Strona startowa Domowego Ko禼io砤 Strona startowa Ruchu iat硂-痽cie
  
     
  Strona g艂贸wna    Aktualno艣ci    Rekolekcje    Za艂o偶yciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiello艅skiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z 偶ycia Ruchu    W Ko艣ciele i 艣wiecie  
List DK
Powr髏 do listy
List體 DK
 
Artyku硑:
List`102: IX-XI 2006
  • S艂owo Moderatora Krajowego   Ks. Jan Mikulski

  • Ewangelizacja   konspekt II

  • Pilotowanie nowych kr臋g贸w   konspekt III

  • Deuterokatechumenat   konspekt IV

  • "Post臋pujcie jak dzieci 艣wiat艂o艣ci" (Ef 5,8)   Ks. Jan Mikulski

  • 艢wiatowe Spotkania Rodzin   redakcja

  • Ewangelia, rozwody, zwi膮zki niesakramentalne (II)   o. Wojciech Nowak SJ

  • V 艢wiatowe Spotkanie Rodzin, Walencja 2006   Agnieszka i Tomasz Talaga

  • Wychowawcze alternatywy, Niepokala艅ski charyzmat wychowania   S. Wawrzyna Chwedoruk

  • II 艢wiatowy Kongres Ruch贸w Katolickich i Nowych Wsp贸lnot   Jola i Mirek S艂obodowie

  • Relacje z 偶ycia Domowego Ko艣cio艂a  

  • Rodzina powo艂ana jest do wsp贸艂pracy w przekazywaniu wiary   Roman Strug - z pary filialnej warszawskiej

  • Przekazywanie wiary w rodzinie   Lidia i J贸zef Smolnik - archidiecezja cz臋stochowska

  • Pielgrzymka przez Lourdes do Walencji   Sylwia i Mariusz Mosi艅scy- archidiecezja 艂贸dzka

  • Rekolekcje w Kanadzie   Piotr, Irena - Kanada

  • Alleluja!   Teresa i Zbigniew Sta艅czykowie - D臋bica, diecezja tarnowska

  • Modlitwa osobista - Namiot Spotkania   El偶bieta Kowalewska - archidiecezja wroc艂awska

  • 呕y膰 pe艂ni膮 偶ycia   Kasia i Artur 艢wiercowie - archidiecezja wroc艂awska

  • 艢wiadectwo z rekolekcji III st. we Lwowie   Andrzej - archidiecezja krakowska

  • List`102: wrzesie - listopad 2006

    Wychowawcze alternatywy, Niepokala艅ski charyzmat wychowania

    Zaczynam ten artyku艂 z pewnym onie艣mieleniem i obaw膮, poniewa偶 nie zamierzam wypowiada膰 si臋 na temat wychowania w聽szko艂ach, kt贸rych nie znam, ani tym bardziej nie czuj臋 si臋 na si艂ach dyskutowa膰 na ten temat w kontek艣cie og贸lnopolskim. Swoj膮 wiedz臋 praktyczn膮 czerpi臋 z聽p贸艂torawiekowego do艣wiadczenia Zgromadzenia Si贸str Niepokalanek, kt贸rego jestem cz艂onkiem, a wcze艣niej wychowank膮 Szymanowskiej szko艂y. Doceniam te偶 swoisty komfort pracy w艣r贸d ludzi ca艂kowicie zaanga偶owanych w prac臋 wychowawcz膮, pe艂nych zapa艂u oraz po艣wi臋cenia. Zdaj臋 sobie r贸wnie偶 spraw臋, 偶e perspektywa mojego spojrzenia wi膮偶e si臋 tak偶e ze specyfik膮 pracy z聽dziewcz臋tami w wieku gimnazjalnym i licealnym, kt贸re w zdecydowanej wi臋kszo艣ci mieszkaj膮 w internacie. Je艣li kto艣 powie, 偶e szko艂a w takich warunkach jest troch臋 nie z tej ziemi, nie zaprzecz臋. Ale je艣li stwierdzi, 偶e nie znamy przez to "normalnego" 偶ycia, absolutnie si臋 nie zgodz臋. "Dzieci - pisze nasza Za艂o偶ycielka Marcelina Darowska - nie mog膮 si臋 tylko uchowa膰 u nas strze偶one z聽dala od 艣wiata, ale si臋 maj膮 wychowa膰, tj. przygotowa膰 do 偶ycia, a 呕ycie czeka je bojowe z fa艂szywymi zasadami, ze zgorszeniem i z艂em (...)".

    Inny 艣wiat...

    Owiany legend膮 rodu Lubomirskich bia艂y pa艂ac po艂o偶ony w ma艂ej mazowieckiej wsi odleg艂ej od Warszawy o nieca艂e 50 kilometr贸w przyci膮ga od prawie stu lat dziewcz臋ta i ich rodziny. Du偶y malowniczy park otula go 艣cian膮 zieleni a dziczej膮ce aleje pe艂ne s膮 艣piewu ptak贸w. Przez otwarte okno dochodz膮 d藕wi臋ki fortepianu, powiewa bia艂a firanka. Figura Niepokalanej na marmurowej czarno - bia艂ej posadzce hallu szeroko otwartymi ramionami wita wszystkich go艣ci. Cicho przemykaj膮ce bia艂e postacie zakonnic wnosz膮 posmak jakiej艣 tajemnicy. Przez uchylone drzwi wida膰 rz臋dy pulpit贸w, a przy nich siedz膮ce uczennice w granatowych mundurkach z marynarskimi ko艂nierzami.
    Przybysz z pewn膮 zazdro艣ci膮 rozgl膮da si臋 woko艂o:
    - Jaki tu spok贸j i cisza...
    艢wiat tutejszy wydaje si臋 nieco odrealniony. Idylliczne klimaty w 艣rodku rozp臋dzonego 艣wiata?
    Mam pisa膰 o miejscu, kt贸re jest moim domem, a od prawie stu lat by艂 nim dla setek si贸str i聽kilku tysi臋cy dziewcz膮t. Dom ten do tej pory stanowi miejsce powrotu dla dojrza艂ych kobiet, kt贸re wprawdzie wyros艂y ju偶 z granatowych mundurk贸w i dziewcz臋cych marze艅, lecz przyje偶d偶aj膮 tu wiele razy, by spotka膰 si臋 ze sob膮 nawzajem, z siostrami, nauczycielami, powspomina膰, podzieli膰 si臋 obecnymi rado艣ciami i smutkami, by odpocz膮膰 duchowo i odnale藕膰 w艂a艣ciw膮 perspektyw臋.

    Miejsce powrot贸w

    Gdybym mia艂a najkr贸cej opisa膰 ide臋 naszej szko艂y, uj臋艂abym to w czterech s艂owach: szko艂a to miejsce powrot贸w. Jej zadanie nie ko艅czy si臋 z chwil膮 wr臋czenia dziecku 艣wiadectwa, ostatniego 艣wiadectwa, lecz rozci膮ga si臋 na dalek膮 przysz艂o艣膰. "Dos艂u偶my dzieciom do ko艅ca". Zadaniem naszej szko艂y jest stworzenie takich wi臋zi, kt贸re przetrwaj膮 "do ko艅ca", kt贸re umocni膮 poczucie bezpiecze艅stwa i聽stan膮 si臋 trwa艂ym wsparciem przez ca艂e 偶ycie. Tylko one nie pozwol膮 na rozmycie si臋 warto艣ci i bezradne poddanie si臋 pr膮dowi 偶ycia.
    Przez ca艂y rok, a zw艂aszcza wiosn膮 i聽jesieni膮 w ka偶d膮 sobot臋 nasz dom rozbrzmiewa g艂osami wychowanek, kt贸re przyje偶d偶aj膮, by obchodzi膰 kolejne jubileusze matury: od pi臋ciolecia a偶 po sze艣膰dziesi臋ciolecie. Jeden z sierpniowych weekend贸w sp臋dzaj膮 w rekolekcyjnym skupieniu, aby w murach swojej dawnej szko艂y, pami臋taj膮cej je jeszcze z czas贸w granatowego mundurka, zatrzyma膰 si臋 i pomy艣le膰 o sprawach najwa偶niejszych. Bia艂a figura Jaz艂owieckiej Pani w Szymanowskiej kaplicy pozostaje wiern膮 Powierniczk膮 偶yciowych trosk i rado艣ci, wypowiadanych szeptem w ciszy kaplicy.
    Szko艂a si臋 zmienia, modernizuje, ale kolejne pokolenia absolwentek przybywaj膮, aby odnale藕膰 co艣, co si臋 nie zmieni艂o, odnale藕膰 cz膮stk臋 "ich Szymanowa". Ciesz膮 si臋 nowoczesno艣ci膮 pracowni, czy te偶 rosn膮cym standardem warunk贸w w internacie, ale jednak z westchnieniem ulgi witaj膮 r贸偶norodne "relikty przesz艂o艣ci" w聽 postaci mebli albo r贸偶norodnych tradycji, kt贸re potwierdzaj膮, 偶e przesz艂o艣膰 ma tu pewne prawa.

    Cz艂owiek wielkich pragnie艅

    Opisuj膮c swoisty "geniusz miejsca", nie mog臋 pomin膮膰 ludzi, kt贸rzy go tworzyli. Bo Szyman贸w to nie tylko pokolenia wychowanek, ale i wychowawczy艅, co pozwala kolejnej generacji pedagogicznych entuzjastek kosztowa膰 owoc贸w pracy swoich poprzedniczek. I jest to pewna prawid艂owo艣膰 w ka偶dej szkole. To w gimnazjum nauczyciele zbieraj膮 owoce trudu swoich koleg贸w ze szko艂y podstawowej, a聽w liceum wida膰 w dzieciach wk艂ad etapu poprzedniego.
    Pierwsz膮 wychowawczyni膮 i inicjatork膮 szko艂y w Szymanowie by艂a Marcelina z聽Kotowicz贸w Darowska, pochodz膮ca z聽ziemia艅skiej rodziny, zamieszkuj膮cej dawne po艂udniowo - wschodnie kresy Rzeczpospolitej. Kiedy si臋 urodzi艂a w聽styczniu 1827 roku, nikt nie przypuszcza艂, 偶e w niedalekiej przysz艂o艣ci stanie ona w rz臋dzie Polek, kt贸re nie zechc膮 biernie podda膰 si臋 czasom i okoliczno艣ciom, lecz b臋d膮 chcia艂y mie膰 na nie wp艂yw. Mimo trudnych czas贸w, a mo偶e jakby na przek贸r ca艂ej beznadziei po艂o偶enia Polak贸w pokolenia kl臋ski listopadowej i styczniowej, Marcelina ju偶 od dziecka chce co艣 zrobi膰, co艣 konkretnego i trwa艂ego.
    Do艣wiadczenie kr贸tkiego, lecz bardzo szcz臋艣liwego 偶ycia ma艂偶e艅skiego i rodzinnego oraz dojrza艂a wiara pozwoli jej sta膰 si臋 za艂o偶ycielk膮 nowego zgromadzenia zakonnego - Si贸str Niepokalanego Pocz臋cia NMP (niepokalanek), kt贸remu wytyczy艂a jasny kierunek dzia艂alno艣ci apostolskiej: wychowa膰 kobiet臋 tak, aby sta艂a si臋 ona zaczynem odrodzenia rodziny, a przez to spo艂ecze艅stwa. Wychowa膰 wychowawczynie kolejnych pokole艅 Polak贸w. W czasach bez nadziei Marcelina patrzy w przysz艂o艣膰, chc膮c wychowywa膰 dziewcz臋ta aktywne, samodzielnie my艣l膮ce, posiadaj膮ce silne poczucie zobowi膮za艅 wobec rodziny i spo艂ecze艅stwa, zorganizowane, odwa偶ne i pi臋kne. Lata sp臋dzone w szkole mia艂y je rozwin膮膰 nie tylko intelektualnie, lecz tak偶e pom贸c w u艣wiadomieniu sobie ich w艂asnej si艂y oraz ukazaniu tych przestrzeni 偶yciowych, kt贸re powinny ogarn膮膰 swoim wp艂ywem. M贸wi im jasno: "W dzisiejszym 艣wiecie nie dosy膰 nie by膰 z艂ym, z艂ego nie czyni膰, ale trzeba by膰 dobrym, aby z艂o wywr贸ci膰". A do wychodz膮cych z niepokala艅skich szk贸艂 kieruje nast臋p uj膮ce przes艂anie: "Nie tylko chodzi o聽wasze osobiste dobro i szcz臋艣cie, ale o聽wasz stosunek do spo艂ecze艅stwa, 偶eby艣cie nie by艂y zerem, nie paso偶ytami, ale wsp贸艂pracownicami. A po c贸偶 was ta ziemia nosi, je艣li nie macie jej s艂u偶y膰".
    W realiach narodowej niewoli Marcelina wychowuje do ofiarnego patriotyzmu. Marzenie o wolnej Polsce przek艂ada si臋 na konkretne dzia艂ania: nauk臋 j. polskiego i聽historii ojczystej, a przy tym umiej臋tno艣ci zarz膮dzania i prowadzenia maj膮tku i w艂asnego domu, wymaganie punktualno艣ci, dobrej organizacji pracy, oszcz臋dno艣ci, prawdom贸wno艣ci (bezwzgl臋dnie egzekwowano zakaz 艣ci膮gania), 艂adu i porz膮dku.
    Pierwsza szko艂a zacz臋艂a swoj膮 dzia艂alno艣膰 w Jaz艂owcu w Galicji w listopadzie 1863 roku, kiedy powoli dogasa艂o powstanie styczniowe. Kolejne plac贸wki powstawa艂y w Jaros艂awiu, Nowym S膮czu i Ni偶niowie. Szyman贸w od 1908 roku wpisuje si臋 w tradycj臋 wychowawcz膮 Zgromadzenia. Nowe spojrzenie na wychowanie odzwierciedla si臋 w stworzonych programach nauczania, uwzgl臋dniaj膮cych szeroki zestaw przedmiot贸w realizowanych pod k膮tem praktycznej przydatno艣ci w p贸藕niejszym doros艂ym 偶yciu absolwentek.
    Marcelina Darowska prze偶y艂a swoje bardzo pracowite i bogate 偶ycie nie doczekawszy wolnej Polski. Umar艂a w styczniu 1911 roku, b艂ogos艂awi膮c dzieci ze szk贸艂 i obiecuj膮c duchow膮 obecno艣膰 przy kolejnych pokoleniach uczennic i si贸str. Mimo smutku 偶a艂obnicy przeczuwali Jej przysz艂e wyniesienie na o艂tarze: "Nie za ni膮 si臋 modli膰, ale do niej - pisa艂 jeden z聽przyjaci贸艂 Zgromadzenia O. Churin - Nie zna艂em jej osobi艣cie, ale zna艂em z聽czyn贸w i czcz臋 jak 艣wi臋t膮. J膮 por贸wnywa艂em ze 艣wi臋t膮 Teres膮, a da B贸g w niebie zobaczymy, 偶e si臋 nie myli艂em".
    Niezwyk艂e i zaskakuj膮ce s膮 zrz膮dzenia Opatrzno艣ci. Po osiemdziesi臋ciu pi臋ciu latach od 艣mierci Marceliny Darowskiej polski Papie偶 Jan Pawe艂 II wyni贸s艂 J膮 do grona b艂ogos艂awionych, podkre艣laj膮c niezwykle obfite bogactwo charyzmatu tej mistyczki i wychowawczyni. W tym roku 6 pa藕dziernika obchodzimy 10 rocznic臋 tego wyj膮tkowego wydarzenia.

    Wychowawczyni wychowawczy艅

    Matka zostawi艂a po sobie ca艂y system wychowawczy, odnosz膮cy si臋 jednak nie tylko do dzieci i m艂odzie偶y. Ca艂a jej my艣l wychowawcza opiera si臋 przede wszystkim na rzetelnej i g艂臋bokiej formacji wychowawcy, obejmuj膮cej jego stron臋 intelektualn膮, moraln膮, emocjonaln膮 i duchow膮. My艣l臋, ze jest to bardzo istotne za艂o偶enie, a szczeg贸lnego znaczenia nabiera w obecnej rzeczywisto艣ci, gdy - ca艂kiem zreszt膮 s艂usznie - szukaj膮c nowych metod wychowania i staraj膮c si臋 o ich atrakcyjno艣膰, wielu pedagog贸w zdaje si臋 zapomina膰, 偶e skuteczno艣膰 ich oddzia艂ywania zale偶y przede wszystkim od postawy i聽osobowo艣ci wychowawcy. To nie system sam w sobie wychowuje, ale konkretni ludzie. St膮d te偶 p艂ynie tak wielkie zainteresowanie osob膮 wychowawczyni - i tej w habicie, i tej siedz膮cej jeszcze za pulpitem, a w przysz艂o艣ci maj膮cej pe艂ni膰 r贸偶ne zadania w spo艂ecze艅stwie, a tak偶e wychowywa膰 kolejne pokolenie.
    Aby mog艂y si臋 zrodzi膰 i dojrzewa膰 g艂臋bokie wi臋zi mi臋dzyludzkie, Marcelina uwa偶a艂a, 偶e nale偶y stworzy膰 co艣 wi臋cej ni偶 szko艂臋, nale偶y stworzy膰 艣rodowisko wychowawcze, w kt贸rym w proces wychowania s膮 zaanga偶owani wszyscy stykaj膮cy si臋 z dzie膰mi: "Zawsze o to mi bardzo chodzi艂o, aby wszyscy - to jest wszystkie siostry, kt贸re z dzie膰mi maj膮 kontakty, dobrze na nie wp艂ywa艂y, bo wszyscy przez wszystko - jedni na drugich wp艂ywaj膮, chocia偶by tego najmniej nie czuli".
    艢rodowisko tworzy w艂a艣ciwy sobie klimat, kt贸ry Matka nazywa "atmosfer膮 wychowawcz膮: "Wszystko na dzieci wp艂ywa: duch, charakter domu, otoczenie moralne i materialne i dlatego powinna by膰 pami臋膰 na to, aby wszystko niedoskona艂e, nieczystego ducha, jak nawet niepi臋kne, nieestetyczne, nieporz膮dne usuni臋te by艂o z otoczenia dzieci".
    Taka wizja wychowania poci膮ga za sob膮 konieczno艣膰 wsp贸艂pracy i jedno艣ci szeroko rozumianego zespo艂u wychowawczego. By艂 to problem szczeg贸lnie wa偶ny w czasach Matki, ale wydaje si臋 r贸wnie wa偶ny dzisiaj, gdy sens jedno艣ci poddaje si臋 w w膮tpliwo艣膰, a nawet przedstawia jako zagro偶enie dla tw贸rczego rozwoju cz艂owieka i jego samorealizacji. Warto tu podkre艣li膰, 偶e Marcelina Darowska widzia艂a wychowanie jako proces g艂臋boko osadzony w rzeczywisto艣ci spo艂ecznej, a nie wyizolowane jednostkowe dzia艂anie cho膰by i genialnego pedagoga. Powodzenie pracy wychowawczej opiera si臋 nie na pracy pojedynczych "si艂aczek" lecz na wsp贸艂pracy i jedno艣ci ca艂ego grona, a聽tak偶e personelu szko艂y.
    Obecnie ka偶da szko艂a ma sprecyzowa膰 wizj臋 swojego absolwenta, co powinien umie膰, wiedzie膰 itp. Jest to wyraz wysokich oczekiwa艅 zar贸wno rodzic贸w jak i ca艂ego systemu o艣wiatowego. A jednak ci膮gle pozostaje nierozwi膮zany podstawowy problem: jak i czym mierzy膰 skuteczno艣膰 dzia艂a艅 wychowawczych szko艂y.
    Dziecko musi mie膰 jaki艣 trwa艂y punkt odniesienia, wykraczaj膮cy poza osobiste dora藕ne korzy艣ci, koniunktury spo艂eczne. Pr臋dzej czy p贸藕niej stanie wobec fundamentalnych problem贸w, prze偶yje wiele rozczarowa艅 i zawod贸w, zapyta o sens swojego 偶ycia. Albo te偶 ze strachu ucieknie przed tymi pytaniami i do艣wiadczeniami w namiastki.
    Jaki punkt odniesienia zaproponowa艂a Matka? "Pierwsz膮 zasad膮, na kt贸rej ca艂e wychowanie spocznie, jakoby na filarze wszystko utrzymuj膮cym, b臋dzie: B贸g wszystkim, przez wszystko do Boga. On celem - wszystko, co nam przez Niego podane to droga do nieba".
    Ta zasada porz膮dkuje wszystkie dzia艂ania szko艂y. I nie nale偶y rozumie膰 jej tylko jako tzw. wychowanie religijne, kt贸re ogranicza si臋 do wsp贸lnych praktyk religijnych lub organizowania rekolekcji. Stanowi ona niejako t艂o wszystkich dzia艂a艅 ca艂ego 艣rodowiska szkolnego.
    W tej perspektywie warto zwr贸ci膰 uwag臋 na jeszcze jeden aspekt: wiarygodno艣膰 wychowawc贸w i ca艂ego personelu. Czy s艂owa i czyny s膮 sp贸jne? Czy wszyscy wierz膮 w to, co m贸wi膮, czy te偶 raczej proponuj膮 dzieciom co艣, w co sami nie do ko艅ca wierz膮, ale musz膮 g艂osi膰 ze wzgl臋du na prac臋? Je偶eli dziecko jest 艣wiadkiem swoistej schizofrenii 偶ycia swoich nauczycieli lub rodzic贸w, to nie 艂ud藕my si臋, 偶e nie powieli takiego modelu w聽doros艂o艣ci, albo znacznie wcze艣niej.
    Wychowanie dokonuje si臋 dzi臋ki relacjom, a ich fundamentem jest zaufanie. Zaufanie, zdaniem Matki, opiera si臋 nie tylko na osobistych wi臋ziach i dyskrecji (cho膰 i te s膮 bardzo wa偶ne), ale przede wszystkim na stosunku dziecka do ca艂ego 艣wiata warto艣ci reprezentowanego przez wychowawc臋. Ten w艂a艣nie 艣wiat warto艣ci konsekwentnie realizowany sprawia, 偶e wychowawca staje si臋 wiarygodnym przewodnikiem, daj膮cym poczucie bezpiecze艅stwa.

    Przygody Pani Cogito

    Wychowanie ma stworzy膰 cz艂owieka my艣l膮cego, a wi臋c nale偶y "...nauczy膰 dzieci my艣le膰 i zdawa膰 sobie spraw臋 z聽tego, co czyni膮, my艣l膮 i m贸wi膮, aby nic bez gruntu, nic bez celu - nic w sprzeczno艣ci z sob膮 nie by艂o". Z ca艂膮 powag膮 t艂umaczy to Matka dwunastoletnim uczennicom: "Nie id藕cie 艣lepo za pierwszym pop臋dem nawet w rzeczach dobrych, nie r贸bcie nigdy niczego bez celu, dlatego tylko, 偶e ‘mi si臋 chcia艂o’ - bo jak b臋dziecie dobre robi膰 bez my艣li, to potem zrobicie bez my艣li i z艂e". A chwil臋 p贸藕niej dodaje ze smutkiem: "...nie uwierzycie ile w 艣wiecie grzech贸w w艂a艣nie z niemy艣lenia".
    My艣lenie 艂膮czy si臋 bardzo 艣ci艣le z poczuciem obowi膮zku, kt贸ry przejawia si臋 w聽wierno艣ci "obowi膮zkom stanu, miejsca swego, kt贸re wyrazem woli Bo偶ej wzgl臋dem ka偶dego.
    Dzieci nauczone by膰 maj膮 za grzech sobie uwa偶a膰 niedope艂nienie tego, co do nich nale偶y, niedotrzymanie przyrzeczenia, postanowienia, s艂owa, kt贸re jakby przysi臋g膮 zobowi膮zuje.
    Obowi膮zki to por臋cze na drodze 偶ycia, kto ich si臋 nie trzyma i poza nie wychodzi, zejdzie niechybnie z dobrej drogi, do celu nie dojdzie. Niewierno艣膰 obowi膮zkom jest niewierno艣ci膮 Bogu, utrat膮 jego"
    Potrzeba stabilizacji wymaga wierno艣ci podj臋tym zobowi膮zaniom. Wychowanie opiera si臋 tak偶e na wytyczaniu dziecku zakresu z jednej strony zwi臋kszaj膮cej si臋 wolno艣ci i swobody, z drugiej zakresu obowi膮zk贸w na miar臋 wieku. One tworz膮 stabilne i jasne granice oraz umo偶liwiaj膮 rzetelne wprowadzenie w dojrza艂o艣膰. A聽ile偶 przy tym musi my艣le膰 wychowawca lub rodzic? Dyskusja ze "zbuntowanym smarkaczem", kt贸ry kwestionuje oczywisto艣ci mo偶e doprowadzi膰 do wyczerpania wszelkich zasob贸w cierpliwo艣ci. Ale czy istnieje inna droga? Obawiam si臋, 偶e b臋d膮 to niebezpieczne skr贸ty, kt贸re doprowadz膮 do pozornego podporz膮dkowania si臋 silniejszemu, a nie do przyj臋cia zewn臋trznych wymaga艅 i uznania ich za swoje.
    Mo偶e dlatego w Szymanowie wszyscy ci膮gle ze sob膮 rozmawiaj膮. Intensywno艣膰 tych rozm贸w sprawia, 偶e staj膮 si臋 one atrakcj膮 przys艂aniaj膮c膮 telewizj臋. Zapotrzebowanie na rozmowy stale ro艣nie. A聽nie s膮 to konwersacje pe艂ne uprzejmo艣ci czy pochlebstw, lecz niejednokrotnie stanowi膮 one spos贸b poznania bolesnych prawd o sobie, a tak偶e stanowi膮 inspiracj臋 do poszukiwania w艂asnych rozwi膮za艅 i聽przekona艅. Tak, to jest zaj臋cie najbardziej czasoch艂onne, ale przecie偶 wi臋zi buduj膮 si臋 powoli i powoli wzrasta cz艂owiek. Nie ma 偶adnych wychowawczych "fastfood贸w", kt贸re skutecznie i przede wszystkim szybko rozwi膮偶膮 ten problem. A z drugiej strony rozmowa to co艣 tak oczywistego, 偶e a偶 budz膮cego nieufno艣膰 przez swoj膮 prostot臋. Jak j膮 umie艣ci膰 w聽programach wychowawczych itp., jak dokumentowa膰, jak zmierzy膰 efekty? Je偶eli po latach us艂yszeli艣my od doros艂ego ju偶 dziecka: "Bo wtedy pani powiedzia艂a, 偶e..... i ja wtedy pomy艣la艂am, 偶e.... i dlatego dzisiaj....", to ju偶 nie mamy w膮tpliwo艣ci, 偶e obecno艣膰 i spokojny dialog bez moraliz owania przynosi s艂odkie owoce.

    Wychowanie to dzie艂o mi艂o艣ci

    A偶 偶al ko艅czy膰 te kr贸tkie impresje, maj膮c 艣wiadomo艣膰, 偶e stanowi膮 one ledwo powierzchowne dotkni臋cie niekt贸rych znacznie przecie偶 szerszych problem贸w. Nie ma skutecznych i 艂atwych recept na wychowanie. Nawet najlepsza szko艂a nie daje patentu na szcz臋艣cie. Rodzicielstwo i聽praca pedagogiczna to przede wszystkim powo艂ania, w kt贸rych "by膰" przewa偶a nad "mie膰". I tak naprawd臋 tylko B贸g zna tajemnic臋 ka偶dego cz艂owieka, wie, co si臋 kryje w jego sercu i ma do niego klucz. Wychowawca potrzebuje tego w艂a艣nie klucza, kt贸ry otwiera serce dziecka, a nie wytrycha, kt贸ry je porani.
    Na koniec pozwol臋 sobie przytoczy膰 pewn膮 niemal偶e poetyck膮 kwintesencj臋 pedagogicznej koncepcji Marceliny Darowskiej. Ka偶dy z wers贸w niesie w sobie mn贸stwo praktycznych tre艣ci na pewno "z tego 艣wiata":
    Rozwija膰 - nie wysilaj膮c,
    Ubogaca膰 - nie przeci膮偶aj膮c
    Podnosi膰 - nie egzaltuj膮c,
    Uczy膰 praktyczno艣ci - nie odzieraj膮c z聽poezji,
    Hartowa膰 - nie zatwardzaj膮co,
    Uszlachetnia膰 - strzeg膮c od przesady,
    Oczyszcza膰, wydelikaca膰 sumienie - nie dopuszczaj膮c skrupu艂贸w,
    Uczy膰 mi艂o艣ci - bez czu艂ostkowo艣ci,
    Pobo偶no艣ci - bez dewoterii i 艣mieszno艣ci,.
    Zbli偶a膰 si臋 do nich w zabawach, nie trac膮c w sobie charakteru powagi zakonnej, nie zmalaj膮c siebie, aby nast臋pnie by膰 w聽stanie wznie艣膰 je do wysoko艣ci ich zadania.

    S. Wawrzyna Chwedoruk



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK