami świata. Nie jest łatwo iść drogą dążeń Jezusa, bo trzeba zgodzić się na przegraną w oczach ludzi i świata. Może nawet na kpinę, cynizm, na wytykanie palcami, na śmieszność. To jest cena uniżenia, ogołocenia - droga Chrystusa Sługi. [...]
Podejmując diakonię jesteśmy wezwani, aby dążenia Jezusa uczynić swoimi. Najpierw te dążenia odkrywać, odkrywać kolejne rysy osobowości Chrystusa Sługi, rozeznawać drogę swojej posługi, aby potem wchodzić w Ducha Jezusa, uczyć się żyć Jego Duchem, Jego dążeniami. Ojciec Franciszek tak to rozumiał: „To jest program naszego życia chrześcijańskiego. Przyjęliśmy przez wiarę Chrystusa jako swojego Zbawiciela, ale musimy Go przyjąć także jako Pana. Musimy świadomie realizować życie (styl, program życia) kierowane przez Chrystusa, przez Jego Ducha. Życie uczniów, to jest życie poddane Chrystusowi. Inaczej mówiąc - językiem Pisma św. - musimy przemienić się z ludzi cielesnych w ludzi duchowych. Musimy przemienić swoje życie, które jest jeszcze w dużej mierze życiem według ciała, w życie według Ducha”.

II. Umiłowany Syn Ojca (Mk 1, 9-11)
Nie sposób, znalazłszy się w kaplicy, nie zatrzymać wzroku na witrażu w ścianie ołtarzowej, na figurze Jezusa z ramionami ufnie wyciągniętymi ku Ojcu. Jezus podejmuje diakonię, realizację zbawczego planu Ojca, czyni to w zjednoczeniu z Nim, namaszczony przez Niego Duchem Świętym.
Wizerunek ten odkrywa źródło mocy w pełnieniu posługi. Sam, o własnych siłach nie podołam zadaniu, które stawia przede mną Bóg. Ale... przecież to On wzywa i uzdalnia, to On namaszcza. Nie ma więc innej drogi, jak tylko ufnie zawierzyć siebie ramionom Ojca, przyjąć Jego wolę - jak Jezus. On udzieli potrzebnej mocy, On pośle swego Ducha, On będzie ciągle przypominał jak Jezusowi: „Tyś jest mój Syn umiłowany. W Tobie mam upodobanie”. Szukając u Chrystusa Sługi odpowiedzi na pytanie o istotę naszej diakonii, ogarniamy myślą, wiarą, sercem tę diakonię jaką On podjął z woli Ojca dla nas i dla naszego zbawienia. Scena nad Jordanem. Uniżenie Jezusa znajduje swój wyraz w solidarnym stawaniu w szeregu z grzesznikami, którzy proszą Jana o chrzest pokuty. Otwiera się niebo zamknięte dotąd grzechem Adama. Jezus - Nowy Adam otwiera je swoją gotowością do przyjęcia woli Ojca, zbawienia człowieka za cenę wzięcia na siebie jego grzechu. Ojciec przyjmuje Jezusowe TAK, Jego wolę, aby „usłużyć nam swoim życiem”. „Tyś jest mój Syn umiłowany. W Tobie mam upodobanie”. Syn - Sługa oddaje siebie do dyspozycji Ojcu, aby On mógł zrealizować swój zbawczy plan. Ojciec potwierdza swoją akceptację dla woli Jezusa - oto znalazł w Nim upodobanie. Pochyla się nad swym Synem z dumą i wzruszeniem rodziców, którzy samych siebie odnajdują we własnych dzieciach, w ich decyzjach. Słowo wypowiedziane przez Ojca przynosi Duch Święty. Duch Święty namaszcza Jezusa, daje Mu moc i posyła, aby „ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność...” Duch Święty uświęca Ciało Jezusa, przenika Jego człowieczeństwo, uzdalniając do przyjęcia nadludzkiego zadania, do którego wzywa Go Ojciec. Syn trwający mocą Ducha Świętego, w miłosnym uścisku ramion Ojca, namaszczany Duchem Świętym. Jesteśmy świadkami epifanii Trójcy Świętej. Dotykamy tutaj serca Boga. Ojciec Franciszek powie: „Skoro istota wewnętrznego życia Trójcy Świętej polega na dawaniu siebie, na posiadaniu natury Bożej w jej dawaniu pozostałym Osobom, to istotę Osób Bożych można analogicznie określić przez pojecie służby, diakonii, której istotną treścią jest właśnie oddanie się, oddanie Boskiej natury posiadanej przez miłość w akcie dawania. W ten sposób powstaje wspaniała jedność, która równocześnie kryje w sobie wielość, i wspaniała wielość, która jest nierozdzielną jednością”.
Witraż w kaplicy Chrystusa Sługi tłumaczy istotę diakonii. Jest ona możliwa w naszym życiu tylko w Duchu Jezusa, na wzór Chrystusa Sługi, w całkowitym zjednoczeniu z Ojcem. Scena nad Jordanem odsłania też przed nami istotę naszego powołania i wielką godność człowieka. Przez chrzest święty uczestniczymy w życiu Trójcy Świętej. Jesteśmy usynowieni, wybrani, namaszczeni. Przez chrzest mamy udział w Jego, Jezusowym synostwie, w Jego misji prorockiej, kapłańskiej i królewskiej. Zostaliśmy, jak On, namaszczeni Duchem Świętym, obdarowani charyzmatami dla budowania Jego Mistycznego Ciała – Kościoła. To uzdolnienie pozwala nam lepiej widzieć i rozumieć Kościół, oraz uczestniczyć w jego diakonii. Tak rozumiał to Ojciec Franciszek: „Sobór Watykański II w pełni nam przywrócił tę wizję Kościoła, który jest wspólnotą służb i charyzmatów, że jedni wprawdzie mają szczególną odpowiedzialność, szczególną nawet można by powiedzieć władzę, ale która musi być pojmowana w duchu Chrystusowej służby”. I w innym miejscu: „Każdy ma swój charyzmat i każdy z nas musi rozpoznać ten swój specjalny charyzmat i uaktywnić ten charyzmat w życiu wspólnoty Kościoła, zwłaszcza Kościoła lokalnego, wtedy dopiero Kościół stanie się prawdziwą wspólnotą, kiedy każdy z nas będzie się czuł współodpowiedzialny za jego wzrost i każdy wypełni swoje zadanie, przejmie swój odcinek odpowiedzialności. W ten sposób w tej wzajemnej posłudze, w tej wzajemnej diakonii będziemy budować Kościół, Ciało Chrystusa, aby dojrzewało ono do swojej pełni”.

III. Próba wierności (Łk 4, 1-13)
Wybranie, namaszczenie przez Boga, nie jest gwarancją przed pokusą, przed atakiem szatana. Duch, którym Jezus został namaszczony nad Jordanem, wyprowadza Go na pustynię. Bóg wydaje Jezusa w moc nieprzyjaciela, w moc grzechu. [...] Źródłem mocy Jezusa w walce z szatanem jest chrzest w Jordanie. Ogarnięty miłością Ojca i namaszczony mocą Ducha Świętego, odpiera pokusy szatana, pozostaje wierny woli Ojca i podjętej diakonii dla zbawienia człowieka. Źródło naszej mocy tkwi w tajemnicy chrztu świętego, w którym dokonało się nasze usynowienie, przez który staliśmy się dziećmi Bożymi. Ten sam Duch Święty namaścił nas w sakramencie bierzmowania dla realizacji naszego powołania, zbawczego planu Ojca wobec każdego z nas. Diakonia Jezusa jest służbą zbawczemu planowi Ojca. Jest dla Niego możliwa tylko w bezgranicznym posłuszeństwie Ojcu, Jego Słowu. Diakonia podejmowana przez nas jest możliwa tylko w całkowitym zjednoczeniu z Chrystusem. Tylko w zjednoczeniu z Nim człowiek zdolny będzie w pełnionej przez siebie diakonii odeprzeć szatańskie pokusy: władzy, pychy, posiadania, osiągnięcia korzyści w pełnionej posłudze.

IV. Przyszedł po to, aby służyć (Mt 20, 20-28)
Kolejny obraz jest świadectwem, jak łatwo człowiek ulega pokusie panowania, żądzy władzy, pragnieniu decydowania o losie innych. Te pokusy dotykają nie tylko struktury świeckie ale także ludzi Kościoła. Matka i synowie Zebedeuszowi – Jakub i Jan, stają przed Jezusem z prośbą. Ewangeliści odnotowują dwie wersje tego zdarzenia. W jednej matka, być może podyktowana troską o przyszłość swych synów, zwraca się z prośbą do Jezusa: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. W drugiej sami uczniowie, Jakub i Jan, ośmielają się głośno wypowiedzieć to, o czym myśleli wszyscy. Z innych fragmentów Ewangelii wiemy, że apostołowie sprzeczali się o to, który z nich jest ważniejszy. Być u steru władzy, albo blisko Mesjasza-Króla, po Jego prawicy i lewicy, aby mieć wpływy, współdecydować. Ciągle jeszcze myślenie uczniów przeniknięte jest wizją polityczną Mesjasza, władcy narodów, wyzwoliciela Izraela. [...] Jezus nie kieruje się logiką świata, nie myśli o władzy. Ma na uwadze tylko realizację zbawczego planu Ojca. Tak jak swoich uczniów, tak i nas zaprasza na drogę służby. Uczniom i nam stawia pytanie: „Czy możecie pić z kielicha, który Ja mam pić?” Mieć udział w kielichu Jezusa. Do tego, aby, być po lewej i prawej stronie Jezusa dochodzi się drogą uniżenia, paschy, tak jak On. Trzeba, tak jak On, stać się sługą wszystkich, dać z siebie wszystko i siebie samego dać, nawet swoje życie dla dobra braci, dla ich zbawienia. Jednocześnie On nas uzdalnia do diakonii. Namaszcza Duchem, którym sam był namaszczony. Karmi swoim słowem, które ma cudotwórczą moc. Karmi swoim ciałem wydanym i krwią wylaną, na okup za wielu. Wysokie, wręcz heroiczne wymagania Jezusa wobec Jego uczniów, także wobec nas. Zaproszenie, aby być „na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie”. Dla Jezusa te słowa stały się mottem życia i misji, diakonii i jego kenozy. Obraz w kaplicy ukazuje postać klęczącego Jezusa. Mowa bez słów. W tym geście Jezusa artysta zawarł Jego rozumienie służby – być dla człowieka, dawać swoje życie, aż do końca. Trzeba pamiętać, że zawsze w perspektywie diakonii stoi krzyż. Myśląc poważnie o jej podejmowaniu nie sposób rozminąć się z nim. Diakonia jest udziałem w „kielichu” Jezusa, jest „na wzór Syna Człowieczego”. Dopiero zjednoczenie z Jezusem w Jego postawie służby wobec człowieka i jego zbawienia, zapewnia miejsce po lewej i prawej stronie Pana. Postawa Jezusa, Jego diakonia jest wezwaniem do wzajemnej służby: „A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem tam będzie i mój sługa”. Tylko w taki sposób można gromadzić ludzi wokół siebie, tylko tak tworzyć wspólnotę. Ojciec Franciszek podkreślał często wspólnototwórczą rolę służby w Kościele: „Im bardziej ktoś akcentuje swoją władzę, ten tym bardziej staje się samotny, tym bardziej jak gdyby się wyłącza ze wspólnoty, im bardziej ktoś władzę pojmuje jako służbę, tym bardziej innych zobowiązuje, angażuje, włącza do tej pracy nad wspólnym dobrem, nad budowaniem wspólnoty Kościoła”. [...]

V. Umywać nogi (J 13, 1-15)
W rozdziale 13. Ewangelii według św. Jana czytamy: „Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował”. Jezus zdejmuje wierzchnie szaty, klęka u nóg apostołów i zaczyna je umywać. Św. Jan nie przekazuje nam opisu ustanowienia Eucharystii, jaki znamy z lektury synoptyków. Jednak ta scena z Wieczernika mówi bardzo wiele o istocie Eucharystii. Jej treścią, tak jak treścią Eucharystii, jest miłość Chrystusa... aż do końca. Tym końcem, kresem będzie śmierć na krzyżu. Chrystus Sługa, w swej służbie człowiekowi, nie zatrzyma się w pół drogi, nie zrezygnuje ze służby w miłości nawet wobec perspektywy krzyża i śmierci. [...] Zanim to jednak nastąpi na krzyżu, Jezus w Wieczerniku wykonuje gest sługi (służącego) niewolnika – umywa apostołom nogi. Ten gest nazywamy „mandatum” – przykazanie. Jezus powie podczas wieczerzy: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie”. Pochylając się do nóg apostołów, nie mówiąc nic o miłości, daje świadectwo, co to znaczy miłować – to pochylać się do nóg każdego człowieka. W każdym człowieku dostrzegać jego wielkość, pomimo grzeszności. Jezus przecież umiera właśnie za grzeszników – to im służy. Umywa nogi zdrajcy Judaszowi i Piotrowi, który się Go zaprze. Gest Jezusa uświadamia nam, że miłość, to nie deklaracje, słowa, uczucia, westchnienia. Miłość to przede wszystkim konkretny czyn, służba, ofiara. Jego służba nie ma granic. Jezus jest gotów dać siebie w miłości każdemu – również za cenę ofiary, śmierci na krzyżu. Ten gest miłości Jezusa, który ma początek w Wieczerniku, swój szczyt znajdzie w krzyżu i śmierci na Golgocie. [...] „Dałem wam przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. Jezus pragnie, aby Jego gest został potraktowany jako przykład do naśladowania. Chce powiedzieć, że aby mieć udział w Jego Królestwie trzeba w miłości, w służbie człowiekowi posunąć się bardzo daleko, nawet do czynów, gestów sprzecznych z tradycją, obyczajami, kulturą. W imię miłości do człowieka. Nie chodzi jedynie o to, aby umywać nogi, ale o wewnętrzną postawę wobec innych. Ten gest symbolizuje pokorną miłość ofiarującą się innym. Jezus nie myje nóg apostołom na pokaz, by ich pouczać. Raczej po to, aby objawić jak Bóg potrafi kochać „do końca”, do szaleństwa.
Umywanie nóg zawiera w sobie całe nauczanie Jezusa i Jego przesłanie. Często gesty przemawiają mocniej niż słowa. Jezus wie, że Jego uczniowie będą mieli pokusę naśladowania wielkich tego świata. Będą chcieli sprawować władzę, decydować o losach ludzi, świata. Nawet służyć, pomagać ubogim i słabym można „z góry”, jako ktoś wyżej postawiony, traktując z litością i pogardą dla ich biedy. W Królestwie Jezusa panują inne obyczaje. Największy musi stać się najmniejszym – sługą, gdyż jest to Królestwo miłości. [...]
Ustanowienie Eucharystii i umywanie nóg odnoszą się do siebie nawzajem. Rozdzielanie tych wydarzeń zniekształcałoby obraz Jezusa oraz sakrament Jego miłości. „To czyńcie na moją pamiątkę” – powie po ustanowieniu Eucharystii. Podobne słowa wypowiada po umyciu nóg: „Dałem wam przykład”. Oba gesty związane z ciałem – Jego własnym i apostołów – są gestami komunii. W tych wydarzeniach Jezus nie pozostawia nam nauczania, On daje siebie. Swoim uczniom okazuje czułość – nie chce nad nimi dominować, czyni siebie najmniejszym, sługą. Czyni siebie pokarmem, daje swoje Ciało. W pełnieniu diakonii nie można poprzestawać na słownych deklaracjach. Swoim gestem, przykładem, Jezus każe nam klękać przed drugim człowiekiem, naszym bratem, mimo jego słabości i grzeszności, aby mu usłużyć. Diakonia jest służbą w miłości. Aby zdobyć się na taką posługę, na umywanie nóg bratu, trzeba szukać mocy u Jezusa, trzeba karmić się Jego Ciałem i Krwią, owocami Chrystusowej diakonii dla nas. [...]

ks. Roman Litwińczuk
Fragmenty referatu wygłoszonego 28 II 2004 r. w Częstochowie
na XXIX Kongregacji Odpowiedzialnych RŚ-Ż



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK