Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


PRZEŻYWANIE EUCHARYSTII W RODZINIE

ŚWIADECTWO JOLANTY I RAFAŁA SZNYTERÓW, CZŁONKÓW DOMOWEGO KOŚCIOŁA Z OSTROŁĘKI, WYGŁOSZONE W MEDIOLANIE PODCZAS VII ŚWIATOWEGO SPOTKANIA RODZIN.

Oboje mamy po 39 lat. W 1997 roku zawarliśmy sakrament małżeństwa. Mieszkamy w Ostrołęce. Mamy czworo dzieci: Bartek (13 lat), Julia (11 lat), Szymon (7 lat) i Milena (4 lata). Oboje pracujemy zawodowo. Jola jest pedagogiem specjalnym i logopedą. Pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie. Rafał jest inżynierem i pracuje w elektrowni.
Od 1998 wzrastamy duchowo we wspólnocie Domowego Kościoła. Dzięki charyzmatowi tego ruchu wchodzimy w coraz głębszą komunię z Panem Bogiem, jako małżonkowie bardziej stajemy się jednością, jako rodzina bardziej żyjemy miłością.


Błogosławiony Jan Paweł II w encyklice ECCLESIA DE EUCHARISTIA napisał: „Eucharystia została nam dana, żeby całe nasze życie, podobnie jak życie Maryi było jednym magnificat”. Wiemy, że aby zbliżyć się do głębi zawartej w tych słowach, jako rodzina musimy ukochać Eucharystię, ukochać Chrystusa obecnego w Słowie, ukrytego pod postaciami chleba i wina, wchodzącego w komunię z człowiekiem.

Od 15 lat jesteśmy małżeństwem i staramy się pogłębiać jedność między sobą i wchodzić w coraz głębszą relację z Bogiem. Każda niedziela jest dla nas szczególnym dniem tygodnia – to czas świętowania. Doświadczamy z radością, że słowa Jezusa „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” w cudowny sposób urzeczywistniają się podczas najświętszej Eucharystii.

Aby dobrze przeżyć Dzień Pański, czynimy wiele starań, by wszystkie nasze obowiązki i zadania zostały zrealizowane dzień wcześniej. Tak więc sprzątanie domu, zakupy, odrabianie lekcji przez dzieci, pranie, pieczenie ciasta wykonujemy w sobotę. Staramy się, by jak najmniej spraw odwracało naszą uwagę od tego, co w niedzielę powinno być na pierwszym miejscu – czyli spotkanie z Bogiem, z rodziną, z bliskimi.

W pewnym momencie naszego życia zdaliśmy sobie sprawę, że naszą najważniejszą misją jako rodziców jest przekazanie żywej wiary naszym dzieciom, wiary która będzie oparta na Słowie Bożym i przykładzie własnego życia.

Dla nas w niedzielę nie ma nic ważniejszego niż pójście do kościoła na spotkanie z naszym Panem. Dlatego z dużą troską wdrażamy nasze dzieci do przeżywania niedzieli jako Dnia Pańskiego.

Ważnym elementem przygotowującym nas do Eucharystii jest nasze wspólne rozważanie niedzielnej Ewangelii. Dlatego też przed Mszą świętą, po wspólnie zjedzonym śniadaniu, zapraszam swoje dzieci do stołu (trójkę najstarszych) i czytamy tekst Ewangelii. Po przeczytaniu staramy się odnieść usłyszane słowa do naszego życia. Każde dziecko adekwatnie do swojego wieku stara się odpowiedzieć na zadawane przeze mnie pytania. I tak 6-letni syn opowiada o tym, co zapamiętał, natomiast starsze dzieci próbują wyłowić jakąś ważną kwestię odnoszącą się do ich życia. Zachęcam je, by to Słowo zapamiętały i starały się według niego żyć.

To nasze rozważanie pozwala dzieciom lepiej zapamiętać Słowo Boże, zrozumieć je, być bardziej otwartym na nie podczas Eucharystii.
Przypominamy dzieciom, by wzbudziły w sercu intencję, w której będą się modliły podczas Mszy świętej. Wybieramy Mszę z kazaniem dla dzieci, by mogły usłyszeć treści, które łatwiej wpadną do ich serc i będą sprzyjały poznawaniu Jezusa, pogłębianiu miłości do Niego oraz wyzwalały pragnienie naśladowania Go.

Po Eucharystii w domu rozmawiamy o treści kazania, by Słowo dłużej było z nami, by podzielić się tym, co dla każdego z nas było najistotniejsze.

W okresie 15 lat naszego małżeństwa doświadczaliśmy różnych trudności, ale nic nie było w stanie nam przeszkodzić, byśmy uczestniczyli w niedzielnej Eucharystii. Gdy ja byłem w delegacji, a dzieci były chore, żona prosiła kogoś bliskiego, by został z nimi na godzinę, a sama szła do kościoła. Gdy wyjeżdżamy na wakacje, to zazwyczaj w sobotę wiemy już gdzie jest kościół i na którą godzinę wybieramy się na Eucharystię.

Z przeszkodami zewnętrznymi radzimy sobie nieźle. Dużo trudniej zaradzić postawie niechęci dziecka do uczestniczenia we Mszy świętej. Wiemy, że Eucharystia to wielka tajemnica, do której dorasta się powoli. Staramy się więc wyjaśniać dziecku, że w kościele czeka na niego Pan Jezus, który bardzo go kocha, który tęskni za nim. Stosujemy różne porównania z życia, by dziecko chciało wyjść naprzeciw czekającej na niego Miłości, ale czasem to tłumaczenie okazuje się nieskuteczne. Wówczas pozostaje stanowcze stwierdzenie, że Pan Bóg w trzecim przykazaniu mówi: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” i nie ma nic ważniejszego niż słuchanie Boga. My idziemy do kościoła i ty idziesz razem z nami.

Dziecku, które przed pierwszą Komunią Świętą buntowało się ostrzej, by nie uczestniczyć w Eucharystii, pozwalaliśmy ponieść konsekwencje jego decyzji mówiąc, że jeśli nie jest gotowe przyjąć Jezusa do serca, bo przecież nie chce się z Nim spotykać w kościele, to możemy odłożyć pierwszą Komunię Świętą na następny rok. I jak się domyślacie, to była jego ostatnia walka, by nie pójść do kościoła.

Mieliśmy pragnienie, by całą rodziną uczestniczyć w niedzielnej Mszy świętej, jednak nie zawsze było to możliwe. Jeśli okazywało się, że któreś z naszych małych dzieci tak bardzo absorbuje sobą, że nie możemy być sercem przy Bogu na Eucharystii, postanowiliśmy, że będziemy przez jakiś czas uczestniczyć oddzielnie. Sama obecność fizyczna to za mało. W sercu pozostawało uczucie straty, byliśmy obok Boga, a nie z Nim. Stąd decyzja, by chodzić do kościoła oddzielnie. Po jakimś czasie robiliśmy swoisty test, by przekonać się, czy dziecko jest już w stanie nie przeszkadzać nam i innym. Obecnie możemy stawać przed Panem całą rodziną, przynosić mu to, kim jesteśmy, czym żyjemy. Oddajemy mu nasze radości, ale i trudne doświadczenia ufając, że On z każdej sytuacji potrafi wyprowadzić dobro. Podczas Eucharystii karmimy się Słowem Boga, ono objawia nam miłość, która posuwa się do końca, która nie zna miary. W Komunii otrzymujemy Tego, który ofiarował się za nas, otrzymujemy Jego Ciało, które pozwolił ukrzyżować. Na Mszy świętej spotykamy się z Bogiem i braćmi we wspólnocie Kościoła.

Stale zabiegamy o pełne uczestnictwo w Eucharystii. Trwanie w łasce uświęcającej, codzienny rachunek sumienia, comiesięczna spowiedź to dla nas niezbędne warunki pełnego przeżywania Eucharystii. Taka postawa jest dobrym świadectwem dla naszych dzieci. To kształtuje w nich przekonanie, że pełne uczestnictwo we Mszy świętej ma ogromną wartość. Co więcej one co miesiąc korzystają z sakramentu pojednania i dbają o miejsce dla Jezusa w swoim sercu.
Jezusowi obecnemu w najświętszej Eucharystii zawdzięczamy wszystko co najpiękniejsze w naszym małżeństwie i rodzinie. To z Eucharystii czerpiemy siły, by podążać ku świętości. Jezus zaprasza nas do bycia nieustannym darem dla innych, uczy kochać miłością ofiarną, miłością, która służy, która umywa nogi drugiemu. To z Eucharystii uczymy się wychowywać dzieci w miłości i do miłości. Tu uczymy się przebaczać od Tego, który jest nieskończonym miłosierdziem. Pozwalamy Bogu, by nas przemieniał i patrząc wstecz dostrzegamy jak wiele cudów czyni w nas i dla nas.

Z kościoła wychodzimy z Jezusem w sercu, z błogosławieństwem Boga Wszechmogącego na przeżywanie naszej codzienności. Staramy się, by świętowanie z kościoła przenosiło się do naszego domu. Przy odświętnie nakrytym stole wspólnie spożywamy posiłki, rozmawiamy. Troszczymy się, by niedziela była dniem dobrego czasu dla Pana Boga, dla siebie nawzajem, dla rodziny, bliskich i przyjaciół. Jezus przyjęty w komunii uzdalnia nas do budowania komunii z drugim człowiekiem.




© 2001-2013 Centralna Diakonia DK