Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
List DK
Powrt do listy
Listw DK
 
Artykuy:
List`93: IX-XII 2003
  • Słowo Moderatora Krajowego Domowego Kościoła   ks. Jan Mikulski

  • Drogowskazy w Domowym Kościele   Grażyna Wilczyńska (Instytut Niepokalanej Matki Kościoła)

  • Słowo Boże – modlitwa – liturgia   ks. Jan Mikulski

  • Konspekty spotkań miesięcznych kręgu   ks. Franciszek Blachnicki

  • Słowo Boże  

  • Modlitwa  

  • Liturgia  

  • Podsumowanie pracy Domowego Kościoła   Elżbieta Kozyra, Maria Różycka (Centralna Diakonia Domowego Kościoła)

  • Praca nad „Zasadami Domowego Kościoła”   Anna i Jacek Nowakowie

  • Usłyszeliśmy Jego głos jasno i wyraźnie   Świadectwa z rekolekcji

  • Chwila wakacyjnych wspomnień   Kalinka Wermińska, kl. V

  • Najważniejszy plon rekolekcji   Agnieszka i Darek z Wrocławia

  • Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego to powołanie do Służby Życiu   Krystyna i Czesław Lemiszewscy - DK, Karpacz

  • Oaza – to nie jest jednorazowa przygoda...   Teresa Adrianowska - DK, Gdynia

  • List`93: wrzesie - grudzie 2003

    Oaza – to nie jest jednorazowa przygoda...

    Minęło 26 lat od naszych pierwszych rekolekcji oazowych. Nasze kontakty z księżmi, którzy sami wcześniej przeżyli oazę kapłańską (ks. Edwardem Zielskim – obecnie biskupem w Brazylii, ks. Andrzejem Regentem i ks. Antonim Dunajskim) rozpoczęły się w 1976 roku. Wtedy to uczestniczyłam w kursie dla doradczyń parafialnych Poradnictwa Rodzinnego, gdzie wykładali m. in. ci kapłani. Zafascynowani ideą Ruchu Światło-Życie już wtedy wprowadzali nas w niektóre metody pracy oazowej, jak np. różne sposoby dzielenia się słowem Bożym czy modlitwa spontaniczna.
    W 1976 roku przebywał w Trójmieście ks. prof. Franciszek Blachnicki. Z grupy osób, które już były na oazie w Krościenku, powołał on pierwszą na tym terenie diakonię. W Gdyni, w domu Wisi i Stasia Ludwików spotykała się na modlitwie grupka ludzi z Siostrą Hanną Grabską, szukających dróg dotarcia do młodzieży i rodzin. Oni też nawiązali kontakt ze wspomnianymi wcześniej księżmi. W 1977 roku ks. Edward Zielski – wikariusz parafii w Demptowie zaproponował naszej rodzinie wyjazd na rekolekcje do Krośnicy niedaleko Krościenka. Zostaliśmy wybrani jako jedyna rodzina w parafii i skorzystaliśmy z tej propozycji, choć nie bardzo zdawaliśmy sobie sprawę z tego, co tam będzie. Pojechaliśmy z dwójką dzieci (3 latka i 6 lat). Uczestnicy rekolekcji przybyli z różnych miejscowości. Mieszkaliśmy u gospodarzy na wsi. Mimo spartańskich warunków rekolekcje były dla nas wielkim przeżyciem: codzienna, starannie przygotowana Eucharystia, kręgi biblijne w plenerze, Droga Krzyżowa na górskich drogach, wędrówka polnymi ścieżkami na Dzień Wspólnoty w Rywałdzie, gdzie spotkaliśmy po raz pierwszy siostrę Hannę Grabską z grupą młodzieżową. Animatorka muzyczna, obsługująca jednocześnie kilka ośrodków oazowych, uczyła nas nowych, bogatych w treści pieśni oazowych, a mój mąż Staszek ćwiczył je z nami grając na mandolinie. Niezapomnianym wydarzeniem był dla nas Dzień Jedności w Krościenku. Czuliśmy się jak w niebie: rzesze uczestników okolicznych oaz, dziesiątki kapłanów przy ołtarzu w białych albach, ks. Franciszek Blachnicki, piękne śpiewy prowadzone przez panią Gizelę, procesja z darami z koszami pełnymi chleba i egzemplarzy Pisma świętego.
    Po powrocie do Gdyni wiedzieliśmy, że oaza – to nie jest jednorazowa przygoda, i że nie wystarczy nam już bycie tradycyjnymi parafianami. Zaczęły się comiesięczne spotkania z Wisią i Stasiem, Krysią i Zbyszkiem Milewskimi oraz innymi małżeństwami. A trzej wspomniani księża „łowili” następne rodziny i przygotowywali je do pracy w kręgach. W 1978 roku odbyły się pierwsze rekolekcje diecezjalne w Legbądzie w Borach Tucholskich. Było nas kilkanaście rodzin z Gdyni, trzej moderatorzy ks. E. Zielski, ks. A. Regent, ks. A. Dunajski i siostra Hanna. Po wakacjach w parafiach zaczęły powstawać kręgi rodzin. Docierały materiały formacyjne opracowane przez ks. F. Blachnickiego. W 1979 roku odbyły się już rekolekcje w Legbądzie i I stopnia w Szlachcie, w Borach Tucholskich, w których uczestniczyliśmy. Moderatorem był ks. E. Zielski. Tam również bezinteresownej gościny w domach użyczyli nam gospodarze wiosek. Oni też włączali się w życie oazy – darowali warzywa, owoce, uczestniczyli w pogodnych wieczorach, korzystali z porad lekarskich Krysi Milewskiej. Cała wieś żyła życiem oazy.
    Taka forma spędzania wakacji w latach komunizmu nie była dobrze widziana przez władze. Gospodarze użyczający swoich pomieszczeń na cele oazowe – szczególnie w okolicach Krościenka – byli szykanowani; nakładano na nich wysokie kary pieniężne. Ale ks. Blachnicki, człowiek o silnej osobowości, mocny, nieugięty i na to znalazł sposób. Błyskawicznie rozeszła się wśród oazowiczów informacja, aby każdy, kto może wysłał przekaz pocztowy na małą kwotę 10 zł, która wtedy była zwolniona od opłaty pocztowej na pokrycie kar nałożonych na konkretne osoby przez Urząd Skarbowy w Nowym Sączu. Wpłaty lawinowo spływające z całej Polski sparaliżowały zupełnie pracę urzędu, co w rezultacie doprowadziło do anulowania kar. Podobnie było w sytuacji, gdy dla centrali Ruchu wstrzymano przydziały węgla. Podczas akcji „Węgiel” wysyłaliśmy paczki po 5 kg z węglem (też wolne od opłaty) na Kopią Górkę. Ks. Franciszek żartował, że otrzymał dla ośrodka aż nadmiar węgla i to z wniesieniem do centrali.
    Ojciec Franciszek Blachnicki był niezwykłą postacią. Mam w pamięci jego sylwetkę, charakterystyczną barwę głosu podczas rekolekcji ewangelizacyjnych w Gdańsku, potem w Gdyni. Rekolekcje poprzedzane były przygotowaniem modlitewnym. Braliśmy udział ze Staszkiem w takich zespołach, a Staszek dzięki umiejętności gry na gitarze służył w diakonii muzycznej. Ksiądz Franciszek Blachnicki bardzo podkreślał rolę modlitwy w ewangelizacji. Z Ewangelią chciał dotrzeć do jak największej rzeszy ludzi różnych środowisk. Imponował nam swoją odwagą w nawoływaniu do wyzwolenia się od wszelkich uzależnień, również od strachu, lęku. Szczególnego znaczenia nabrały te mocno akcentowane wskazówki podczas rekolekcji ewangelizacyjnych w dniach 8-13 grudnia 1980 r. dla stoczniowców. Powstało 8 grup ewangelizacyjnych, w tym dwie na terenie zakładu – stoczni. Nawoływał do wolności w prawdzie i miłości. Członkowie Ruchu Światło-Życie wnieśli ogromny wkład w przemiany czasu „Solidarności”.
    Na III stopniu rekolekcji oazowych wybieraliśmy się do Rzymu, ale – niestety – nie otrzymaliśmy na czas paszportów. Odbyliśmy rekolekcje w Chełmży w 1982 r. z moderatorem ks. A. Regentem. Odwiedził naszą oazę ks. E. Zielski, od października 1980 r. przebywający na misjach w Brazylii. Obowiązki moderatora w Gdyni objął ks. Piotr Topolewski – wikariusz parafii Św. Józefa w Gdyni-Leszczynkach. Przy tej parafii również powstały wspólnoty oazowe. Pełniliśmy wtedy posługę pary diecezjalnej. Sytuacja w kraju i na Wybrzeżu sprzyjała szybkiemu, lawinowemu rozwojowi kręgów Domowego Kościoła. Brak było jednak przygotowanych animatorów. Był czas, że pilotowaliśmy po 3 kręgi Domowego Kościoła. W stanie wojennym działalność Ruchu nie ustała. Trwanie w nim dodawało nam odwagi i bezpieczeństwa, czyniło nas wolnymi. Dni wspólnoty gromadziły nas na całonocnych adoracjach i modlitwie; dopiero rano, po godzinie policyjnej, wracaliśmy do domów napełnieni radością. Uczestniczyliśmy jeszcze wielokrotnie w rekolekcjach letnich jako animatorzy: w Lubawie z ks. P. Topolewskim, w Sieniawie z siostrą Hanną, w Lutówku, w wielu oazach, które każdorazowo bardzo nas ubogacały. Cieszyliśmy się, gdy nasze kręgi „pączkowały”, gdy bardzo dobrze przygotowani animatorzy tworzyli nowe kręgi w swoich parafiach.
    Staraliśmy się poważnie traktować założenia i zobowiązania Ruchu. Nasza dojrzałość chrześcijańska wzrastała. Inna stała się nasza modlitwa, głębiej rozumiana i przeżywana Eucharystia, inna hierarchia wartości. Weszliśmy do Ruchu mając małe dzieci, więc staraliśmy się im przekazać największe wartości poprzez świadectwo naszego życia. Zostaliśmy wybrani i myślę, że nie zmarnowaliśmy talentów danych nam przez Pana. Jako małżeństwo wspólnie pracowaliśmy, aby je pomnażać.
    W dniu 20 sierpnia 2002 r. Bóg powołał do siebie Staszka. Doświadczał go przez kilka lat ogromnym cierpieniem, ale on pozostał Mu wierny aż do końca. Ja chcę dalej trwać we wspólnocie. Oprócz rodziny naturalnej mam niezawodną rodzinę oazową. Przetrwaliśmy to trudne i bolesne dla nas doświadczenie wspierani od początku do końca pomocą i wytrwałą modlitwą wspólnoty. Byli z nami wszyscy nawet w dzień pogrzebu Staszka, choć przebywali na rekolekcjach na południu Polski.
    Za wspólną drogę, którą zgodnie kroczyliśmy ku Bogu, za radości i smutki, które nas do Niego zbliżały, dziękuję mojemu drogiemu Mężowi Staszkowi i proszę Boga dla niego o nagrodę w niebie. Za wielki dar trwania w Ruchu Światło-Życie Bogu niech będą dzięki.

    Teresa Adrianowska (DK, Gdynia)



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK