Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Założyciel
Modlitwa za wstawiennictwem Sługi Bożego
 
Postać założyciela
 
Serwis poświęcony Ks. Franciszkowi Blachnickiemu
 
Założyciel w aktualnościach
 
Założyciel w Listach DK
 
Siostra Jadwiga Skudro
 

List`86: maj - sierpie 2001

Ruch Światło-Życie - ruchem eklezjalnym

Najpierw uwaga na temat Ruchu w ogóle. Ruch Światło-Życie należy do ruchów eklezjalnych. Była już o tym mowa w związku z Kongresem w Rzymie. Znamy tekst „Istotne przymioty ruchu eklezjalnego”. Po rozmowie z prof. Beyerem uświadomiłem sobie jeszcze jedną rzecz. Mianowicie, że cechą ruchu eklezjalnego jest to, że należą do niego przedstawiciele wszystkich stanów Kościoła. Są ruchy np. rodzin, jak Equipes Notre-Dame, czy tylko młodzieżowe, jak Oasis ojca Rotondi. Albo tylko kapłanów, czy tylko sam instytut, jak Opus Dei - są tam tylko członkowie Opus Dei i nikt więcej. Ruch eklezjalny zaś cechuje się tym, że należą do niego biskupi i kapłani, należą celibatariusze żyjący we wspólnotach według rad ewangelicznych, należą małżeństwa czy też rodziny i w ogóle świeccy. Taki ruch jest znakiem całego Kościoła. Idea ta zresztą łączy się u nas z ideą dnia wspólnoty oazy wielkiej. Dzień wspólnoty jest obrazem całego Kościoła wtedy, kiedy bierze w nim udział oaza rodzin, oaza księży, oaza kleryków itd. Jest to obraz całego Kościoła i dotyczy to całego Ruchu [...].
Czasami samo mówienie zdradza błędną świadomość. Przecież nie chodzi o to, czy ktoś współpracuje z nami, czy nie współpracuje, tylko czy jest w Ruchu, czy nie jest w Ruchu. Bo jak ktoś jest w Ruchu, to nie mówi o współpracy. O współpracy mówi się z kimś, kto jest obok Ruchu, w innym ruchu. Ja mogę współpracować z ruchem Focolare czy z ruchem Agape - to jest współpraca na bazie różnych ruchów. Ale jeśli ktoś z jednej strony chce być w Ruchu, a z drugiej strony mówi o współpracy z pozycji partnera, to jego świadomość jest zupełnie fałszywie ustawiona, bo to nie jest tak, że on partycypuje w charyzmacie i wspólnie z innymi służy charyzmatowi. To świadczy o tym, jak niedojrzała jest ta świadomość.

O perspektywach rozwoju
Ruchu Światło-Życie (31 XII 1986 r.)

Kiedy patrzę całościowo na rozwój Ruchu, moje przekonanie jest takie, że jesteśmy jeszcze w okresie dzieciństwa albo wczesnej młodości, bo Ruch nasz w stosunku do innych ruchów jest jeszcze młody. Inne ruchy, jak Comunione e Liberazione, Cursillo, Focolare, są mniej więcej o piętnaście, dwadzieścia lat starsze od nas i można by porównać historię każdego z tych ruchów sprzed dziesięciu laty - do naszej dzisiaj. W historii Ruchu te prawie dwadzieścia lat to okres nieduży. Około roku 2000 będziemy na takim etapie jak większość znanych nam dzisiaj ruchów, ruchów eklezjalnych w Kościele.
Uważam, że Ruch Światło-Życie nie będzie silnym Ruchem i nie dojdzie do dojrzałej, a zarazem integralnej świadomości charyzmatu Ruchu, dopóki będzie zasadniczo miał charakter ruchu młodzieżowego. W tej chwili gros Ruchu to młodzież w wieku szkoły średniej. Z natury rzeczy wynika, że młodzież w tym okresie na ogół nie może jeszcze mieć jakiejś dojrzałej świadomości Ruchu, przynależności do Ruchu. To jest płynne i musimy sobie jasno powiedzieć, że Ruch Światło-Życie nie może zostać ruchem młodzieżowym. I nie tu jest szczyt jego rozwoju, choćby oazy młodzieżowe rozwijały się ilościowo. Jeśli chodzi o substancję Ruchu, o świadomość, to ona nigdy nie dojdzie tutaj do pełnego rozwoju. W moim przekonaniu najsilniejszą gałęzią Ruchu w tej chwili są rodziny, to właśnie ruch „Domowego Kościoła”. Czasem - tak mówi Siostra Jadwiga - są w Ruchu ludzie, którzy nie widzą jakoś wyraźnie ruchu „Domowego Kościoła” jako części Ruchu albo nie zdają sobie sprawy z tego, że jest to integralna i najsilniejsza gałąź Ruchu. Bo mają przede wszystkim wizję ruchu młodzieżowego. A tymczasem Siostra Jadwiga ma to wyczucie charyzmatu i ona pilnuje wierności wobec form, wobec programu. Jest to w tej chwili największa nadzieja dla przyszłości Ruchu.
Jeśli uświadomimy sobie pewne sprawy przez analogię, porównania i ogólne zasady, to punkt ciężkości Ruchu, jego proces rozwoju trzeba by już teraz przenieść na płaszczyznę akademicką, na płaszczyznę młodzieży pomaturalnej. Następny etap stanowiłoby wejście w życie ludzi dorosłych, dojrzałych. Przez tych ludzi dopiero Ruch będzie wywierał wpływ na Kościół, na społeczeństwo. Mamy tutaj analogię z ruchem Comunione e Liberazione. Również on kiedyś zaczynał się jako ruch młodzieży szkół średnich (Giussani był prefektem w szkole średniej). Potem dopiero przeniósł się na teren akademicki i stał się silny. A teraz z kręgu studentów wychodzą ludzie, którzy zakładają rodziny, idą do zakładów pracy na różne stanowiska i widać we Włoszech, jak oni działają. Właściwie stanowią tam jedyną alternatywę dla marksizmu, bo zajmują stanowisko chrześcijańskie w pracy, w różnych ruchach, nawet politycznych, i wszędzie. Bo to są ludzie uformowani, dojrzali, którzy kształtują życie społeczne.
Przez podobne obserwacje i doświadczenia doszedłem do tego, że program formacyjny Ruchu, ten podstawowy, deuterokatechumenalny, 3-letni, powinien być po prostu powtórzony na płaszczyźnie akademickiej. Nie można powiedzieć, że jeśli ktoś przeszedł trzy stopnie oazy młodzieżowej, to może zostać jedynie animatorem i w jego rozwoju nie będzie dalszej kontynuacji. Rzeczywiście widać, że ludzie się wykruszają. Właściwie tylko mała część tych, którzy przeszli przez oazy młodzieżowe kontynuuje działalność oazową na studiach. Najczęściej - jeśli coś się dzieje - wraca na przedpole oazowe, czyli na ewangelizację. Później jeszcze przeżywa różne charyzmatyczne doświadczenia, spotkania. Sam jednak nurt oazowy nie istnieje jako coś silnego, co zaznacza się w środowiskach akademickich.
Podobnie jest z drugim zjawiskiem, które potwierdza powyższe stwierdzenie, mianowicie z księżmi. Przecież 50%, jeśli nie więcej, kleryków w seminariach jest takich, którzy przeszli przez oazy. A gdzie jest obecność ruchu oazowego w seminariach? I później wśród tych księży, którzy wychodzą z seminarium? Gdyby formacja oazowa przed seminarium była owocna, to powinniśmy mieć dużo księży czujących się członkami Ruchu, dużo moderatorów. Ale niepełna formacja oazowa przed seminarium i kontynuacja stylu seminaryjnej formacji w seminarium powoduje, że jest tak jak jest, że nie ma tego, czego można by oczekiwać. Dlatego i w seminarium, i wśród studentów powinno się cały cykl oazowy przejść jeszcze raz. Oczywiście, z innymi trochę elementami, skierowanymi bardziej na formację animatorów, co ułatwiłoby przyjęcie programu (robimy to z pozycji tych, którzy mają przejąć odpowiedzialność za innych). Byłaby to więc formacja animatorów. Dopiero wtedy wyjdą ludzie rzeczywiście uformowani w Ruchu i będą wchodzili w życie rodzinne, czy społeczne. Dopiero wtedy zaznaczy się obecność Ruchu w życiu społecznym. Jeżeli Ruch nie przejdzie tej ewolucji, to umrze śmiercią naturalną. Minie moda na oazy, które wielu tak widzi: forma pracy z młodzieżą, piosenki, spotkania. Ale w tym nie ma siły Ruchu, w tym nie ma przyszłości.

Z wypowiedzi ks. Franciszka Blachnickiego
Zapisy z taśmy magnetofonowej - opr. red.



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK