Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Założyciel
Modlitwa za wstawiennictwem Sługi Bożego
 
Postać założyciela
 
Serwis poświęcony Ks. Franciszkowi Blachnickiemu
 
Założyciel w aktualnościach
 
Założyciel w Listach DK
 
Siostra Jadwiga Skudro
 

List`86: maj - sierpie 2001

Ks. Franciszek Blachnicki - świadek wiary

W nowym roku pracy formacyjnej w Ruchu Światło-Życie - „Pamięć świadków” chciałbym wspomnieć Założyciela Ruchu, Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Dla mnie Sługa Boży Ks. Franciszek jest przede wszystkim człowiekiem wielkiej, odważnej i dojrzałej wiary. Jego nawrócenie w więzieniu w Katowicach w czasie oczekiwania na wyrok śmierci stało się dla niego punktem zwrotnym. Jak wyzna po latach - od tej chwili nie miał nigdy najmniejszej wątpliwości w wierze.
Pierwszy raz widziałem Ks. Franciszka Blachnickiego podczas moich studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w latach 1965-1968. Pamiętam Jego wysoką sylwetkę, gdy kroczył na wykłady, był bowiem wykładowcą. Nigdy z nim wtedy nie rozmawiałem. Pierwsze kontakty z Księdzem Franciszkiem, bardziej bliskie, miały miejsce w czasie oazy rekolekcyjnej dla kapłanów w Krościenku w lecie 1969 r. Byłem wtedy z kilkoma księżmi z diecezji przemyskiej na tych rekolekcjach oazowych. Ks. prof. Blachnicki przekazywał nam nową wizję Kościoła według dokumentów soborowych. Pamiętam, że słuchałem tego z wielkim zainteresowaniem; szczególnie leżała mu na sercu sprawa wprowadzenia nowych przepisów liturgicznych dotyczących mszy świętej w języku polskim. Pamiętam z tej pierwszej mojej oazy, że mogliśmy, oprócz zajęć, brać udział w wycieczkach w okolice Krościenka. Jednego dnia była całodniowa wycieczka kapłanów biorących udział w rekolekcjach: do Jaworek, Wąwozu Homole i na Wysokie Skałki oraz szlakiem granicznym do Szczawnicy. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że Ks. Blachnicki z nami również szedł. Od tego momentu „zakochałem się”, jeśli można tak powiedzieć, w górach i odtąd co roku spędzam część urlopu na pieszych wycieczkach w górach. W 1970 r. również byłem w Krościenku na oazie kapłańskiej i miałem możność spotkać Ks. Blachnickiego. W latach 1969-1971 Ks. Blachnicki przyjeżdżał do diecezji przemyskiej, zwłaszcza do Przemyśla i do okolicznych parafii na tzw. dni wspólnoty kapłańskie, które odbywały się co kilka miesięcy. W tych dniach zbierał grupę kapłanów, zwłaszcza proboszczów, i wspólnie omawialiśmy sprawy pastoralne, liturgiczne oraz związane z rekolekcjami oazowymi. W 1971 r. prowadziłem pierwszy raz oazę młodzieżową w Dukli, było to z inspiracji Ks. Franciszka. Pamiętam, że przed rozpoczęciem oazy byłem w Krościenku po materiały, rozmawiałem z Ks. Blachnickim. Razem ze mną, jako animator polecony z Krościenka, był kleryk Jan Chrapek, michalita (obecnie Generał Michalitów). Ks. Franciszek odwiedził nas w czasie tej oazy w Dukli. Od 1971 r., kiedy zostałem moderatorem diecezjalnym Ruchu, kilka razy w roku spotykałem się z Ks. Franciszkiem Blachnickim: na podsumowaniu oaz w sierpniu, na kongregacjach Ruchu oraz w Zielone Święta na tzw. Oazie Matce. Zawsze głównym motorem tych spotkań był Ks. Franciszek - on miał główne wystąpienia, on zawsze przewodniczył liturgii. Były to trudne czasy dla Ruchu, zwłaszcza jeśli chodzi o okoliczności zewnętrzne: różnego rodzaju zakazy prowadzenia oaz, kary za oazy, utrudnianie druku materiałów itp. W tych wszystkich sytuacjach Ks. Franciszek był zawsze pełen optymizmu, nigdy się nie załamywał, zawsze patrzył w przyszłość.
Pamiętam, jak kończono budowę Namiotu Światła. Był to chyba 1973 rok, Zielone Święta. W wigilię tych Świąt ludzie z całej Polski zjeżdżali się na Oazę Matkę, kończono ostatnie przygotowania, układano klocki na podłogę w Namiocie Światła, kończono kaplicę Chrystusa Sługi, a wszystko w sytuacji napięcia, bo władze zabroniły i nawet zaplombowały te budowy. Widziałem, jak Ks. Franciszek stał przy robotnikach w Namiocie Światła i do końca brał udział w pracach.
W latach 1977/78 byłem uczestnikiem Studium Formacji Liturgicznej w Lublinie. Wraz z grupą kapłanów, razem około dwunastu, przez rok mieszkaliśmy na Sławinku w Lublinie i studiowaliśmy pod kierunkiem Ks. Franciszka. Studium to było połączone z praktyką. Wyjeżdżaliśmy na rekolekcje oazowe w teren, aby się uczyć w ten sposób. Na początku listopada 1977 r. zostałem skierowany przez Ks. Franciszka Blachnickiego do prowadzenia rekolekcji tzw. ORAR w Krościenku. Wiadomość o tym otrzymałem o godz. 2300 dnia poprzedzającego rozpoczęcie rekolekcji. Nie pomogło tłumaczenie, że nie jestem przygotowany. Ks. Blachnicki powiedział, że muszę jechać. Wziąłem więc podręcznik rekolekcji i pojechałem. W taki sposób przez te pierwsze rekolekcje nauczyłem się programu tak, że do dzisiaj je prowadzę. W czasie ferii zimowych 1978 r. prowadziłem w Krościenku KODA i ORA. W dzień podsumowania tych rekolekcji przyszła wiadomość, że zmarł jeden z moderatorów diecezji sandomierskiej - ks. Kazimierz Mazur. Ks. Blachnicki po otrzymaniu tej wiadomości powiedział nam, że liturgia dozwala na odprawienie mszy świętej żałobnej na pierwszą wiadomość o śmierci. Zaraz poszliśmy wszyscy na Eucharystię za ks. Kazimierza.
Ks. Franciszek Blachnicki jawi mi się jako kapłan wielkiej wiary. W jego życiu odczytywać mogłem zawsze te słowa, które są zawołaniem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka: „Nie lękajcie się!” Nigdy się nie bał. Wyrazem tego było to, że z każdym rokiem powiększały się rekolekcje oazowe, że nigdy żadna oaza nie została rozwiązana. Kary, które otrzymywali gospodarze z Krościenka i okolicy były płacone solidarnie przez całą Polskę oazową. Otrzymywaliśmy np. karę wystawioną na jakiegoś gospodarza z okolic Nowego Targu. Karę tę dzieliliśmy na członków Ruchu w Przemyślu i każdy wpłacał na poczet kary 10 zł, aby w ten sposób naszą solidarnością zaprotestować wobec niesprawiedliwości tych kar. Podobnie było z paczkami z węglem. Na Boże Narodzenie 1977 r. zwrócił się Ks. Blachnicki z prośbą o podzielenie się czarnym opłatkiem, tzn. węglem, który należało w paczkach wysłać do Krościenka, bo władze nie dały Ks. Franciszkowi przydziału na węgiel dla Kopiej Górki. Wysyłaliśmy więc do Krościenka paczki z węglem o wadze od kilku do kilkunastu kilogramów.Podczas kongregacji w marcu 1980 r. na Jasnej Górze w Częstochowie Ks. Blachnicki ułożył i ogłosił z całym Ruchem „Deklarację o niektórych aktualnych problemach zaangażowania się w sprawy społeczno-polityczne kraju”. Wyraźnie powiedziano, że wobec zbliżających się wyborów chrześcijanin jedynie może okazać swoją właściwą postawę nie uczestnicząc w nich, oraz, że nie powinien należeć do partii, która jest ateistyczna. Był to jeden z wielkich apeli poruszających szerokie kręgi społeczeństwa przed sierpniowym wybuchem „Solidarności”. Pamiętam, że w przeddzień ogłoszenia deklaracji, którą podpisało ponad 400 uczestników kongregacji Ruchu Światło-Życie, zebrał Ks. Blachnicki moderatorów w Bibliotece Jasnogórskiej i pytał o zdanie w tej kwestii. Sam był ogromnie zaangażowany w tę sprawę.
Ostatnie moje spotkanie z Ks. Blachnickim miało miejsce na początku grudnia 1981 r. w Przemyślu. Ks. Blachnicki zorganizował wtedy krajowy zjazd duszpasterzy Służby Liturgicznej i Ruchu Światło-Życie. W czasie tego spotkania był bardzo czynny, miał nowe, wielkie plany ewangelizacji. Kilka dni później wyjechał za granicę i tam zastał go stan wojenny.
Ks. Blachnicki nauczył mnie bardzo dużo: postawy nieugiętej, jeśli chodzi o obronę podstawowych wartości, pokazał mi piękno Kościoła jako wspólnoty, zapalił mnie do pracy w Ruchu Światło-Życie.

Ks. Stanisław Czenczek
p.o. Moderatora Krajowego
Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie

Wypowiedź ks. S. Czenczka - oprócz wstępu - została po raz pierwszy opublikowana w książce „Odważny wiarą. Ks. Franciszek Blachnicki w naszej pamięci”, Światło-Życie, Lublin 1992, s. 129-131 („Wspomnienie o Księdzu Franciszku Blachnickim”).



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK