Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


Świadectwo

Szczęść Boże.
Jesteśmy małżeństwem od niemal 12 lat. Po ślubie, aby tworzyć pełną rodzinę, zapragnęliśmy mieć dzieci. Mijał rok, drugi, trzeci i nic, nie mogliśmy się doczekać potomstwa. Postanowiliśmy odwiedzić lekarza. Od tego momentu nasze rozmowy zaczęły się kręcić wokół jednego tematu – dziecka. Były modlitwy, badania lekarskie, wyjazdy do najlepszych specjalistów i operacje. Przy ostatniej (jak się później okazało) wizycie lekarz stwierdził, iż w naszym przypadku nie ma żadnych możliwości na naturalne poczęcie dziecka. W związku z tym poinformował nas, że istnieje jeszcze szansa, ale będzie się to wiązało z inseminacją lub in vitro. Irenka bez namysłu podziękowała, a ja w tej kwestii w zupełności się z nią zgodziłem. W tej trudnej dla nas sytuacji postanowiliśmy się modlić o to abyśmy potrafili odczytać wolę Bożą dla naszej rodziny. Dzięki temu zrozumieliśmy coś co było dla nas wiadome, a mianowicie to, że dzieci nie są własnością rodziców i dane im są tylko na jakiś czas. Wtedy już byliśmy pewni, iż naszym powołaniem jest zaopiekowanie się jakimiś opuszczonymi dziećmi, których przecież są setki, a nawet tysiące i każde z nich marzy o tym aby wychowywać się w kochającej rodzinie.
Nasze przygotowanie do przyjęcia dziecka rozpoczęliśmy poprzez Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. Oczywiście nie byliśmy wolni od obaw czy damy sobie radę i czy potrafimy stworzyć właściwe warunki dziecku, któremu postanowiliśmy stworzyć rodzinę. Tym bardziej, że nie posiadaliśmy wystarczających środków materialnych, aby sprostać wymogom czysto formalnym.
Jednak od momentu podjęcia przez nas decyzji o przyjęciu dziecka rozpoczął się w naszym życiu „festiwal cudów”. Spotykaliśmy na swojej drodze bardzo przyjaźnie usposobionych i życzliwych ludzi, dzięki czemu nasze warunki ekonomiczne uległy poprawie, a przy załatwianiu spraw formalnych nie mieliśmy większych kłopotów.
W końcu z drżeniem serca udaliśmy się do Domu Dziecka. W rozmowie telefonicznej powiedzieliśmy pani dyrektor, iż chcielibyśmy najchętniej widzieć w naszej rodzinie niemowlaka. Ponownie Pan Bóg sprowadził nas na ziemię, ponieważ dziecko, które było przygotowane dla nas miało 3 latka, a na dodatek mieliśmy się zdeklarować w ciągu 24 godzin czy go chcemy. Z jednej strony był zawód i obawa czy damy sobie radę, z drugiej natomiast szybka decyzja. Doszliśmy do wniosku, że skoro Bóg nam takie przygotował (dziecka przecież nie możemy wybierać jak towaru na półce) to ma wobec nas pewien plan, który na pewno jest dla nas najlepszy. Postanowiliśmy w najbliższym czasie pojechać po chłopczyka, aby zabrać go do naszego domu. Pół roku temu zamieszkał z nami kolejny chłopiec, który miał wówczas niecałe 2 latka.
Największym cudem Bożym jest to, iż wbrew obawom, potrafiliśmy pokochać tych chłopców tak samo jakby byli naszymi rodzonymi dziećmi.

Irena i Wojtek
Piła 7 kwiecień 2009



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK