Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Założyciel
Modlitwa za wstawiennictwem Sługi Bożego
 
Postać założyciela
 
Serwis poświęcony Ks. Franciszkowi Blachnickiemu
 
Założyciel w aktualnościach
 
Założyciel w Listach DK
 
Siostra Jadwiga Skudro
 

List`92: maj - sierpie 2003

Nasze spotkanie z ks. prof. Franciszkiem Blachnickim

Jesteśmy z diecezji siedleckiej – emerytowana nauczycielka i lekarz pediatra, mieszkamy w Międzyrzecu Podlaskim. Nasze ciche i skromne życie rodzinne i zawodowe w czasach PRL-u zostało rozświetlone spotkaniem z człowiekiem wielkiej wiary, świadkiem Chrystusa – Ojcem Franciszkiem Blachnickim. Stało się to za przyczyną ks. Jerzego Zychory, który prowadził młodzież oazową w naszym mieście. Zaproponował nam udział w rekolekcjach dla rodzin w Krościenku w sierpniu 1973 r. Przeczuwaliśmy, że będzie to dobre dla naszej rodziny, gdyż syn Leszek był właśnie po pierwszej Komunii Św., a także pociągał nas pobyt w górach w gronie rodzin katolickich. Nie sądziliśmy, że właśnie ten udział w rekolekcjach przeorientuje nasze życie i nada mu właściwy kierunek. Mija w tym roku 30 lat od tamtego spotkania, a my nadal trwamy w Domowym Kościele. Z trudem teraz odtwarzamy w pamięci głębokie przeżycia i odkrycia w sferze życia religijnego minionych lat.
Przypomnijmy, że lata 70., wprawdzie czas posoborowy, w Polsce jednak były okresem cenzury, zastraszania i prześladowania, braku organizacji i stowarzyszeń katolickich, braku książek i czasopism religijnych. Trudno było mówić o właściwej formacji chrześcijańskiej. Każde zaangażowanie świeckich w sprawy kościelne czyniło ich obywatelami niższej kategorii. Wielki był głód prawdy, ale też bardzo silna propaganda ateistyczna. Wtedy to ks. Franciszek Blachnicki, przez swoją wizję oddolnego odrodzenia i przemiany, zaczął kształtować i formować dojrzałych chrześcijan. Jak wiemy, swoją troską objął wszystkie stany w Kościele, w tym od 1973 r. rodziny. Rekolekcje prowadził osobiście, metodą oazy opartej na przeżywaniu głównych prawd wiary i przenoszeniu tego do codziennego życia. Była to dla nas nowa ewangelizacja. Dzięki nauczaniu Ojca Fr. Blachnickiego otrzymaliśmy w skondensowanej formie wizję tzw. Żywego Kościoła, zrozumienie niewoli człowieka w następstwie grzechu, Bożego planu zbawienia i potrzeby wiary w Bożą miłość. Ks. Fr. Blachnicki podkreślał, że do każdego z nas Bóg posyła swego anioła, jak do Maryi, który mówi: „Nie bój się, znalazłaś łaskę u Boga”. Dalej wyjaśniał, że znaleźć łaskę u Boga to być miłowanym przez Niego. Do każdego z nas Bóg zwraca się podobnie, nie wolno nam w to zwątpić. Takie słowa o miłości Bożej, o działaniu Ducha Świętego, o wolności człowieka, o związku wiary z życiem, o odwadze, a także o radości chrześcijańskiej – to słowa otuchy, to perły, które mogliśmy podjąć, dzięki uczestnictwu w rekolekcjach oazowych.
Z Ojcem Fr. Blachnickim trzykrotnie przeżywaliśmy rekolekcje wakacyjne, poza tym były liczne spotkania w Lublinie na kręgu centralnym, na KKO i na podsumowaniu oaz letnich. Każde spotkanie nas ubogacało i umacniało na obranej drodze. Jednak pierwsze rekolekcje w 1973 r. odegrały w naszym życiu zasadniczą rolę. To było zafascynowanie Bożą miłością, Kościołem, wspólnotą wielbiącą Boga i jasno sprecyzowanym celem życia chrześcijańskiego. Dzień po dniu, w rytmie tajemnic różańcowych wchodziliśmy w tajniki naszej wiary. Głęboko przeżyliśmy rolę Chrztu św. w naszym życiu, jak i innych sakramentów świętych, odkrywając potężne działanie Ducha Świętego. Odtąd świadomie współpracujemy z Duchem Świętym (przeszliśmy też Seminarium Odnowy w Duchu Świętym) i czujemy Jego kierownictwo w naszym życiu.
Następnym odkryciem podczas rekolekcji było pełne uczestnictwo w Eucharystii, z czynnym udziałem obecnych, w misterium liturgicznym. Przed każdą Mszą św. wszyscy uczestniczyliśmy w przygotowaniu śpiewów liturgicznych pod kierunkiem p. Gizeli Skop, dysponując śpiewnikami „Exsultate Deo”. Spotkanie całej oazy wielkiej w kaplicy Dobrego Pasterza na przeżywaniu liturgii dnia było podobne do radości poranka wielkanocnego; wszyscy byliśmy zjednoczeni w Imię Pana. Odtąd zrodziło się pragnienie, aby tak zawsze uczestniczyć we Mszy św., i by coś zmieniło się w naszych wspólnotach parafialnych – w przeżywaniu Liturgii. Codziennie słuchaliśmy homilii i katechez Ojca Fr. Blachnickiego, które wprowadzały nas w sprawy odnowy życia religijnego i społecznego. Wyrażało się to w skrócie w hasłach: Światło-Życie – Nowy Człowiek – Nowa Wspólnota – Nowa Kultura. Pogłębienie tych treści, refleksja nad nimi odbywała się na spotkaniach w małych grupach – według stanu. Rodzinami opiekował się ks. Józef Wołowiec, marianin. Pracowaliśmy w grupach metodą ewangelicznej rewizji życia. Nie było jeszcze programu duchowości małżeńskiej, jaki znany jest obecnie. Oparcie naszych rozważań na Ewangelii przybliżyło nam wartość Słowa Bożego, po prostu odkryliśmy Pismo św. Rok później w rekolekcjach uczestniczyła już S. Jadwiga Skudro, która wprowadziła nas w duchowość END. Silny akcent był położony też na sprawę obrony życia według encykliki Humanae Vitae. Głównym, jak się wydaje, zadaniem tych pierwszych rekolekcji było rozbudzenie potrzeby budowania wspólnot, przeżywanie Eucharystii jako źródła i szczytu oraz Kościoła jako komunii osób. Zresztą do tego zachęcał Sobór Watykański II. Ks. Fr. Blachnicki mówił: każda wspólnota to mały Kościół, tu wyzwala się odpowiedź na Słowo Boże, co wyraża się w stylu życia chrześcijańskiego. Kościół nie może istnieć bez apostolstwa świeckich. Na rekolekcjach w Krościenku mieliśmy też przeżycia ekumeniczne. Ojciec Fr. Blachnicki zapoznał nas z ruchami odnowy życia chrześcijańskiego na Zachodzie. Miał on odwagę zapraszać do uczestnictwa w rekolekcjach przedstawicieli innych Kościołów, m.in. protestantów. Były z nami zespoły ewangelizacyjne z Anglii, Holandii, USA, a jako stali uczestnicy, np. rodzina z Francji z małym dzieckiem.
W Przysietnicy (1978 r.), kiedy byliśmy na rekolekcjach z diecezją łódzką, grupa Amerykanów prowadziła szkołę biblijną przez cały turnus. Były to interesujące, pożyteczne zajęcia, przeplatane śpiewem polskich i angielskich piosenek religijnych. Ks. Fr. Blachnicki podkreślał, że piosenki religijne powinny mieć znaczenie wychowawcze, głęboką treść. Całe nauczanie zresztą powinno być wychowujące. Właściwe zaś wychowanie ma prowadzić do samowychowania (np. w harcerstwie). Wychowanek powinien zaakceptować pewną wizję świata i umieć wartościować (hierarchia wartości). Osoba może realizować się tylko we wspólnocie, w małej grupie. Nowy Człowiek żyjący według Ewangelii jest człowiekiem wolnym, potrafi oddać siebie innym, ma poszanowanie dla świata stworzonego przez Boga, wolny jest też od nałogów. Z pobudek altruistycznych wstępuje do KWC, cechuje go też radykalizm społeczny. Tylko wolni ludzie mogą przynieść innym wolność. Najdoskonalszym wzorem Nowego Człowieka jest Maryja Niepokalana, całkowicie zwrócona ku Bogu i wypełniająca Jego wolę. Nowego Człowieka kształtuje w nas Duch Święty przez modlitwę, praktykę Namiotu Spotkania. Tu na rekolekcjach po raz pierwszy przeszliśmy teoretyczną i praktyczną szkołę modlitwy. Wielką troską Ojca Fr. Blachnickiego była ewangelizacja wszystkich środowisk, stąd na koniec rekolekcji odbywało się uroczyste rozesłanie nas, abyśmy stali się zaczynem ewangelicznym. Tak w skrócie przedstawić możemy treści z nauczania ks. Fr. Blachnickiego, które związały nas z Ruchem ŚwiatłoŻycie. Wiele skorzystaliśmy zwłaszcza z programu duchowości małżeńskiej według END, gdyż praktycznie nie mieliśmy przygotowania przed zawarciem naszego Sakramentu Małżeństwa. Jako animatorzy przekazywaliśmy te zasady później rodzinom w kręgach, na rekolekcjach, a także młodzieży licealnej w ramach biologii i na lekcjach wychowawczych, podsuwając im odpowiednią lekturę. Chodziło o wiedzę o godności człowieka, o rodzinie i poszanowaniu życia.
Założyciel Ruchu Sługa Boży ks. Fr. Blachnicki był dla nas świadkiem wiary. Cechowały go radykalizm ewangeliczny i wielka odwaga. Nie ugiął się np. przed nakazem rozwiązania w ciągu doby naszej „nielegalnej” oazy w Przysietnicy, lecz zdecydował, że wszyscy pokryjemy nałożone na górali kary. Był człowiekiem skromnym, przystępnym, ojcowskim. Rozmawiał z każdym, szukał ludzi, interesował się ich życiem. Zawsze uśmiechnięty, z poczuciem humoru – prawdziwie wolny człowiek. W czasie rekolekcji czynnie uczestniczył w „pogodnych wieczorach”, które niemal każdego dnia odbywały się w Namiocie Światła. Wyprawiał się też z nami na Trzy Korony i na spływ Dunajcem. A tam jeszcze mocniej przemawiał do nas Bóg przez piękno przyrody i majestat gór. W tamtych czasach nie były dla nas istotne sprawy bytowe na rekolekcjach oazowych. Mieliśmy bardzo skromne wyżywienie, mieszkania często bez wygód, a w roku 1981 przywoziliśmy ze sobą kartki żywnościowe, które trudno było zrealizować. Jeśli był chleb, smalec i dżem, to było dobrze. Można by nawet stwierdzić, że ubóstwo materialne nawet dopomagało nam w większym otwieraniu się na sprawy duchowe.
Te wszystkie doświadczenia ze spotkań z Ojcem Fr. Blachnickim podczas wieloletniej przynależności do Ruchu Światło-Życie, zaowocowały w naszym życiu rodzinnym, a także w służbie Kościołowi siedleckiemu, naszej parafii oraz w życiu zawodowym. Przez 13 lat pełniliśmy funkcję pary diecezjalnej, gdyż nie było komu nas zastąpić. Do obecnej chwili jesteśmy animatorami. W parafii podejmowaliśmy różne posługi. Były to: praca charytatywna, trzeźwościowa, grupy modlitewne, czuwania, kolportaż prasy katolickiej, opieka nad biblioteką parafialną itp. Oprócz tego 3-letnia praca w początkującym Katolickim Radio „Podlasie”, udział w diecezjalnej radzie duszpasterskiej, zaangażowanie społeczne najpierw w „Solidarności”, później w prawicowych komitetach wyborczych LPR oraz pomoc Radiu Maryja. To wszystko było możliwe dzięki łasce Bożej, bo niewielkie możliwości mieliśmy sami z siebie.
Widząc jak Domowy Kościół rozrósł się w naszej diecezji wdzięczni jesteśmy Duchowi Świętemu, który pobudził wiele rodzin i księży do tej formy pracy i życia wspólnotowego. Dziękujemy Bogu za drogę wytyczoną nam przez Ruch Światło-Życie, za przeżyte szczęśliwie chwile, za spotkanych ludzi i doświadczenie Bożej Miłości w tym wszystkim. Mamy nadzieję, że Sługa Boży ks. Fr. Blachnicki, z którym przeszliśmy długą drogę, poprowadzi nas dalej przez idee, które w nas zaszczepił. Dziękujemy Bogu za powołanie nas do Ruchu Światło-Życie w formacji Domowego Kościoła. Chwała Panu!

Elżbieta i Józef Korpysowie
(DK, Międzyrzec Podlaski)



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK