Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
List DK
Powrt do listy
Listw DK
 
Artykuy:
List`95: V-VIII 2004
  • Słowo Pary Krajowej   Anna i Jacek Nowakowie

  • Zostawili wszystko i poszli za Nim   ks. Franciszek Fleischmann doradca duchowy END

  • Konspekty spotkań miesięcznych kręgu   Elżbieta i Witold Kowalczykowie

  • „Diakonia jako jedna z trzech podstawowych funkcji Kościoła”  

  • „Diakonia jako uczestnictwo w misji Chrystusa”   Elżbieta i Witold Kowalczykowie

  • „Diakonia w małżeństwie”   Elżbieta i Witold Kowalczykowie

  • Zatwierdzenie „Zasad Domowego Kościoła”   † Wiktor Skworc Delegat KEP ds. Ruchu Światł

  • Z komentarza do „Zasad Domowego Kościoła”   ks. Jan Mikulski, Anna i Jacek Nowakowie

  • Rodziny Domowego Kościoła w Kaliszu   Gabrysia Andruszkiewicz (DK, diecezja bydgoska)

  • Gdzie jest nasza wiara?   Mirosław Gumiński (DK, diecezja radomska)

  • Poświęcenie kaplicy w domu na Jagiellońskiej   Anna Nowak

  • Z historii DK w diecezji kijowsko-żytomierskiej na Ukrainie   Irena i Wiktor

  • W Chrystusie szukaliśmy wzoru miłości małżeńskiej   Małgorzata i Zdzisław Wójcikowie (DK, diecezja prz

  • Cztery prawa życia duchowego dla organizatorów rekolekcji ewangelizacyjnych   Aleksandra i Jacek Grzeszczukowie (DK, Tarnów)

  • Wyrzuciłem kamień z serca   Czesław Bugno (DK, Świnoujście)

  • Diakonia życia ogłasza konkurs z nagrodami  

  • List`95: maj - sierpie 2004

    Cztery prawa życia duchowego dla organizatorów rekolekcji ewangelizacyjnych

    W dniach 13-15 II 2004 r. odbyły się w naszej parafii Św. Stanisława Kostki w Tarnowie rekolekcje ewangelizacyjne, które prowadzili ks. Andrzej Kuś i małżonkowie – Danusia i Andrzej Bartosikowie wraz z diakonią muzyczną w osobie Grażynki Winiarz – wszyscy z diecezji przemyskiej. Dla tych, którzy zaangażowali się w ich organizację, rekolekcje rozpoczęły się kilka miesięcy wcześniej. Od początku wiedzieliśmy, że nie możemy przeceniać naszych ludzkich sił. Byliśmy świadomi, że niczego nie dokonamy bez pomocy Ducha Świętego. Rekolekcje powstawały więc na modlitwie, na kolanach. Całkowite oddanie Bogu wszystkich planów związanych z rekolekcjami, potraktowanie siebie jako narzędzi, jakże często kruchych, niedoskonałych, a nawet zawodnych, dawało nadzieję na dokończenie tego dzieła i umacniało w wierze, że jest to sprawa Boża.
    Prosiliśmy także o modlitwę wiele osób, a przede wszystkim naszych kapłanów, braci i siostry ze zgromadzeń zakonnych, osoby samotne i cierpiące. Wciąż i stale błagaliśmy o modlitwę. W szczególny sposób modliliśmy się do Boga Ojca za wstawiennictwem Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. I uwierzyliśmy.

    I. Bóg miłuje ciebie i ma wobec twojego życia wspaniały plan.
    Uwierzyliśmy wszyscy, że Bóg ma wobec nas swój plan. Ma plan dla każdego, kogo zaprosił na te rekolekcje, także dla nas, organizatorów, którzy mamy Mu tylko służyć za narzędzie, widzialny znak tu na ziemi. Zaraz potem przyszły jednak wątpliwości, czy powinniśmy to robić, dlaczego właśnie my itd. I wtedy Bóg w czasie namiotu spotkania mówił do nas tymi słowami: „Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu; tyś mój! Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą, i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie. Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się, nie strawi cię płomień [...]. Nie lękaj się, bo jestem z tobą” (Iz 43, 1b; 5a). Podobnie jak każdego zaproszonego na te rekolekcje wezwał Pan po imieniu, tak również nas wzywał do pracy. Stale, wciąż, codziennie, od nowa zapewniał, że jest z nami, że nas nie opuści. Bóg stawiał na naszej drodze ludzi, którzy utwierdzali nas w przekonaniu, że gdy będziemy działać zgodnie z wolą Najwyższego, to On zawsze będzie nas umacniał. Widzialnym znakiem takiego umocnienia było błogosławieństwo ks. Biskupa Ordynariusza Wiktora Skworca, udzielone nam podczas diecezjalnego spotkania opłatkowego w Ciężkowicach.

    II. Człowiek jest grzeszny, oddzielony od Boga,
    i o własnych siłach nie może poznać Boga i Jego miłości,
    ani realizować w swoim życiu Jego planu.
    Nasza ułomność, szczególnie ta duchowa, utwierdzała nas w przekonaniu, że bez Boga nie wystarczy nam odwagi, nie pokonamy różnych przeciwności, nie załatwimy wielu spraw, a przede wszystkim nie pokonamy samych siebie, swego ego, swej pychy. To inteligentny, przebiegły szatan wykorzystywał każde nasze oddalenie od Boga i podpowiadał, że przecież jesteśmy tacy mądrzy, że możemy polegać tylko na sobie, Bóg tylko przeszkadza, jest zbyt wymagający... „Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią, a on zjadł” (Rdz 3, 6). Ilekroć próbowaliśmy w naszym działaniu wchodzić w kompetencje Pana Boga, przestawaliśmy Mu służyć, a uszy nasze stawały się głuche na Jego wołanie: „Adamie gdzie jesteś?”, tylekroć to, co z wielkim wysiłkiem, ale bez mocy Mądrości Bożej dokonaliśmy, rozsypywało się, ulegało całkowitemu zniszczeniu, okazywało się nietrwałe. Trzeba nam więc było stanąć przed obliczem Pana i błagając o przebaczenie prosić równocześnie o pomoc, o łaskę trwania w Nim. Co też z pokorą czyniliśmy.

    III. Jedynie Jezus Chrystus może usunąć tę przeszkodę,
    którą jest grzech; tylko przez Niego możemy poznać
    i przeżyć Bożą miłość.
    Umocnienie i wiara w to, że tylko w Chrystusie przez Ducha Świętego można dokonać tego, czego chce od nas Bóg Ojciec, przychodziły podczas każdej Eucharystii. „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6, 35).

    IV. Dopiero wtedy, gdy osobiście
    przyjmiemy przez wiarę Jezusa jako naszego Pana i Zbawiciela,
    możemy poznać i doświadczyć miłości Bożej.

    Przyszedł do nas Pan w czasie tych rekolekcji i przyszedł do wszystkich, którzy przyjęli Jego zaproszenie. Przyszedł w nauce ks. Andrzeja, w każdej Eucharystii, w posłudze i świadectwie życia Andrzeja, Danusi i Grażynki. Przyszedł do nas Pan w zaufaniu i życzliwości ks. Proboszcza naszej parafii, w posłudze kapłanów, którzy uczestniczyli w tych rekolekcjach, w służbie wszystkich diakonii, które tak licznie, z wielkim zaangażowaniem podjęły trud organizacji tych wspaniałych ćwiczeń duchowych. Przyszedł Pan i pozwolił każdemu, może po raz kolejny w życiu, na nowo przyjąć Go do swego serca jako Pana i Zbawiciela. „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3, 20). To nieprawda, że ci, którzy organizują rekolekcje nie przeżywają ich, nic z nich nie wynoszą. Dla nas był to wielki dar od Boga, za który będziemy jeszcze bardzo długo dziękować. W czasie przygotowań do rekolekcji Bóg dokonywał na naszych oczach, ale przede wszystkim w naszych sercach, ogromnych cudów. Rzeczy niemożliwe stawały się możliwymi. Jesteśmy przekonani, że te rekolekcje to dopiero początek wielu Bożych planów, przede wszystkim wobec każdego z uczestników, ale również planów wobec osób posługujących. Nic nie dzieje się tak sobie, Bóg wszystko zaplanował, poukładał i w ogromie swej mądrości cały czas realizuje. To był Jego czas, nas tylko zaprosił, abyśmy w tym czasie, w Jego przestrzeni zaistnieli, posłużyli w konkretnym celu. Teraz zaś wymaga od nas konsekwencji, dalszego zawierzenia Mu, bezgranicznego zaufania. Dlatego dzieło rekolekcji trwa dalej, a my mamy nadal czuwać na modlitwie i codziennie, od nowa polecać Bogu owoce tych rekolekcji, aby nie uległy zatraceniu. Za to wszystko, co jest tylko i wyłącznie dziełem Bożym, niech będzie chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. Alleluja!

    PS. Bracia i Siostry, którzy zastanawiacie się jeszcze, czy zorganizować w swej parafii rekolekcje ewangelizacyjne – nie lękajcie się, módlcie się i współdziałajcie ze swym księdzem proboszczem. Chrystus rozwieje wasze wątpliwości podczas Namiotu Spotkania. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. W Boga nie wystarczy wierzyć, ale trzeba mu uwierzyć. Szczęść Boże!

    Aleksandra i Jacek Grzeszczukowie
    (DK, Tarnów)



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK