Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
List DK
Powrt do listy
Listw DK
 
Artykuy:
List`93: IX-XII 2003
  • Słowo Moderatora Krajowego Domowego Kościoła   ks. Jan Mikulski

  • Drogowskazy w Domowym Kościele   Grażyna Wilczyńska (Instytut Niepokalanej Matki Kościoła)

  • Słowo Boże – modlitwa – liturgia   ks. Jan Mikulski

  • Konspekty spotkań miesięcznych kręgu   ks. Franciszek Blachnicki

  • Słowo Boże  

  • Modlitwa  

  • Liturgia  

  • Podsumowanie pracy Domowego Kościoła   Elżbieta Kozyra, Maria Różycka (Centralna Diakonia Domowego Kościoła)

  • Praca nad „Zasadami Domowego Kościoła”   Anna i Jacek Nowakowie

  • Usłyszeliśmy Jego głos jasno i wyraźnie   Świadectwa z rekolekcji

  • Chwila wakacyjnych wspomnień   Kalinka Wermińska, kl. V

  • Najważniejszy plon rekolekcji   Agnieszka i Darek z Wrocławia

  • Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego to powołanie do Służby Życiu   Krystyna i Czesław Lemiszewscy - DK, Karpacz

  • Oaza – to nie jest jednorazowa przygoda...   Teresa Adrianowska - DK, Gdynia

  • List`93: wrzesie - grudzie 2003

    Słowo Boże – modlitwa – liturgia

    Rozpocznijmy od pytania: co łączy trzy kolejne Drogowskazy, które stają się przedmiotem naszej refleksji podczas kolejnych miesięcy Pielgrzymowania miłości? Myślę, że nietrudno odkryć, iż tą wspólną płaszczyzną jest właśnie słowo Boże, gdyż ono powinno być treścią naszej modlitwy i ono również przychodzi do nas w całym swym bogactwie w liturgii, zarówno w Liturgii Godzin, jak i w Liturgii Eucharystycznej.
    Dlaczego Bóg kieruje do nas swoje słowo? Przede wszystkim dlatego, że chce nam coś powiedzieć o sobie. Może się wydawać, że jakoś znamy Boga, zwłaszcza z katechizacji i z tego, co słyszymy na temat Boga od innych. Może ktoś nawet powiedzieć, że ta „wiedza” wystarczy. Nic więc dziwnego, że wielu ludzi ma jakiś własny obraz Boga, który bardzo często niewiele ma wspólnego z tym obrazem, który maluje w Piśmie świętym sam Bóg. Ktoś inny może powiedzieć, że przeczytał wiele książek teologicznych mówiących o Bogu i dlatego jego znajomość Boga wydaje się być wystarczająca. To „wydaje się być” jest tutaj dobrym określeniem, gdyż wiele rzeczy może się człowiekowi wydawać, a chodzi przecież o to, jak jest naprawdę. Człowiek ma prawo poznać prawdę o Bogu, żeby nie musiał mówić, że mu się coś wydaje, ale że ma w tej dziedzinie pewność. Ta pewność zaś może być jedynie pewnością wiary, natomiast wiara – jak mówi św. Paweł w Liście do Rzymian – „rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (10, 17). Trudno zatem poznać Boga przez wiarę, gdyby się nie sięgało do Pisma świętego. Trudno poznać prawdę o Bogu, gdy się nie słucha tego, co mówi On sam.
    Nawet drugiego człowieka trudno poznać i zrozumieć bez rozmowy z nim i bez spędzenia z nim jakiegoś dłuższego czasu. Cóż dopiero powiedzieć o samym Bogu, który jest nieogarniony i nieskończony pod każdym względem. Tylko wsłuchiwanie się w Boże słowo i rozważanie tego słowa w Duchu Świętym daje nam szansę poznania, Kim naprawdę jest Ten, o którym czytamy w Piśmie świętym, że stworzył niebo i ziemię; Kim jest Ten, który posłał swojego Jednorodzonego Syna na świat, aby zbawił wszystkich ludzi; Kim jest Ten, do którego w Duchu Świętym wszyscy mówimy „Ojcze”, który kocha każdego człowieka i ma dla wszystkich wspaniały plan. Trudno o tym wszystkim przekonać się bez systematycznej lektury Pisma świętego, bez praktyki rozważania słowa Bożego w codziennej modlitwie osobistej, bez wsłuchiwania się w słowo Boże proklamowane podczas każdej Eucharystii.
    Czy są jeszcze inne powody, dla których Bóg zwraca się do nas w swoim słowie? Na pewno jest jeszcze jeden, mianowicie, aby nas pouczyć dokładniej o swojej woli względem każdego człowieka. Poznanie woli Bożej jest mocno związane z odkryciem prawdy o samym Bogu. Jeżeli człowiek nie odkryje i nie uzna w swym sercu prawdy o Bożej miłości, która jest nieskończona i bezwarunkowa, bardzo trudno będzie mu zgodzić się z prawdą, że wola Boża służy zawsze dobru człowieka i nie ma innego celu, dla którego Bóg realizuje swoją zbawczą wolę względem każdego z nas. Jeżeli człowiek nie odkryje w Bogu swego ukochanego Ojca, będzie posądzał Go o różne rzeczy, które w dotkliwy sposób dotykają rodzaj ludzki, a zwłaszcza jego samego. Na takim podłożu rodzą się potem określenia typu: „gdyby Bóg był miłością, to by do tego nie dopuścił”, albo, „gdyby Bóg mnie kochał, to by nie sprowadził na mnie czegoś takiego”. Takie i podobne zdania wychodzą bardzo często z ust ludzi, którzy uważają się za wierzących. Uważają się za wierzących, ale widocznie wierzącymi nie są, skoro takie opinie na temat Boga wypowiadają. Widocznie za mało albo wcale nie znają Boga i dlatego wystawiają Bogu tak surowe oceny.
    Bóg dał wolną wolę człowiekowi i szanuje ją, bo inaczej zaprzeczałby sam sobie. Nie znaczy to jednak, że Bóg nie zabiega o to, aby człowiek poznał Jego Miłość i dobrowolnie, dla swojego dobra, zapragnął poddać swoją wolę Jego woli. Bóg ma wiele możliwości, aby oddziaływać na serce człowieka i skłaniać je ku sobie. Na szczególną uwagę zasługuje jednak jedna droga, mianowicie droga przyjęcia przez człowieka słowa Bożego i pójścia za nim w całym swoim życiu. Można nawet powiedzieć, że tej drogi do odkrycia Boga i jego woli nie da się przeskoczyć, ani ominąć, gdyż grozi to niebezpieczeństwem spłycenia wiary i sprowadzenia jej tylko do pewnych zewnętrznych praktyk, bardziej lub mniej systematycznie spełnianych w życiu codziennym. To niebezpieczeństwo – chociaż na innym poziomie – grozi również ludziom formującym się w kręgach Domowego Kościoła, gdy wypełnianie zobowiązań nie wypływa z pragnienia poddania swojego życia Bożemu słowu, a jest jedynie wynikiem poczucia obowiązku, wynikającego z przynależności do takiej czy innej wspólnoty Ruchu. Taka motywacja do wierności charyzmatowi mogłaby się w pewnym momencie okazać niewystarczająca, a wtedy już tylko krok od decyzji, by z takiej wspólnoty się wyłączyć i zrzucić z siebie ciężar zobowiązań, co do których nie ma przekonania, że one są dla człowieka wielkim darem otrzymanym od Boga. Podobne powody stoją u podstaw bolesnych decyzji odejścia od Kościoła, który postrzegany jest jako narzędzie ucisku człowieka.
    Bóg nie chce, byśmy szli za Nim jak niewolnicy, którzy szukają okazji do zrzucenia z siebie uwierającego ich jarzma. Bóg pragnie, aby pójście za Nim stawało się dla nas wielką radością, dlatego kieruje do nas swoje słowo, aby najpierw powiedzieć nam o swojej miłości ku nam, a następnie wskazać nam prostą receptę na szczęśliwe życie. Tylko na drodze wytrwałego słuchania słowa Bożego i rozważania go na modlitwie możemy zdobyć to przekonanie, które pozwoli nam zapragnąć podążać za słowem Bożym we wszystkich dziedzinach naszego życia. Nigdy zatem zbyt wiele wysiłku, aby troszczyć się o jakość swojej modlitwy osobistej, w której ma się dokonywać umocnienie osobistej więzi z Bogiem i poznawanie Jego woli względem siebie i innych. Nigdy za dużo wysiłku podejmowanego w celu dobrego i owocnego przeżycia każdej Eucharystii, do której jesteśmy przygotowywani przez słuchanie słowa Bożego. Właśnie modlitwa Eucharystyczna uczy nas istoty modlitwy, którą nie jest poczucie spełnionego obowiązku, ale przede wszystkim zaproszenie każdego z nas do spotkania się z Ojcem przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Takie spotkanie z Bogiem przynosi błogosławione owoce w życiu każdego człowieka.

    ks. Jan Mikulski



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK