Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
List DK
Powrt do listy
Listw DK
 
Artykuy:
List`99: I-II 2006
  •    Ks. Jan Mikulski

  • Słowo Moderatora Krajowego   Ks. Jan Mikulski

  • Słowo od redakcji   Agnieszka i Tomasz Talaga, Łódź

  • Zachcianka, czy natchnienie?   Siostra Jadwiga Skudro

  • Poddanie się woli Bożej   Ks. Jan Mikulski

  • Konspekty spotkań miesięcznych kręgu po formacji podstawowej   Anna i Jacek Nowakowie

  • Postawa wdzięczności wobec Boga i ludzi  

  • Eucharystia szkołą życia według woli Bożej  

  • Miłość wymaga cierpienia i krzyża  

  • Z komentarza do „Zasad Domowego Kościoła”   Anna i Jacek Nowakowie

  • Eucharystia w centrum naszego życia   o. Fio Mascarenhas SJ, Bombaj, Indie

  • VI Zjazd Gnieźnieński   Elżbieta i Witold Kowalczykowie, Lublin

  • Odwaga   Ks. Dariusz Larus

  • Służba to nasze "być albo nie być" - Podsumowanie roku pracy DK   Beata i Tomasz Strużanowscy, Toruń

  • Podsumowanie pracy rocznej   Elżbieta Kozyra, Maria Różyczka, Krościenko

  • Relacje z życia Domowego Kościoła  

  • Wspomnienia z letnich rekolekcji   Bożena i Dariusz (Jacek) Drewnowscy, Archidiecezja białostocka

  • Bóg czekał na nas w tym właśnie miejscu   Agnieszka Grudzińska

  • Świadectwo z rekolekcji III stopnia w Krakowie   Anna i Tomasz z Dzierżoniowa

  • Dziękując za życie...   Maria i Marek Zalfresso-Jundziłło

  • Rekolekcje tematyczne "Dialog małżeński"   Iwona i Grzegorz Kowal, Archidiecezja katowicka

  • Drużyna piłkarska   Dorota i Wiktor Gackowscy, Diecezja łowicka

  • Duchowość małżeńska, a wychowanie dzieci   Anna i Stefan z Dzierżoniowa

  • U Ojca na kolanach   Urszula

  • Eucharystia szczytem i źródłem naszego życia   Zosia i Szczepan Muszalowie, diakonia słowa Diecezji bielsko-żywieckiej

  • List`99: stycze - luty 2006

    Drużyna piłkarska

      Zachęciliśmy jedno małżeństwo z naszej diecezji do napisania kilku słów na temat najważniejszego wydarzenia dla rodzin Domowego Kościoła w diecezji łowickiej. Mianowicie podjęli oni trud prowadzenia rodzinnego domu dziecka. Dźwigają na swoich barkach odpowiedzialność za powierzone im dzieci (razem za swoimi latoroślami mają ich dziesięcioro, co razem z głową domu daje drużynę piłkarską), a cała wspólnota diecezjalna wspiera ich swoją modlitwą, a także pomocą materialną.

    Kasia i Tomek Widulińscy, para diecezjalna

    "Drużyna piłkarska"

    W listopadowy wieczór zadzwonił do mnie wikariusz z naszej parafii i zapytał: "Wiktor, czy nie chciałbyś mieszkać w Strzegocinie?".
    Tak zaczyna się historia naszej drogi do Rodzinnego Domu Dziecka. Dzisiaj, gdy mija już prawie rok od tamtego wieczoru, wiem z całą pewnością, że dobrze jest nie wiedzieć tego, co nas czeka. Z jednej strony podniecenie tym, co będziemy robić, wyobrażenia, marzenia i kurs w Archidiecezjalnym Ośrodku Adopcyjnym w Łodzi; setki pytań, testów i tworzenie swojej własnej "Księgi życia". Z drugiej - niepewność; ludzkie gadanie typu "Czy na pewno to dobrze przemyśleliście? To taka wielka odpowiedzialność!". Życzliwość i poparcie, a jednocześnie wszyscy są specjalistami od adopcji i też by to chcieli robić. Były momenty, że chciało mi się wyć (i czasami to robiłem), żeby wyładować wściekłość na czyjąś głupotę, pychę, niekompetencję, arogancję i nieliczenie się z innymi. Dużo by mówić... Na to wszystko uzyskiwałem zawsze jasną odpowiedź od Boga, który poprzez Ewangelię mówił mi: "Weź swój krzyż...", "Nie bój się wypłyń na głębię...".
    Wreszcie, gdy zwątpienie przygniatało do ziemi, przypominała się cała nasza - moja i Dorotki - droga i kariera zawodowa: pierwsza, trwająca rok praca w "podstawówce"; dziesięć lat pracy w ośrodku dla słabosłyszących: wszystkie studia, które musieliśmy ukończyć. Jakby Najwyższy pokazywał wielkimi literami: "Popatrz, Wiktor jak długo i dokładnie cię przygotowywałem do tego, co masz robić na moją chwałę".
    I wreszcie stało się - mieszkamy w miejscu szczególnym. Kiedyś mieszkał tu człowiek o którym mówiło się "dziedzic". Odwiedzam jego grób tu, na cmentarzu w Strzegocinie i opiekuję się nim. Czuję się zobowiązany; jestem niejako spadkobiercą dorobku, którego w czasach czerwonego terroru i bezprawia został pozbawiony.
    Wreszcie najważniejsze: pierwsze dzieci. 12 września przybyło pierwszych dwoje. Gdy wysiadały z samochodu, zapłakane i gniewne, bałem się tak samo jak one - każda ze stron czegoś innego. Ja bałem się, jak im zdołam pomóc; one - co je czeka, wszak zostały zabrane w nagły sposób od rodziny. Za każdą buzią kryje się wielka tragedia wepchnięta w małe serce, wiele zranień, doznanych krzywd od dorosłych. Za tydzień przyjeżdża jeszcze troje dzieci.
    Dziś minął już miesiąc naszej tu bytności i wczoraj przyjechała ostatnia trójka z małym bagażem ręcznym i z ogromnym bagażem trudnych przeżyć, których wystarczyłoby na niejeden życiorys...
    Dla kontrastu wspominam ciepło mojego dzieciństwa; dom, gdzie nie brakowało nigdy chleba. Do dziś jest w nim Mama, która bez reszty poświęciła całe swoje życie dla dzieci.
    Jest nas już dwanaścioro - "pełna chata". W Bogu pokładam nadzieję, że będziemy drużyną wspinającą się po drabinie do nieba, które jest wszak naszym przeznaczeniem. Dziękuję wszystkim naszym przyjaciołom (większość z nich skupiona jest w Domowym Kościele) za pomoc w pracy nad urządzaniem domu, sprzątaniu i wreszcie za to, co nas umacnia najbardziej: za modlitwę, o którą prosimy pokornie wszystkich ludzi dobrej woli.

    Dorota i Wiktor Gackowscy
    Diecezja łowicka



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK