Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
List DK
Powrt do listy
Listw DK
 
Artykuy:
List`120: I-II 2011
  • Od redakcji   Beata i Tomasz Strużanowscy

  • Słowo ustępującej pary krajowej   Jolanta i Mirosław Słobodowie

  • Na autentyczne świadectwo nie ma mocnych!   Beata i Tomasz Strużanowscy

  • Konspekty na styczeń, luty, marzec  

  • Wspólnota słuchająca Pana   Ks. Andrzej Wachowicz

  • Podsumowanie pracy formacyjnej w roku 2009/2010   Elżbieta Kozyra i Maria Różycka

  • MIESIĘCZNE SPOTKANIE KRĘGU   Temat numeru

  • Zobaczcie jak oni się miłują, czyli o wzajemnej pomocy duchowej w kręgu   Wincenty Pipka

  • Nadprzyrodzony charakter posługi animatorów kręgu   Elżbieta i Mirosław Wrotek

  • Dzielenie się życiem – „gorsza” część spotkania kręgu?   Beata Strużanowska

  • Omówienie nowego tematu – czas na drzemkę czy szansa na rozwój?   Gabriela i Jacek Andruszkiewiczowie

  • Ksiądz potrzebuje kręgowej „Betanii”, czyli o obecności kapłana w kręgu   Agnieszka Zawisza

  • Zamienić słowo w czyn, czyli krąg jako wspólnota życia   Aniela i Wiesław Strelczukowie

  • Dyskrecja w kręgu   Elżbieta Kozyra

  • Nie możemy się nawzajem oszukiwać!   Izabela i Wincenty Pipkowie

  • Budowanie z Bogiem   Aniela i Wiesław Strelczukowie

  • Wstęp – słowo redakcji: NOBEL ZA IN VITRO   Agnieszka i Tomasz Talagowie

  • In vitro a naprotechnologia   Daria Mikuła-Wesołowska, Marcin Wesołowski

  • Podałem rękę Panu Jezusowi – świadectwo   Dr Tadeusz Wasilewski

  • Od redakcji   Elżbieta i Mirosław Wrotek

  • Świadectwa  

  • Świadectwa, które z przyczyn technicznych "nie zmieściły się" w 120 nr Listu DK  

  • LIST jest dostępny w wersji PDF  

  • List`120: stycze - luty 2011

    Wspólnota słuchająca Pana

    Konferencja, wygłoszona 11 września 2010 r., podczas podsumowania roku pracy DK w Przemyślu, przez moderatora krajowego Domowego Kościoła, ks. Andrzeja Wachowicza.

    Na wielu spotkaniach ogólnopolskich mówiliśmy, aby słuchać Pana w Słowie Bożym i na Namiocie Spotkania, że musimy słuchać Pana z wiarą, w łączności z Kościołem i w poddaniu natchnieniom Ducha Świętego. Pochylimy się nad prawdą, że Słowo Boże jest dane Kościołowi i że to my jesteśmy tym żywym Kościołem, który ma słuchać Pana.
    Ks. F. Blachnicki powiedział, że posoborowy ruch odnowy pod nazwą nie jest żadną organizacją, ani przeciwstawieniem do Kościoła – instytucji. Jest to po prostu wysiłek podjęty przez członków Kościoła podjętych w ramach jego struktury i form działania należących do jego istoty i mających charakter powszechności w celu zrealizowania w warunkach dzisiejszego KAIROS wszystkich tych elementów, które są konieczne do urzeczywistnienia się Kościoła w jakiejś wspólnocie. Właśnie w to KAIROS Kościoła wpisana jest też wspólnota żywa, zasłuchana w Słowa Pana.
    Ks. kard. Karol Wojtyła przyjechał 11 czerwca 1973 roku do Krościenka poświęcić Ruch Niepokalanej Matce Kościoła, ponieważ słuchał natchnień Pana. Nie dawało Mu spokoju, że w tym dniu Matki Kościoła, mógłby nie być razem ze tą wspólnotą oazową i poczuł natchnienie, aby koniecznie przybyć. Tak samo i my wszyscy jako wspólnota musimy słuchać natchnień Pana!


    Czy jesteśmy jako Ruch wspólnotą słuchającą Pana?


    Patrząc na 37 lat istnienia Domowego Kościoła, wiele się zmieniło; niespełna 50 kręgów w roku 1973/74 rozrosło się do prawie trzech tysięcy. Domowy Kościół rozwija się w 11 krajach. Może to znak, że jesteśmy wspólnotą słuchającą Pana i Słowo Pana buduje Kościół, buduje Ruch. Ruch odnowy Kościoła, Ruch Światło-Życie, którym jesteśmy, to Ruch zasłuchany w Słowo Pana i wrażliwy na znaki czasu.
    Wolą Soboru Watykańskiego II i naszego Założyciela było urzeczywistnienie we wspólnotach Żywego Kościoła. I to jest przeciwstawienie „kościołowi martwemu”, o którym mówił ks. Franciszek. Doświadczenie pokazuje, że Kościół w konkretnych środowiskach przybiera postać mniej lub więcej Kościoła martwego. Trwają w nim elementy statyczne, obiektywne, utrwalone, usztywnione w ramach prawa, w dyscyplinie administracji, w budynkach, w kamieniach, w liturgicznych obrzędach, w życiowych zwyczajach oraz w rutynie przekazywanej w programach dydaktycznych. Nie zaprzeczając potrzeby tych wszystkich elementów, należy stwierdzić, że wszystkie razem wzięte nie tworzą jeszcze Kościoła. Stanowią one pewne uwarunkowanie w ramach, w których może pozostać martwy, pozornie tylko i zewnętrznie realizując to, co stanowi Jego najgłębszą istotę. Kościół ze swej istoty jest Kościołem Żywym, rzeczywistością dynamiczną, która ciągle musi się aktualizować, przezwyciężając tendencje skażonej natury do skostnienia w wewnętrznym formalizmie. W tym znaczeniu mówimy, że Kościół stale musi się odnawiać. (Ks. F. Blachnicki, Myśli, wyzwania, testament, s.67-68) Gdy Kościół słucha Pana, gdy we wspólnocie słuchamy Pana, to wtedy jest to droga, aby stać się Kościołem Żywym.

    I. Co zrobić, aby być Żywym Kościołem czyli wspólnotą słuchającą Pana? Jakie elementy konstytutywne powinna mieć mała wspólnota, aby móc powiedzieć, że to ecclesiola, żywa komórka Kościoła?

    Ks. F. Blachnicki wymienia 7 następujących elementów:
    1. Słowo Boże – musi stanowić normę działania dla członków wspólnoty, jest Światłem, które nie może być nigdy oddzielone od życia. Słowo Boga jest różne od ludzkich słów; Słowo pochodzące od Boga jest natchnione i ma wywołać skutek ważny skutek – uświęcenie. Ze Słowem Bożym możemy się spotykać jak z Bogiem samym, tzn. z bojaźnią, z wiarą, z miłością, wsłuchiwać się w to, co tu i teraz Bóg chce nam powiedzieć. Poprzez to Słowo budujemy dom naszego życia, budujemy go na Skale, bo budujemy na Prawdzie, którą jest Bóg i na Jego woli, bo Bóg ma dla nas swoje plany. W rękach rodziny - Domowego Kościoła, Słowo Boże jest niczym list, który Bóg posłał ludziom, Księgą Życia, przedmiotem otaczanym głęboką czcią. Można powiedzieć, że taką samą czcią jak Ciało Chrystusa. W Piśmie Świętym rodzina odkrywa plan przeznaczony przez Boga dla nich i dla świata. […] Mamy przylgnąć do Słowa Bożego, bo w tych świętych księgach Ojciec Niebieski wychodzi nam, swoim dzieciom, naprzeciw i rozmawia z nami. Trzeba spotkania, trzeba zwołania, gdzie Bóg przemawia, buduje, poucza, koryguje. Kto rezygnuje z takich spotkań, w jakiś sposób wyklucza się z Kościoła, z tego Żywego Kościoła. Potrzeba zasłuchania; słuchajmy Słowa Bożego we wspólnocie, w kręgach. Siostra Jadwiga mówiła, że trzeba dać czas na słuchanie pomiędzy jedną a drugą wypowiedzią, gdy dzielimy się Słowem Bożym, bo może ktoś inny ma Słowo dla mnie, potrzebne dla mojego nawrócenia, dla oświecenia mojego życia.

    2. Modlitwa – odpowiedź na Słowo Boże. W miarę możliwości powinna to być modlitwa spontaniczna, kiedy nawiązuje się dialog. Krąg DK - ecclesiola musi być wspólnotą ludzi modlących się. Ci, którzy mają Ducha Świętego, odpowiadają na wezwanie Boże i łączą się przez modlitwę z Bogiem. I można się zadziwić, że ta modlitwa jest czasami tak odważna, że przekracza ludzkie ramy i pobudza ludzkie serca do heroicznych czynów. „Oni trwali jednomyślnie na modlitwie” ¬- w jedności serc pierwszej wspólnoty jerozolimskiej przyjmowano Słowo Boże. Krąg DK musi być wspólnotą modlących się. W drugiej części spotkania kręgu nie chodzi o komentarz biblijny, ale o modlitwę skierowaną do Boga. Przybiera ona formę pochwalną, dziękczynną, przebłagalną albo prośby – ta osobista odpowiedź Bogu zobowiązuje nas wobec Niego, zobowiązuje nas wobec braci, wypowiadamy ją głośno przed innymi; między członkami kręgu istnieje wzajemna więź, chcemy pomagać sobie nawzajem. Taka modlitwa jest sposobem bardzo głębokiego powierzenia siebie innym, jest pomocą duchową, którą świadczymy sobie nawzajem. Taka modlitwa rozkwita tylko w klimacie miłości agape, ta modlitwa musi być spontaniczna, musi wypływać z serca, z owej głębi człowieka. Wierzymy, że Bóg jest obecny i każdy stara się być posłuszny wobec Niego przez słuchanie innych. W małej wspólnocie mamy zająć się Panem Bogiem, który jest obecny dla mnie i dla wspólnoty.

    3. Świadectwo życia – martyria - świadectwo życia chrześcijańskiego w wyniku przyjęcia Słowa Bożego. Mała grupa musi reprezentować pewien styl życia chrześcijańskiego, pracować nad odnową, wypracowywać pewne formy życia w pełni odpowiadającego Ewangelii. Świadectwo to wyzwanie, to wymaganie. „Bóg uczynił mi wielkie rzeczy”, więc nie mogę o tym milczeć. Często po kilku stopniach rekolekcji nadal jesteśmy przestraszeni, jakbyśmy nie otrzymali Ducha Świętego. Chrystus mówi: „idź i głoś”. Z formacji musi wynikać wyjście na zewnątrz. Czasami potrzeba ewangelicznego „kopa”, aby iść i głosić. O wiele częściej potrzeba prostego świadectwa. Czym bowiem różnimy się od pogan? – Nowym stylem życia; nie tylko tym, że chodzimy do kościoła, ale tym, że jako grupa wytwarzamy pewną atmosferę: nie obmawiamy bliźnich, nie mamy w nienawiści drugiego człowieka. I w tej grupie są widoczne owoce Ducha Świętego: radość, cierpliwość, pokój, miłość, przebaczenie. Jeśli nie ma w nas świadectwa życia w Duchu, to kogo pociągną tacy świadkowie?

    4. Diakonia – posługa. Każda wspólnota opiera się na wspólnocie służby i charyzmatu. Każdy musi wnieść wkład w budowanie całości, Kościoła powszechnego. Musi być podział funkcji, zadań; wypełniając je, każdy wykorzystuje swój charyzmat. A ja? Jaki mam charyzmat? Jaki charyzmat wnoszę w budowanie Kościoła? Każdy powinien odczytać swój charyzmat. Bóg złożył w moich myślach, w osobowości, w sercu te charyzmaty dla dobra Kościoła. Nie od razu mamy się porywać na wielkie rzeczy, ale mamy służyć. W ten sposób naśladuję Chrystusa Sługę, który nie przyszedł, żeby My służono, ale aby służyć. W życiu Chrystusa służba nie była jakimś elementem ludzkiej egzystencji, ale absolutnym fundamentem Jego misji. Całe życie Jezusa było bezwarunkową służbą Bogu Ojcu, a w konsekwencji bezgraniczną służbą wszystkim ludziom. Jezus daje się poznać przez Swoje czyny i słowa, jednocześnie formuje swoich tak, by byli uczestnikami Jego sposobu życia – formuje ich do diakonii. I ta diakonia ma być ukierunkowana na parafię. Nie zapomnijmy o tym, że parafię mamy odnawiać, że mamy służyć naszymi charyzmatami w parafii, tam mamy odnawiać Kościół – ruch odnowy Kościoła poprzez konkretną diakonię.

    5. Wspólnota dóbr materialnych – może się to dokonywać w różnym stopniu, w różny sposób. „List DK” nr 119 mówi o stosunku do dóbr materialnych, w ramach formacji permanentnej możemy ten element pogłębić.

    6. Eucharystia – wspólnota musi być budowana poprzez zgromadzenie eucharystyczne. Często małe grupy dzisiaj sprawują dla siebie Eucharystię, bo to jest pełny znak ich dążeń, mówi ks. Franciszek. A jednocześnie Eucharystia pogłębia wspólnotę. Eucharystia staje się elementem życia wspólnoty, musimy w niej widzieć szczyt i źródło naszego życia duchowego, życia Kościoła. Eucharystia buduje Kościół, bez niej on nie istnieje. I tu jest wiele do zrobienia, aby Eucharystia wyrażała to, czym jest. Nie jest dobrze, gdy Ksiądz sam czyta modlitwę wiernych, sam wszystko robi, bo nie ma ministrantów, akolitów, lektorów. To jest zgromadzenie Kościoła, a nie prywatna Msza księdza, który sprawuje Ją „w obecności” małej czy większej grupy.

    7. Jedność – mała grupa musi być otwarta ku innym wspólnotom, aby wejść w wielką jedność Kościoła Chrystusowego. Zagwarantowana jest ona poprzez związek kapłana (moderującego małą wspólnotę) z biskupem. Przez ten związek jest budowana jedność z biskupem i Stolicą Apostolską. Dzięki działaniu Ducha Świętego te grupy nie ustawiają się wobec siebie konkurencyjnie, nie ma między nimi rywalizacji, ale wzajemne uzupełnianie się. Mają świadomość swojego charyzmatu, swojego daru, misji, czy zadań do wypełnienia w Kościele. Tworzą jedną całość, bo darów jest wiele, a Duch jeden. Wszystko musi służyć wielkiej jedności Kościoła.
    Ks. F. Blachnicki podkreślała, że Ruch Światło-Życie będzie się rozwijać, jeśli będzie zachowana równowaga pomiędzy młodzieżą a dorosłymi. Wskazał, że młodzieży konieczny jest widok wiary dorosłych, ich przykład, a dorosłym potrzebne jest świadectwo młodzieży. Nie może tu być konkurencji czy rywalizacji, wywyższania się, czy dążenia do władzy w pojedynkę, gdyż taka wspólnota przestaje być znakiem. Na II Krajowej Kongregacji Odpowiedzialnych ks. Blachnicki powiedział: W Ruchu nie ma miejsca na pojedynczych odpowiedzialnych, sprawujących władzę. W 1981 roku, mówiąc o jedności ks. Blachnicki wyjaśniał: Takiej jedności, która nie chce nikogo sobie podporządkować, ale której źródłem jest miłość Boga dająca życie i szczęście – takiej jedności chcemy służyć. Jedność i diakonia w Bożej miłości i Bożym miłosierdziu ma być celem działania naszego Ruchu („Jedność i diakonia” s. 236).

    Jesteśmy zapatrzeni we wspólnoty jerozolimskie – „jedno serce i jeden Duch ożywiał serca” (Dz. 4,32) - i takimi wspólnotami chcemy być! Tak, bardzo konkretnie chcemy odnawiać nasze parafie. Czy taka mała wspólnota, mała grupka może coś zrobić?
    Pan Bóg może się posłużyć najbardziej nieporadnym narzędziem, nawet nogą od stołu, aby uczynić wielkie rzeczy. On nie wybiera uzdolnionych, ale uzdalnia wybranych. Takimi narzędziami mogą i mają być nasze kręgi Domowego Kościoła i małe wspólnoty tworzące Ruch Światło-Życie, wspólnoty słuchające Pana. Cały wzrost Ruchu Światło-Życie pochodzi z żywych komórek, małych wspólnot - powie ks. Franciszek na COM-ie w 1984 roku. Oaza jest bardziej zagrożona spłyceniem, im bardziej przybiera formę masowego życia. „Masówka” jest śmiercią oazy. Dopiero mała grupa może zrealizować wszystkie eklezjalne elementy i stawać się małą ecclesiolą. Tam można się dzielić Słowem Bożym, tam można się modlić spontaniczne, dawać świadectwo, nawracać się, mając ewangeliczny styl życia, służyć sobie posiadanymi darami, praktykować wspólnotę dóbr i jedność działania.

    II. Czy żywą wspólnotą słuchającą Pana są nasze kręgi, wspólnoty rejonowe, diecezjalne, filialne, krajowe? Na pewno wspólnotą słuchającą Pana jest rodzina – eclesiola, domowy Kościół, podstawowe miejsce formacji.

    Przede wszystkim w małżeństwie, rodzinie, w tej uświęconej sakramentem małżeństwa wspólnocie mamy słuchać Pana. Małżeństwo – wielkie powołanie, a jeśli powołanie, to Ktoś musi wołać! Musimy usłyszeć TEN głos, aby wiedzieć, czym jest powołanie, do czego jesteśmy powołani! Jeden z hiszpańskich świętych powiedział:

    Jeśli byście mnie zapytali jak można zauważyć powołanie, w jaki sposób ktoś może sobie z niego zdać sprawę, powiedziałbym wam, że jest to nowa misja życia, jest to tak jakby zapaliło się w nas światło, jest to wewnętrzny impuls, który popycha człowieka, aby poświęcać najszlachetniejsze swe energie życiowe na działalność, która wraz z nabraniem praktyki staje się zadaniem naszego życia, bo mamy tylko jedno życie. Ta siła życiowa, która ma moc z porywającej wszystko na swej drodze lawiny jest czymś, co inni nazywają „powołaniem”.

    Powołanie prowadzi nas, chociaż nie zdajemy sobie z tego sprawy, do tego, aby zająć pewną pozycję w życiu, z nadzieją i radością, aż do samej śmierci. To fenomen, który nadaje pracy charakter misji, który uszlachetnia, nadaje wartość naszemu życiu. Jezus przenika swoim władczym aktem do mojej i twojej duszy. To jest właśnie powołanie.
    We wspólnocie małżeńskiej i rodzinnej musimy być tymi, którzy odczytują takie powołanie jako energię życiową, jako siłę życiową, jako zadanie naszego życia. Małżonkowie są powołani do uświęcania swojego małżeństwa, do uświęcania samych siebie w tym związku miłości.

    Całe życie rodzinne, relacje małżeńskie, opieka nad dziećmi, ich wychowywanie, wysiłek utrzymania rodziny, zapewnienia jej bytu, polepszenia go, wszystko to są zwyczajne ludzkie sytuacje, które małżonkowie powinni, będąc posłuszni temu właśnie głosowi powołania, podnosić do poziomu nadprzyrodzonego. Wsłuchując się w głos Pana w codzienności, w tej podstawowej wspólnocie, którą jest rodzina, stając przed Nim w modlitwie małżeńskiej, rodzinnej, usłyszą oni, że to zwyczajne życie małżeńskie, niepozorne, może być środkiem do uzyskania świętości. I nie jest konieczne, by porzucić nasze własne miejsce pracy w świecie, aby szukać Boga i służyć Mu.
    Jeżeli Bóg obdarzy kogoś powołaniem szczególnym, a takim szczególnym powołaniem, powołaniem nadprzyrodzonym jest bycie parą diecezjalną, to również daje siłę by to powołanie wypełnić, ale nigdy kosztem rodziny. Tam [w rodzinie] jest podstawowe miejsce słuchania Pana i uświęcenia się. Bóg wychodzi prosto na spotkanie z ludźmi, nie zabierając ich ze swoich miejsc pracy, z ziemi, którą zamieszkują, z zawodu, który wykonują, z sytuacji rodzinnej, w której się znajdują. Bóg oczekuje od nas wszystkich, aby w tym, co zwyczajne słuchać Pana. Boga trzeba więc odnajdywać w sprawach codziennych i zwyczajnych, słuchać w sytuacjach codziennych. Jako rodzina mamy się dawać prowadzić Panu przez Jego słowo. Mamy słuchać Pana we wspólnocie życia.

    Bóg obdarzył nas rozumem i wolną wolą. Dał również naszym ciałom zdolność przekazywania życia, która jest jakby uczestnictwem w Jego mocy stwórczej. Bóg chciał się posłużyć miłością małżeńską, aby sprowadzać na świat nowe istoty ludzkie i powiększać ciało swojego Kościoła. Słuchać Pana i w tej dziedzinie jest wielką sztuką, bowiem płciowość nie jest czymś wstydliwym, jest Bożym darem skierowanym w sposób szlachetny ku życiu, ku miłości i ku płodności. To jest miłość hojna, miłość dająca życie. Nasza wiara bowiem nie wyrzeka się tego, co piękne, co szlachetne, co prawdziwie ludzkie na tej ziemi. I wiemy, że zasadą naszego życia nie powinno być egoistyczne dążenie do przyjemności. Bóg nas umiłował i zaprasza nas, abyśmy Go miłowali i abyśmy miłowali innych w sposób tak samo prawdziwy i autentyczny jak On nas umiłował.
    Na pierwszych oazach ks. F. Blachnicki bardzo zwracał uwagę na czystość, na skromność. Czystość małżeńska jest gwarantem jedności i otwarciem na Boga. Kiedy czystość małżeńska jest obecna w życiu, kiedy mąż i żona rozumieją się i czują się zjednoczeni, życie małżeńskie jest wyrazem szczerości postępowania. Kiedy natomiast ten Boży dar seksualności zostaje wypaczony, niszczy się intymność, a mąż i żona nie mogą już sobie godnie spojrzeć w oczy.

    Wspólnota słuchająca Pana - i ta kręgowa i ta rodzinna - jest narażona na niebezpieczeństwa. Są dwa podstawowe niebezpieczeństwa: pierwsze to rutyna a drugie to pycha, skostnienie, zamknięcie się w sobie.

    Aby zabezpieczyć się przed tym pierwszym niebezpieczeństwem, trzeba po prostu słuchać. Musimy się zachęcać – „słuchajmy Pana!”, przyjmujmy Boże słowo. To nie znaczy nastawiać ucha na prawdę; ale to znaczy otworzyć na nią swoje serce i wprowadzać tę prawdę w życie. To znaczy, najprościej, być posłusznym, a więc uległym. Na tym właśnie polega posłuszeństwo w wierze. Ale człowiek nie chce słuchać i na tym polega jego dramat; jest głuchy na Boże wołanie, jest głuchy na Boże słowo. To jest właśnie ten grzech Żydów, którym powiedział Jezus: „Wy nie możecie słuchać mojej nauki. Kto z Boga jest słów Bożych słucha, dlatego wy nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście” (J,8,47). Jak bardzo Jezus łączy tutaj słuchanie słowa Bożego z przynależnością do Boga! Być z Boga to znaczy słuchać Słowa Bożego. Jak ten naród izraelski, który szedł przez pustynię, z którym Bóg zawarł przymierze – „wszystko to co powiedział Pan – wypełnimy”.

    My też powinniśmy mieć taką postawę, by słuchać Pana, by być z Boga. Na kręgach trzeba wczuwać się w potrzeby poszczególnych małżeństw, starać się o żywy przebieg tych spotkań miesięcznych, by były to wspólnoty autentycznie nachylone ku Słowu Bożemu. Nieraz i w tej materii trzeba by ożywić nasze wspólnoty, wsłuchać się w Boga samego, który do nas przemawia.
    Drugim niebezpieczeństwem jest pycha. Trzeba pamiętać, że jeżeli chcemy iść za Jezusem, a nie wyrzekniemy się swoich ambitnych planów, poniesiemy klęskę. Słuchać mamy Pana, a nie siebie. A Pan czasami mówi przez wspólnotę, przez wspólnotę małżeńską, przez męża, przez żonę, przez dzieci, w dialogu małżeńskim. I to jest jakaś wspólnota nadprzyrodzona. Również każde rekolekcje są tym spotkaniem, gdzie mamy słuchać Pana. Jest wiele możliwości, ażeby z taką wiarą usłyszeć Pana przez drugiego człowieka, we wspólnocie Kościoła, na liturgii, na kazaniu; musimy tylko być uważni, wsłuchać się w to, co mówi Pan.

    Para animatorska jest w kręgu DK odpowiedzialna za zaangażowanie się małżonków w pracę apostolską. Jeżeli powiemy sobie – „wszystko już wiemy, nie musimy jeździć na rekolekcje, nie musimy się formować, nie musimy słuchać, mamy formację, my już swoje zrobiliśmy, niech inni się wykażą”, to zrobimy wielki błąd. Taka wspólnota małżeńska, czy taka wspólnota kręgowa po prostu skostnieje, nie będzie miała życia. I dlatego wszyscy muszą sobie stawiać pytania: czy wypełniamy swoje zobowiązania wobec Boga oraz wobec tych których Bóg umieścił na naszej drodze, którzy tego od nas oczekują? Czy zawsze mówimy chętnie: „tak Panie” na Twoje słowa? To jest właśnie to pokonywanie pychy, które zaowocuje tym, że zawsze będę umiał słuchać Pana przez wspólnotę i we wspólnocie. Bowiem wspólnota to jest życie nie przy drugim, ale dzięki drugiemu. Mówię o tej wspólnocie małżeńskiej, ale też o tej wspólnocie kręgowej. Żyję dzięki drugiemu, można powiedzieć, przez drugiego. Umieć słuchać Boga, bez własnych ambicji, postawić Go na pierwszym miejscu, zająć się Nim, aby On zajął się nami – oto owoc właściwego słuchania Pana we wspólnocie. I wtedy będziemy mieli ambicje, ale Jezusowe. Jezus przemieni bowiem nasze serca swoim słowem.

    Po co słuchać Pana we wspólnocie?


    Aby głosić.
    Żyjemy w świecie, w którym ludzie żyją tak, jakby Pana Boga nie było. A Bóg jest blisko każdego człowieka i każdy człowiek jest blisko Boga, nawet jeśli tego sobie nie uświadamia, bo przecież albo Bóg jest albo Go nie ma, więc musi być blisko każdego człowieka - nawet tego, który go nie poznał, który do kościoła nigdy nie poszedł, albo który już się gdzieś zagubił. Przeżycie tej prawdy na modlitwie sprawi, że będziemy czuć konieczność pomagania innym osobom, by odkryły dar wiary. I może nie będzie to tak jak w życiu naszego założyciela, ks. Franciszka Blachnickiego, że jego duszę zaleje światłość tak jak za przyczyną przekręcenia kontaktu, może to będzie jakaś inna droga do nawrócenia. Ale w tej mojej drodze również Pan Bóg ma swój plan względem nas. Potrzeba świadectwa, pójścia i głoszenia. Może nie w sposób nadzwyczajny, ale w sposób żywy i prawdziwy. W pracy, w szkole, na kręgach. Czasami jedno słowo, które mówię słuchając swego serca i słuchając Boga w swoim sercu, może sprawić, że ten jakiś człowiek zrobi krok do Pana Boga. To jest właśnie ta odpowiedzialność – „idź i głoś”
    We fragmencie o cudownym połowie ryb Jezus wzywa nas również do apostolstwa – „duc in altum” – wypłyń na głębię. O tym pisałem we wprowadzeniu do Listu do wspólnot rodzinnych - żebyśmy mieli tę pasję głoszenia Słowa Bożego. Oczywiście - wcześniej wsłuchując się w nie. Wszyscy powinniśmy bowiem czuć tę odpowiedzialność, aby odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa i na wezwanie Kościoła.

    To Kościół mnie powołuje, wzywa, by mówić o tym, czym żyję – o sakramentach, o wielkości małżeństwa, o wielkości rodziny, czego doznałem na drodze mojej formacji w Ruchu Światło-Życie. Mamy o tym mówić, bo byłoby jakąś niewdzięcznością wobec Boga, gdybym to zachował tylko dla siebie. Ale każdy z nas to zadanie, to wezwanie ewangeliczne będzie wypełniał w inny sposób. We własnym środowisku, tak jak na łodzi Piotra: jedni przy wiosłach, inni przy sieciach, wykonując różne zadania na okręcie, którego kapitanem jest Jezus. Wszyscy wspierając siebie wzajemnie modlitwą. Pan jest właścicielem świętego Kościoła, tego okrętu, który płynie przez morze historii od ponad dwudziestu wieków. I jest to kolejny powód nadziei i optymizmu oraz odpowiedzialności, gdyż każdy z nas jest częścią Kościoła.
    I to jest dobry moment, aby zapytać samego siebie - co więcej mogę zrobić, aby pomóc wypłynąć jeszcze bardziej łodzi Kościoła na głębię, ażeby uzyskać jeszcze większy połów. Bóg liczy na każdego z nas, aby rozniecić płomień Bożej miłości w naszej ojczyźnie, ale również na całym świecie, bowiem widzimy jak bardzo Ruch się rozrasta. Może to jest właśnie ta iskra, która ma wyjść z Kościoła polskiego. Bądźmy odważni, aby dać świadectwo miłości Boga naszym codziennym życiem i słowem.

    Na zakończenie tej konferencji proszę was o modlitwę za naszego księdza biskupa Adama Szala. On z ramienia Konferencji Episkopatu Polski jest tym, który wiele słucha i który musi podejmować trudne decyzje. Proszę, abyście się modlili za moderatora generalnego, ks. Adama, za parę krajową, za moderatora krajowego DK, za waszych kapłanów moderatorów - aby byli święci, bardzo święci i żeby umieli słuchać natchnień Pana we wspólnocie i przez wspólnotę, aby Bóg im błogosławił – tak jak zawsze - swoim krzyżem i głęboką wiarą. Złóżmy nasze pragnienia w ręce naszej Matki, słuchającej Niepokalanej Matki Kościoła, ażeby nauczyła nas rozumieć nieustanne wezwania Pana pukającego do drzwi naszego serca i by uczyniła nas zdolnymi do wypełnienia tego, co On nam mówi - naszej wspólnocie filialnej, diecezjalnej, rejonowej, kręgowej. Dzisiaj, w dzień wyborów pary krajowej, prośmy Niepokalaną Matkę Kościoła, abyśmy byli wspólnotą prawdziwie słuchającą nakazów Pana, abyśmy mogli rozpoznać wolę Jezusa w dzisiejszym głosowaniu. Bo wielka jest dziś nasza odpowiedzialność. Prośmy Maryję, abyśmy umieli słuchać głosu Boga, natchnienia łaski, aby towarzyszyła nam bez ustanku ze swoją macierzyńską opieką na drodze świętości i na drodze zażyłości z Jezusem Chrystusem. I tego życzę sobie i wam wszystkim, a szczególnie parze krajowej, którą Pan - jak wierzę - już wybrał i powołał, a my mamy ją tylko wskazać.

    Ks. Andrzej Wachowicz
    moderator krajowy DK



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK