Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


Nasze spotkania z papieżem Janem Pawłem II

Bogu niech będą dzięki za osobę Jana Pawła II. Z miłością, wdzięcznością i pokorą możemy powiedzieć, że Jan Paweł II i Jego nauczanie kształtowały nas, nasze małżeństwo i rodzinę. A prowadził nas ku temu w dużej mierze Ruch Światło-Życie, w którym Marysia uczestniczyła od lat szkoły podstawowej i znała osobiście Ojca Franciszka, a Rysiu od klasy maturalnej.
Marysia: Dostałam w prezencie na urodziny chyba w 1979 r. Encyklikę Redemptor Hominis Jana Pawła II. Dla mnie potwierdzała wszystko w czym wyrastałam w RŚ-Ż. Chrystus jest moją Drogą. Bez Chrystusa nigdy nie poznam siebie, nie zrozumiem drugiego. Dla Chrystusa mam otworzyć swoje życie . I wtedy zaczęłam modlić się o męża, który pójdzie razem ze mną za Chrystusem, dla którego Bóg będzie na pierwszym miejscu.
Rysiu: Poznaliśmy się na oazie w 1982 r. Zaczęło rozwijać się nasze koleżeństwo. Gdy kształtowały się nasza przyjaźń i miłość zaczęliśmy poczytywać i rozmawiać o „ Miłości i odpowiedzialności” Karola Wojtyły i Familiaris Cnsortio Jana Pawła II. Rozmowy na oazie zachęciły nas do tej lektury.
Marysia: Te lektury nie miały dla nas, ludzi młodych łatwego przekazu. Ale zaciekawiały, zachwycały, uczyły pięknego języka mówiącego o miłości, pomagały rozwijać siebie dla drugiego i inwestować w swoje być, a nie mieć. I tego też uczył nas Ojciec Franciszek w naszym Ruchu Światło-Życie.
Słowa Jana Pawła II prowadziły nas do poszukiwania literatury katolickiej związanej z tematyką miłości, narzeczeństwa i małżeństwa. W 1985r. trudnodostępne były takie książki. Powiedziałam o naszym poszukiwaniu J.J. Pulikowskim, których poznaliśmy w parafii Św. Rocha w Poznaniu i otrzymałam pozycję wydaną w r. 1980 przez Duszpasterstwo Rodzin Archidiecezji Poznańskiej pod redakcją O.K. Meissnera i prof. B. Suszki „A tak już nie są dwoje , ale jedno ciało” .
U początków naszego małżeństwa było to dla nas prawie jak elementarz pożycia małżeńskiego. Obfituje w cytaty z Pisma Świętego, z Dokumentów Soboru Watykańskiego II, Humanae Vitae Pawła VI i pierwszą Encyklikę Redemptor Hominis Jana Pawła II , o której wyżej pisaliśmy.
W 1994 r. Rok Rodziny. ukazał się List do Rodzin Ojca Świętego Jana Pawła II. Byliśmy w sierpniu 1994 r. animatorami na OR I st Mówiliśmy konferencje w Szkole Życia i pamiętamy, że po przeczytaniu tego Listu i po tej oazie podjęliśmy decyzję, że zaczynamy Studium Rodziny na Wydziale Teologicznym w Poznaniu po to, aby lepiej służyć rodzinom w Domowym Kościele. Zaczęliśmy służyć także w Duszpasterstwie Rodzin narzeczonym przygotowującym się do małżeństwa. (Studium Rodziny w Poznaniu kończyła także nasza Śp. Siostra Jadwiga Skudro). Wspominając Jana Pawła II i sytuacje z nim związane nieustannie pojawiają się w myślach i inne osoby dla nas ważne, bliskie, znaczące.
Chłonęliśmy każde słowo z Listu do Rodzin , pisze tam Jan Paweł II także bezpośrednio do naszego ruchu , do rodzin DK: …trzeba podkreślić potrzebę szczególnej solidarności rodzin, która może przyjąć różne formy organizacyjne, jak na przykład „rodziny rodzin” lub „oazy rodzin”. Rodzina, dzięki takiej solidarności, otrzymuje wsparcie zbliżające nie tylko poszczególne osoby, lecz również wspólnoty, zachęcając je do wspólnej modlitwy i poszukiwania właściwych odpowiedzi na istotne pytania, które pojawiają się w życiu. Czyż nie jest to cenna forma apostolstwa rodzin pośród rodzin? Trzeba więc, by rodziny zacieśniały między sobą więzi solidarności. To właśnie określa ponad wszystko wspólną zasadę wychowawczą: rodzice wychowują się dzięki innym rodzicom, a dzieci dzięki dzieciom. W ten sposób tworzy się szczególna tradycja wychowawcza, kierująca się zasadą „kościoła domowego”.
Na oazie rodzin w 1996 roku spotkaliśmy Wojtka z żoną i rodziną. 19 lat Marysia i Wojtek byli razem na oazie w Łapszance. Odżyły radosne oazowe wspomnienia z lat wczesnej młodości. Po rekolekcjach Basia i Wojtek zaprosili nas do Rzymu - tam mieszkają i pracują. Basia i Wojtek - kolejne osoby, za które jesteśmy Bogu wdzięczni, kolejne osoby na naszej drodze ku Chrystusowi i drodze naszego spotykania i zasłuchania w Jana Pawła II. Z zaproszenia do Rzymu skorzystaliśmy dwukrotnie w 1998 r. w wakacje po I Komunii Jacka naszego syna . Gdy jechaliśmy do Rzymu pierwszy raz wiedzieliśmy, że we Włoszech wspaniale wypoczniemy, dużo zwiedzimy, a przede wszystkim każdą generalną audiencję, każdą możliwą chwilę wykorzystamy na słuchanie Jana Pawła II. W Bazylice św. Piotra było nam dane z dziećmi przystąpić do I piątkowej Spowiedzi i Komunii św. Ale Wojtek uczynił dla nas jeszcze więcej. Nie mielibyśmy odwagi sami o to prosić. Zaproponował prywatną audiencję. Miał taką możliwość. Pojechaliśmy do Castel Gandolfo na poranną Mszę św. Jana Pawła II. Po Mszy Papież podszedł do nas. Otrzymaliśmy od niego pełnię miłości i siły na każdy następny dzień. Pobłogosławił swoją ręką nas i dzieci, przygarnął je do siebie. Przypominały mi się wtedy słowa z 1983 r. z Jasnej Góry, które z Rysiem podczas pielgrzymki słuchaliśmy „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. I jednocześnie budziła się wielka modlitewna troska w intencji schorowanego Jana Pawła II, którego rok wcześniej w słuchaliśmy całą rodziną w Poznaniu i pamiętamy na zawsze jak mówił „Drodzy chłopcy i dziewczęta, podążajcie z entuzjazmem swych młodych serc za Chrystusem. Tylko On może uciszyć lęk człowieka. Patrzcie na Jezusa głębią waszych serc i umysłów! On jest waszym nieodłącznym przyjacielem.”
Rok Jubileuszowy 2000 pojechaliśmy do Rzymu tydzień przed Światowymi Dniami Młodzieży. Rzym pełen młodzieży, radosnej rozśpiewanej, a jednocześnie pełnej pokoju, Jan Paweł II w Imię Chrystusa gromadził miliony.
Nie przypuszczaliśmy, że także w tym czasie będzie nam dane spotkać się osobiście z tak zapracowanym Janem Pawłem II, ale na dzień przed naszym wyjazdem dzięki Wojtkowi i Jego prośbie zostaliśmy zaproszeni do prywatnej kaplicy Ojca św. na Mszę św.
Jan Paweł II jak zawsze długo przed i po Mszy św. modlił się . Dla nas przepiękny czas zasłuchania w Pana. Obraz Jego rozmodlonej osoby pozostanie na zawsze w pamięci i przypomina, że każdego dnia osobiste spotkanie z Panem jest siłą i mocą, aby być dla drugich i z drugimi, że osobista modlitwa prowadzi nas do stawania przed Panem we wspólnocie i z najbliższymi.
Tamten czas spotkania z Janem Pawłem II, to min. lekcja ogromnej miłości i pokory. Tyle obowiązków miał Jan Paweł II, był schorowany i bardzo zmęczony, a przyjął nas po Mszy św. na prywatnej audiencji. Pobłogosławił na czas pracy zawodowej i posługę dla rodzin. Pobłogosławił naszym dzieciom i całej rodzinie.
Spotkania z Janem Pawłem II i Jego nauczanie znacząco budowały naszą miłość małżeńską i rodzinną, bardzo pomagały nam wychowywać dzieci i mieć z nimi dobre relacje. Ania i Jacek już są dorosłymi ludźmi, studentami i nadal wspaniałymi dziećmi naszego Boga i naszym darem od Niego.
Niech Bóg będzie uwielbiony w Janie Pawle II

Maria I Ryszard Karolewscy z Poznania



Dzień wspólnoty w Castel Gandolfo w 1980 roku.



To było wspaniałe doświadczenie Żywego Kościoła: druga oaza III stopnia w Rzymie z Ojcem świętym w czasie wakacji 1980 roku. Blisko 180 osób z czterech diecezji: katowickiej, krakowskiej, opolskiej i wrocławskiej. Niezapomniane spotkanie letniego wieczoru w Castel Gandolfo. Staliśmy w tyralierze ze świecami i obrazkami Matki Boskiej Częstochowskiej w rękach. (Tak ustawił nas wszystkich O. Rufin, franciszkanin, oazowicz i misjonarz z Brazylii) Jan Pawel II mówił od serca do serc. Zdawało mi się wtedy, że jest (nadal) jednym z uczestników oazy. Potem, gdy przedstawiciele młodzieży podeszli do niego z koszem Biblii Tysiąclecia (jak kiedyś ów ewangeliczny chłopiec z chlebem do Jezusa) on je pobłogosławił i zapalił święcę tej wielkiej rzymskiej oazy. Jej światło „szło” od oazowicza do oazowicza, a w sercu naszym rosła radość, nadzieja, miłość i… świadomość zadania, jakie przed nam i postawił. Pamiętam, że mówił jakoś tak: „…Zanieście to światło na wszystkie polskie drogi, niech rozświetla polskie serca, niech będzie drogowskazem...” Wiedziałem, że to, co poruszyło nas 2 lata wcześniej w czasie inauguracji pontyfikatu: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!” już się urzeczywistnia. Potem stanęliśmy po dwóch stronach papieskiej drogi w Castel Gandolfo ze światłem w rękach dzieląc wcześniej obrazki Czarnej Madonny pomiędzy innych uczestników spotkania: Włochów, Hiszpanów, Portugalczyków. Wyglądało to jak długi pas startowy gotowy do wyekspediowania potężnego beninga z 1 + 180 osobami na pokładzie. Miałem wtedy tylko 5-letnie doświadczenie kapłańskie, ale pragnienie i wolę służenia Chrystusowi całym życiem.

Potem był jeszcze dzień wspólnoty, … także w Castel Gandolfo z Ojcem świętym. I było tak jak bywało w Krościenku, gdy jeszcze był krakowskim kardynałem. Ale potęga tych przeżyć trwa. Jest źródłem doświadczenia Kościoła, którego nie zamazał czas, wręcz przeciwnie. Jest źródłem świętej dumy, która mówi, że droga Ruchu Światło-Życie jest w swoim charyzmacie i programie Nowego Człowieka jest po 21 latach od tamtej Oazy jeszcze bardziej aktualna: jest naznaczona świętością całego życia Ojca świętego. On nam tą drogę potwierdził: do Światła i Życia. Niech będzie Bóg uwielbiony, że mamy takiego świętego Protektora w domu Ojca.

Ks. prałat Teodor Suchoń,
Moderator Domowego Kościoła w Archidiecezji Katowickiej





© 2001-2013 Centralna Diakonia DK