Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
List DK
Powrt do listy
Listw DK
 
Artykuy:
List`125: III-V 2012
  • Droga wspólnoto Domowego Kościoła!   Beata i Tomasz Strużanowscy

  • LIST jest dostępny w wersji PDF  

  • List`125: marzec - maj 2012

    Droga wspólnoto Domowego Kościoła!

    Kochani!

    1/ Domowy Kościele – czy jesteś Nową Wspólnotą?
    2/ Domowy Kościele – jeszcze bardziej rozbudź swą wiarę!
    3/ Domowy Kościele – ruszaj, aby ewangelizować!
    4/ Domowy Kościele – przynoś owoce przeżywanej formacji!
    5/ Domowy Kościele – nieś Światło poza granice Polski!

    Oto najważniejsze treści zawarte w 125. numerze „Listu”, który właśnie oddajemy do Waszych rąk.

    Kontynuując cykl, w którym próbujemy rozważyć głębiej charyzmat Światło-Życie, zachęcamy do uważnej lektury katechezy ks. Franciszka Blachnickiego, poświęconej Nowej Wspólnocie. Bardzo prosimy: wbrew pokusie, aby przekartkować ten dość długi i wymagający sporego wysiłku tekst, poddajmy go wnikliwej, dłuższej refleksji i „przymierzmy” do swego życia małżeńskiego i rodzinnego, a także do życia naszych kręgów i wspólnot DK. Ojciec Franciszek jednoznacznie pisze o warunkach zaistnienia Nowej Wspólnoty. Czy - i w jakim stopniu - je spełniamy?

    Równie gorąco zachęcamy do rozważenia listu Benedykta XVI, zatytułowanego „Porta fidei”, w którym Ojciec Święty ogłasza Rok Wiary oraz wskazań duszpasterskich Kongregacji Nauki Wiary, zawierających propozycje owocnego przeżycia tego czasu. W Kościele przywykliśmy do haseł, w rytm których przeżywamy dany rok duszpasterski, czy formacyjny. Niekiedy może rodzić się pokusa, aby traktować je jako coś oderwanego od rzeczywistości. I może czasem tak jest, że za potokiem słów faktycznie idzie mało treści. Lecz przecież tak być nie musi: wszak to od nas zależy, czy ten czas i to hasło przeżyjemy powierzchownie, bez wysiłku duchowej przemiany, czy przeciwnie: jako kolejne nawrócenie, odrzucenie tego, co w nas słabe i grzeszne, jako kolejne zwycięskie przejście Chrystusa przez nasze życie.

    Zakończona niedawno XXXVII Kongregacja Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie, w której przedstawiciele Domowego Kościoła wzięli tak liczny udział, postawiła między innymi pytanie o żywotność naszego Ruchu. Najbardziej uderzyło nas stwierdzenie Geok Seng Lima - czytamy w jednym ze świadectw - że zarządzanie ruchem religijnym przez ludzi prowadzi w konsekwencji do jego upadku. Schemat: RUCH – ZARZĄDZANIE – POMNIK zapamiętaliśmy najmocniej i trochę nas on „zmroził”. Zdaniem Lima, każdy zarządzany, kreowany i rozliczany ruch, po pewnym czasie popada w stagnację, kostnieje, aż wreszcie staje się historią i może doczekać się pomnika. Należy pamiętać - stwierdził prelegent - że prawdziwy ruch powinien być kierowany przez Ducha Świętego, a nie zarządzany przez ludzi. Powyższa triada: ruch-zarządzanie-pomnik stała się przedmiotem dyskusji na oazowym forum internetowym, wywołując uwagi, że Domowy Kościół wszedł już w stadium zarządzania (a zatem zmierza ku stagnacji, skostnieniu i uschnięciu).

    Cóż tu można powiedzieć? Może to, że chaos i radosna improwizacja wcale nie są dowodami poddania się działaniu Ducha Świętego, który niczego nie dokona bez naszego współudziału, a już tym bardziej wbrew nam? Może to, że kierowanie przez Ducha Świętego nie stoi w sprzeczności z zarządzaniem przez ludzi, o ile tylko ludzie ci starają się czytać znaki czasu i proszą Ducha Świętego o światło, zanim podejmą takie czy inne decyzje? Może wreszcie to, że zamiast zastanawiać się, na jakim etapie znajduje się Domowy Kościół, warto jeszcze mocniej wydobyć to, co najpiękniejsze w jego charyzmacie? Świętość małżeńska i skuteczny katechumenat rodzinny oraz dzielenie się wiarą z innymi – czy te ideały mogą kiedykolwiek stać się przeżytkiem?

    Najlepszą odpowiedzią na powyższe rozterki jest między innymi bieżący numer „Listu”, świadczący o tym, jak dużo dzieje się w Domowym Kościele, jak piękne owoce przynosi formacja małżonków. Dziś chcielibyśmy zwrócić Waszą uwagę na inicjatywę podjętą w Lublinie, gdzie członkowie naszej wspólnoty założyli i wydają niezwykle ciekawy kwartalnik dla małżeństw, zatytułowany „Zbliżenia”. Oto jeden z niezliczonych przykładów wychodzenia z Dobrą Nowiną ad extra, dzielenia się nią z tymi, którzy potrzebują nadziei, otuchy i zapewnienia, że małżeństwo może być piękną, fascynującą drogą. A co powiedzieć o dynamicznym rozwoju Domowego Kościoła poza granicami Polski? Czy wspólnota wchodząca w stadium skostnienia byłaby zdolna do silnego zaangażowania misyjnego? I wreszcie – o czym świadczy fakt, że z roku na rok liczba kręgów w Polsce powoli, ale systematycznie wzrasta? Pewnie – w naszej wspólnocie nie brak słabości; są tzw. „martwe kręgi”, czasem ktoś poprzestaje na ciasnym odczytywaniu litery, a nie ducha „Zasad DK”, bywa, że tu i ówdzie „zaiskrzy”. Ale żeby z tego od razu wysnuwać wniosek o skostneiniu DK?

    Odwagi!

    Najlepsze dopiero przed nami!

    Beata i Tomasz Strużanowscy
    Para krajowa DK



    Jestem kapłanem z 19-letnim stażem, a ciągle dojrzewam, zarówno w moim kapłaństwie, jak i w moim widzeniu Kościoła i wspólnoty w tym Kościele. Bóg stworzył nas dla siebie, czyli przeznaczył nam wieczne szczęście! Co jest tym szczęściem? Jakże ważna w życiu człowieka jest tęsknota za Światłem, jakże ważne jest pragnienie świętości, mimo że właśnie w Świetle widzimy bardziej swoją niedoskonałość, ułomność, małość, grzech… Zbawienie - to cel wszelakich naszych działań podejmowanych na tym świecie, to sens naszego życia! Pokazać innym niebo, samego Boga Jezusa Chrystusa, nasze SZCZĘŚCIE. Niedzielna Msza święta, od czasu do czasu spowiedź – to stanowczo za mało, aby w dzisiejszym świecie stawać się dojrzałym chrześcijaninem, aby być świadkiem MIŁOŚCI.

    Potrzeba wspólnoty, czyli tych, których będziemy kochać i którzy będą nas kochać, którzy będą dla nas „lustrem” – pokażą prawdę o nas samych, prawdę, która nas nie zabije ale umotywuje do przemiany, którzy pomogą nam stawać się świętymi i zdobywać niebo, czyli Królestwo Boże. Bo wspólnota to szkoła MIŁOŚCI. Dlatego tak ważne jest, aby Kościół stawał się wspólnotą wspólnot, aby były one znakiem dla świata;
    - poprzez jedność ich serc (ale nie identyczność, czy „partyjną” jednomyślność!);
    - poprzez miłość – gdy będą kochać w wymiarze krzyża (oddając życie za siebie, biorąc grzechy innych na siebie, nie czyniąc wymówek, nie narzekając).

    Taką wspólnotą na pewno winien być Domowy Kościół, gałąź rodzinna Ruchu Światło-Życie. Tutaj można doświadczyć Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Boga; tu każdy może wzrastać w miłości, w wierze, poznając prawdę o sobie (słuchając tego, co mówi małżonek i inni z oazy), aby móc się nieustannie nawracać. Mieć wspólnotę, należeć do niej, współtworzyć ją, to znaczy podążać razem do nieba, mieć braci i siostry, którzy za mnie i wraz ze mną się modlą, mieć bliskich, którzy szukają zrozumienia i pociechy, a jednocześnie sami rozumieją i są wsparciem, którzy nie plotkują, nie gorszą się i nie szukają potknięć innych, aby się usprawiedliwić.

    Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu (Dz 20,35). Błogosławiona wymiana! Ale kto tutaj więcej daje, a kto więcej bierze? To wie sam jeden Bóg. Ja wiem jedno – warto mieć i trzeba mieć ludzi bliskich sercu, z którymi się podąża do nieba. To jest wspólnota! Oczywiście, nie ma idealnych ludzi i dlatego nie ma idealnych relacji – wspólnota to tworzenie, to dorastanie, to powstawanie z upadków – w oparciu o MIŁOŚĆ Jezusa Chrystusa oraz o dialog: chcę więcej słuchać niż mówić, chcę rozumieć, a nie osądzać, chcę dzielić się życiem, a nie dyskutować, a nade wszystko chcę przebaczać. Jeżeli mąż powtarza żonie (i to często), iż jest piękna, i jeżeli żona powtarza mężowi (i to często), iż jest mądry, to wtedy są zbudowaniem dla siebie, wydobywając z siebie energię i motywację do działania, do miłości. Jeżeli małżonkowie będą powtarzać innym ludziom, że są dla nich ważni, to będą z nich wydobywać energię i motywację do działania. A jeśli przy tym buduje się to wszystko na mocnym fundamencie: na modlitwie, Eucharystii, sakramentach, poście, ascezie (wyrzeczeniach), wówczas obietnica szczęścia, pełnej radości życia wiecznego staje się ciałem.

    Ks. Marek Borowski SAC
    moderator krajowy DK




    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK