Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


Chcę być w jedności z Kościołem

Wyjazd za wschodnią granicę Polski nigdy nie leżał w moich planach – wręcz przeciwnie, nagromadzane latami lęki i niepewność tego, co tam zastaniemy, wyraźnie dawały znać o sobie, gdy myślałem o wyjeździe. Właściwie tylko mojej żonie Uli zawdzięczam to, iż tam pojechaliśmy. Początek nie był więc obiecujący, a widok kolejki na granicy dopełnił czary niepewności – co tam zastaniemy, co to za kraj, co to za ludzie? Wiara i coś, co trudno mi opisać, popychały nas ku nieznanemu. Nadzieja, iż w końcu nie będziemy tam sami tylko ze „swoimi” podtrzymywała nas podczas pięciogodzinnego oczekiwania na odprawę paszportową w Hrebennem. Czułem się jak dziecko we mgle, gdy wjeżdżałem na teren Ukrainy.
Kraj ten przywitał nas dziurami w drogach - tak wielkimi, iż każde wjechanie w jedną z nich skończyłoby się niechybnie utratą koła, co nie było miłą perspektywą. Powoli jednak posuwaliśmy się do przodu, omijając zdradzieckie pułapki. Doceniłem wtedy to, co jest w Polsce i zrozumiałem, dlaczego tutejsi tak sobie cenią samochody z wysokim zawieszeniem. Jadąc według wskazówek ks. Jarosława Gąsiorka, prowadzącego nasze międzynarodowe rekolekcje, w końcu dotarliśmy do celu, którym był Gwardiejsk (Felsztyn). Zamieszkaliśmy w nowo wybudowanym Centrum Ruchu Światło-Życie przylegającym do kościoła.

Tak jak wspomniałem na wstępie, jechałem z niezłym „cykorem”. Co tam zastanę? – myśli i historyczne skojarzenia nie dawały mi spokoju. I co zastałem? Ludzi, którzy pomimo niesamowitego ucisku i upodlenia przez kolejne ekipy rządzące pozostali przy Jezusie. Ów 1% katolików na Ukrainie to solidny 1% wyznawców Chrystusa.

Pan Bóg czuwał nad nami i przez czas pobytu moje lęki przygasły. Poznałem, co to znaczy jedność Kościoła – jedność tę widziałem w ludziach zapatrzonych w pewnym stopniu w Polskę, w ludziach, od których – jak się okazało - tak naprawdę mogliśmy się wiele nauczyć.
Podczas kolejnych dni Ukraina ukazywała mi swoje oblicze; z jednej strony piękne poprzez otaczającą nas naturę, a z drugiej strony ukazujące bezmiar cierpienia ludzkiego, którego obraz towarzyszył nam podczas kolejnych dni przy odwiedzaniu coraz to innych zakątków Ukrainy. Widzieliśmy, co potrafi zrobić człowiek, który odwróci się od Boga i co po sobie pozostawia (Jazłowiec) – śmierć i rozpacz. Jednak nawet w sytuacjach beznadziejnych wiara potrafiła ludzi ochronić. Rozmawiając z siostrami z różnych zakonów oraz z innymi ludźmi opowiadającymi o swoich doświadczeniach, zadawałem sobie w duchu pytania, na które nie mogłem znaleźć odpowiedzi.

Mimo wielu historycznych barier, pomiędzy nami, uczestnikami tych rekolekcji, powstał most miłości – miłości w obecności Jezusa. Dzielenie się w kręgach bardzo nas ubogaciło i wskazało, jak wiele możemy przenieść na nasz grunt polskiego Domowego Kościoła. Myślę, że dla rodzin ukraińskich też płynęły w drugą stronę takie nauki. Świadectwa małżeństw: Walerego i Franciszki oraz Stanisława i Julii podczas dzielenia w kręgu – ich relacje, ich wiara – podbudowały nas bardzo. Codzienny dialog małżeński był bardzo cenny, a pytania opatrzone literką „m” dotykały niekiedy sedna relacji małżonków, nie pozostawiając „białych plam”. Czas wspólnej modlitwy, trwania w niej po ukraińsku i po polsku, czas kontemplacji Słowa Bożego, był czymś pięknym.

Uświadomiłem sobie pełniej, iż ważne jest, bym wspierał Kościół i traktował go jak „matkę”, której zdanie jest ważne. Jan Paweł II napisał, iż rodzina jest drogą Kościoła. Podobne słowa padały podczas kazań bp. Leona Dubrawskiego i pasterza naszej diecezji warszawsko-praskiej, abp. Henryka Hosera. Kazania i nauki biskupów potwierdziły, że muszę – nie, nie muszę, lecz chcę! - być w jedności z Kościołem i jego biskupami. Skoro Kościół wzoruje się na rodzinie to znaczy, że mam go wspierać jak swoją rodzinę. To jest zadanie, które muszę realizować w swoim życiu: świadczyć o swojej jedności z Kościołem w sytuacjach, gdy ten jest nieustannie atakowany. Dzięki tym rekolekcjom zrozumiałem, jaką wartością jest wspólnota i jakie są jej fundamenty. Zrozumiałem też pełniej, że ważna jest troska o innych i dzielenie się z innymi – zaś służba to właściwie nieodzowny element wspólnoty. Dziękuję Bogu za czas rekolekcji, za ks. Jarka i wszystkich, którzy przyczynili się do ich zorganizowania; dziękuję Bogu za spotkane rodziny - te ukraińskie i te z Polski. Modlę się o owoce tych rekolekcji w moim życiu.

Więcej na stronie diecezji warszawsko-praskiej.

Jarek



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK