Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
List DK
Powrt do listy
Listw DK
 
Artykuy:
List`103: I-III 2007
  • ROK 1981   Ks. Franciszek Blachnicki,

  • Homilia na Boże Narodzenie   Ks. Jan Twardowski

  • Słowo ustępującego Moderatora Krajowego   Ks. Jan Mikulski

  • Droga wspólnoto Domowego Kościoła kraju i poza jego granicami!   Jola i Mirek Słobodowie - nowa Para Krajowa

  • Słowo ustępującej Pary Krajowej   Ania i Jacek Nowakowie

  • Postawa diakonijna   Ks. Jan Mikulski

  • Kilka refleksji cnocie czystości małżeńskiej   Ks. Andrzej Wachowicz

  • Pozdrowienia z Kopiej Górki   Ks. Andrzej Wachowicz

    Konspekty spotkań miesięcznych kręgu po formacji podstawowej   konspekty V - VII

  • Katechumenat szkołą wiary   konspekt V

  • Katechumenat szkołą życia ewangelicznego   konspekt VI

  • Katechumenat szkołą modlitwy i służby Bożej   konspekt VII

  • Ojcostwo Boga, ojcostwo człowieka   O. Piotr Włodyga OSB

  • Podsumowanie pracy rocznej 2005/06   Maria Różycka

  • Podsumowanie roku pracy Domowego Kościoła   Beata i Tomek Strużanowscy

  • Nowy Moderator Krajowy  

  • Relacje z życia Domowego Kościoła  

  • Dwoje w jednym ciele   Ela Kowalewska

  • Diakonia muzyczna   Ania Kilanowska z Romkiem

  • Dotknął mnie Pan   Iwona Modzelewska

  • Jak to w Bystrej Krakowskiej na Rekolekcjach było   Lucyna i Darek Wrożynowie

  • Siostra Jadwiga w Piasecznie   Beata i Jarek Bernatowiczowie

  • Zobowiązania - "poręcze" na drodze życia   Basia i Marek

  • Ks. Jan w Poznaniu   Ania i Darek

  • Po rekolekcjach   Marta i Janusz Padło

  • Rekolekcje ewangelizacyjne   Magda

  • Uzdrowienie pamięci  

  • Rekolekcje ewangelizacyjne w Wieruszowie   Lidia i Robert Krzywoźniak

  • List`103: stycze - marzec 2007

    Dotknął mnie Pan

    Szukanie Boga
     
    Bóg jest wszędzie
    przy sztalugach z paletą i pędzlem
    łzami po policzkach spływa
    w dni pochmurne słońcem bywa
    kromką chleba
    lub kwiatem na łące rozkwita
    we wspomnieniach z młodości
    w tej jedynej miłości
    w moim mężu
    a także...
    we mnie
    spotkać Boga to żadna sztuka
    no chyba że się Boga nie szuka
     
    wiersz bez tytułu

    tylko trochę otworzyłam moje serce
    uchyliłam je nieśmiało
    jak drzwi do pokoju
    bo zdawało mi się
    że ktoś puka
     
    Wszedł
    Podarował mi
    Wiarę, Nadzieję i Miłość
    tak WIELKĄ
    że musiałam otworzyć
    swoje serce na oścież
     
    Jak gdyby jutra nie było
     
    Pokochałam siebie
    Pokochałam sąsiadkę
    Która zbyt głośno słucha radia
    Swoja pracę
    I cierpliwości tak szybko
    Nie tracę
    Kocham wstawać
    I kłaść się spać
    I ten czas pomiędzy
    Kiedy z Bogiem rozmawiam
    Kiedy Boga spotykam
    Kiedy jak żyć dzisiaj
    Boga pytam
     
    Jak gdyby jutra nie było


    Żródłem mojej radości jest Jezus. Mój Pan i mój Przyjaciel jednocześnie. Dopiero kilka lat temu od rekolekcji 15 dniowych ,na które zaprowadził nas Bóg jestem Jezusowi całkowicie oddana. To tam na rekolekcjach w Warcinie zawierzyłam Jezusowi swoje życie i odtąd to On mnie prowadzi. Tam na rekolekcjach uświadomiłam sobie jak ważnaą osobą w życiu Jezusa była Jego matka Maryja i, że Bóg chciał ,ażeby przez Nią Jezus nas nawracał.
    W to minione upalne lato Pan Bóg wezwał mnie wraz z mężem do posługi animatorskiej na rekolekcjach I stopnia Oazy Rodzin w Warcinie. Byliśmy zaskoczeni i nie czuliśmy się gotowi by służyć innym swoją postawą, swoim słowem i życiem jako animatorzy. Bo to jest bardzo odpowiedzialna rola. Gorące lato i gorące decyzje. Skoro tak nagle i niespodziewanie Pan nas wezwał ,trzeba Mu było zaufać i wołać o Jego łaskę, aby nas prowadził podczas tych rekolekcji.
    Postanowiłam pojechać i służyć innym na tych rekolekcjach z intencją poprawy czegoś w moim życiu, a poprzez to w naszym małżeństwie.
    Od 30 lat paliłam papierosy i różnych metod próbowałam, żeby się rozstać z tym "diabelnym" nałogiem. Nigdy mi się to nie udało., chociaż od dwóch lat należę do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka .Już prawie nikt z naszych znajomych nie palił. Mojemu mężowi i córkom coraz bardziej przeszkadzał smród papierosów. Na rekolekcjach głupio oficjalnie palić, a nieoficjalnie beznadziejnie głupio! Ksiądz moderator też był przeciwnikiem palenia i zwolennikiem skończenia z tym nałogiem. Również niektóre z małżeństw prosiły w tej intencji podczas Mszy Św. z księdzem doktorem na czele jak się póżniej okazało. Ksiądz mówił coś niby żartem ,że z Górą to załatwi. Nabrałam ogromnej ufności, że właśnie teraz Bóg da mi łaskę niepalenia. Na własne siły już dawno przestałam liczyć.
    Dwa dni przed końcem rekolekcji poprosiłam o modlitwę wstawienniczą w tej intencji. I stało się! Nie palę do dzisiaj. Nie odczuwam żadnych sensacji związanych z odstawieniem nikotyny, czuje się jakbym nigdy nie paliła, tak jak Pana prosiłam.
    Minione rekolekcje owocowały w wiele cudów m.in. przemiany nieśmiałych w rozmownych, smutnych w radosnych, "zrzędzących" w pokornych. Najradośniejszym cudem była przemiana wątpiących, którzy już 4 dnia zawierzali swoje życie Jezusowi.
    Na tych rekolekcjach doznałam również cudu uzdrowienia. Od dwóch lat cierpiałam na bóle barku po kontuzji. Podczas rekolekcji rozbolał mnie również kręgosłup Nie mogła nic pomóc dr. medycyny, która była uczestnikiem tych rekolekcji. Po Dniu Wspólnoty ból tak bardzo nie dawał mi żyć, że poprosiłam o modlitwę wstawienniczą. Sama tez prosiłam Boga żeby zabrał mi przyczynę bólu. I zabrał. Jeszcze w trakcie modlitwy. Nie boli mnie do dnia dzisiejszego, jakieś 8 tygodni.
    Wiem i wierzę, że to były cuda. Ale wiem również, że to prawdziwa wiara czyni cuda.
    Mam również pewność, że gdzie dwaj albo trzej zebrani w imię Jezusa zgodnie prosić będą to wszystko otrzymają od Ojca Jego, który jest w niebie. Wiem, że przez oddanie swojego życia Jezusowi, pozwoliłam we mnie działać Bogu.
    Rodzina jest szczęśliwa, że nie palę, ja również. Głoszę wszem i wobec, że to nie ja rzuciłam palenie, ale że Bóg dał mi łaskę niepalenia.To również On mnie uzdrowił. I za ten i wszystkie inne mniejsze i większe cuda. Chwała niech będzie Panu!
    Po raz kolejny przekonaliśmy się z Krzyśkiem moim mężem, że to nie myśmy wybrali, ależe Bóg nas wybrał. Wybrał nas dla siebie nawzajem, wybrał nas do Domowego Kościoła, na letnie rekolekcje abyśmy posługiwali jako para animatorska również wybrał nas Bóg.
    Mało tego, że wybrał, ale nakazał w słowie z Pisma Świętego przekazanego podczas modlitwy mówić o tym co mi uczynił. A był to fragment z ewangelii św. Łukasza 8,38-39
     "Człowiek zaś,z którego wyszły złe duchy, prosił Go ,żeby mógł z Nim zostać. Lecz(Jezus) odprawił go ,mówiąc. "Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg ci uczynił."Odszedł więc i głosił po całym mieście wszystko co Jezus mu uczynił."
     
    PS. Żartowaliśmy z księdzem moderatorem ,że " przesadziliśmy" z tą modlitwa ,bo oprócz tego, że nie pale papierosów ,że mnie nie boli ,to i kawa mi nie smakuje jak kiedyś ,a i słodyczy jem zdecydowanie mniej. Jedynie poczucie humoru pozostawił mi Bóg bez zmian.

    Iwona Modzelewska



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK