Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


Świadectwa z Listu DK nr 121

Świadectwa, które z przyczyn technicznych "nie zmieściły się" w 121 nr Listu DK

SESJA O PILOTOWANIU NOWYCH KRĘGÓW
Dąbrówka, 10-14 listopada 2010 r.


Abyśmy mogli odkryć skarby...

Już pierwszego dnia uczestnicy rekolekcji bardzo zbliżyli się do siebie, ubogacając się wzajemnie świadectwami ich życia. Ksiądz Moderator obserwował każdą parę i udzielał cennych wskazówek, mówił o jedności małżeńskiej. Para prowadząca Karolina i Marek przekazywali nam wiedzę, popierając naukę własnym świadectwem. Ksiądz Marek powtarzał nam, że zawsze najważniejszy jest człowiek i jego dobro, a zasady i zobowiązania mają prowadzić do wspólnego rozwoju i szczęścia małżonków. Aby prawidłowo pilotować nowe kręgi, musimy sami być autentycznymi świadkami miłości i jedności małżeńskiej, dobrze znać i wypełniać wszystkie zobowiązania, żyć w pełni charyzmatem Ruchu Światło-Życie. Przez tych kilka dni uczyliśmy się słuchać Pana i rozpoznawać, jaka jest Jego wola względem nas. Zawierzyliśmy Bogu naszą posługę, małżeństwo, rodzinę i prosiliśmy, aby nas uzdolnił do jak najlepszego wypełnienia powierzonych nam zadań. Kiedyś ktoś trudził się dla nas, abyśmy mogli odkryć skarby ukryte w Domowym Kościele, a teraz nadszedł czas, abyśmy my do tych skarbów zaprowadzili innych.

Jolanta i Wadiusz Chochół



REKOLEKCJE DLA PAR REJONOWYCH
Pelplin, 4-6 lutego 2011 r.
Rościnno, 11-13 lutego 2011 r.

W dniach 4-6 lutego 2011 r. w Pelplinie odbyła się II tura rekolekcji dla par rejonowych filii pelplińskiej. Uczestniczyło w nich 13 par rejonowych z diecezji elbląskiej, gdańskiej, pelplińskiej, toruńskiej i gnieźnieńskiej oraz dwie pary diecezjalne. Rekolekcje odbywały się w pięknym, historycznym obiekcie Collegium Marianum, przylegającym do pelplińskiej katedry. Rekolekcje poprowadził ks. Piotr Wencel z parą filialną, Teresą i Kazimierzem Roszak.

Oto świadectwa uczestników rekolekcji:

Z wielką radością jechaliśmy oboje na rekolekcje dla par rejonowych, gdyż odczuwaliśmy niemałą potrzebę przeżycia właśnie takiego rodzaju formacji. Ponieważ jako „świeża” para rejonowa mieliśmy już okazję uczestniczyć w kilku spotkaniach na kręgach, a było to dla nas zupełnie nowe doświadczenie, byliśmy bardzo ciekawi, czy to co robimy, robimy dobrze i w duchu charyzmatu Ruchu.
Nasze pierwsze doświadczenia uczestnictwa w kręgach, których członków nierzadko widzieliśmy po raz pierwszy, pierwsze wyzwania, przed którymi stanęliśmy, pierwsze trudności i problemy – spowodowały, że zakiełkowało w nas ziarenko niepokoju.
Potrzebowaliśmy podzielić się z kimś naszymi wątpliwościami. Potrzebowaliśmy kogoś, kto podobnie jak my opowie o swoich odczuciach z pełnienia nowej dla niego posługi. Dlatego właśnie te rekolekcje były takimi, na które z niecierpliwością czekaliśmy. Nasze oczekiwania zostały wynagrodzone.
Wymiana doświadczeń umocniła nas, upewniła że jesteśmy na dobrej drodze, że inni też borykają się z podobnymi jak my sytuacjami. Mieliśmy okazję porozmawiać, podzielić się spostrzeżeniami i pomysłami jak się zachować w konkretnych sytuacjach. Dobrze, że oprócz nowych par rejonowych, a było takich sporo, przyjechały również pary doświadczone, i że mieliśmy od kogo czerpać, na kim się wzorować.
Uważamy, że sama formuła rekolekcji była dobrze przemyślana, przygotowana i poprowadzona. Budujące okazało się nawet nieformalne, pozaprogramowe spotkanie wieczorną porą przy kawie i ciasteczkach.
Dziękujemy jeszcze raz za możliwość uczestniczenia w tych rekolekcjach.

Tereska i Darek Chamera
DK archidiecezja gdańska


Rekolekcje były bardzo krótkie, bo zaledwie weekendowe, ale „konkretne”. Dzięki konferencjom prowadzonym przez Teresę i Kazika, przyczyniły się do wzrostu świadomości oraz wiedzy o „Zasadach DK”.
Bardzo ważnym elementem była dla nas wymiana doświadczeń z innymi parami rejonowymi. Ich świadectwa z życia i zaangażowania się w DK były dla nas umocnieniem; zarazem stwierdziliśmy, że najlepszą i jedyną metodą dobrego służenia w DK jest metoda „bolących kolan”. Najważniejsza jest modlitwa, bo tylko dzięki niej można uprosić u Pana potrzebne łaski.

Wioletta i Tadeusz
diecezja gnieźnieńska



Pan nas wybrał mimo słabości i ograniczeń
Bardzo ucieszył nas fakt, że będą organizowane rekolekcje dla par rejonowych. Jako początkująca para - posługę pełnimy od września 2010 r. - bardzo potrzebowaliśmy umocnienia, czasu na modlitwę i refleksję nad tym, jak powinniśmy pełnić tę posługę. Rekolekcje odbyły się w Pelplinie, w samym sercu diecezji pelplińskiej.
W czasie Namiotu Spotkania poruszyły nas słowa Chrystusa: Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili (J 15,16) . Odebraliśmy te słowa bardzo osobiście, jakby skierowane były do nas. Mimo iż mamy swoje braki, słabości i ograniczenia, Pan nas wybrał takich, jakimi jesteśmy. On nas będzie prowadził, jeśli zawierzymy Mu naszą posługę. Te nasze myśli znalazły potwierdzenie w rozważaniach moderatora ks. Piotra Wencla. Konferencje oparte na „Zasadach Domowego Kościoła”, ukazujące zadania pary rejonowej, odpowiedzi na liczne pytania uczestników rekolekcji, dzielenie się pełnioną posługą przez pary z innych diecezji, a także film o siostrze Jadwidze Skudro były dla nas wielkim ubogaceniem.
Każdego dnia zawierzamy Panu naszą posługę, wszystkie kręgi, małżeństwa, rodziny naszego rejonu i jesteśmy przekonani, że po ludzku nie bylibyśmy w stanie sprostać naszym obowiązkom. Mimo natłoku zadań, odczuwamy radość, którą daje nam służenie we wspólnocie Domowego Kościoła, wiedząc że nasz Pan jest z nami.
Wierzymy i ufamy, że także te rekolekcje wydadzą owoce w naszym życiu. Chwała Panu!

Maria i Tomasz Słowińscy
para rejonowa, DK Toruń




Rozpoczynamy posługę z radością!

Jesteśmy małżeństwem od 13 lat, mamy czworo dzieci, najmłodsze z nich ma zaledwie 6 miesięcy, najstarsze 12 lat. Jesteśmy Bogu ogromnie wdzięczni za rekolekcje, na które zaprosiła nas do Rościnna para filialna poznańska, Kasia i Paweł Maciejewscy. Pan Bóg ofiarował nam czas, na który w codziennym zabieganiu nie moglibyśmy chyba sobie pozwolić i obdarował nas o wiele bardziej niż tego oczekiwaliśmy.
Posługę pary rejonowej rozpoczęliśmy dwa tygodnie temu, pełni obaw czy damy sobie radę i jak pogodzimy obowiązki domowe z posługą w Ruchu Światło-Życie.
Rekolekcje były dla nas dokładnie tym czego potrzebowaliśmy: czasem uporządkowania naszej wiedzy dotyczącej „Zasad Domowego Kościoła”, rozwiania naszych dylematów związanych z organizacją życia kręgów w diecezji, rejonie i parafii. Została szczegółowo przeanalizowana wizja formacji małżeństw w Domowym Kościele, ze zwróceniem uwagi na właściwą kolejność przeżywania poszczególnych typów rekolekcji (formacja podstawowa i permanentna), a także zadania i przebieg wyborów pary rejonowej. Bardzo mocno zapadły w nas słowa dotyczące Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.
Oprócz otrzymania dużej dawki wiedzy, czas rekolekcji dla nas był przede wszystkim szczególnym czasem spotkania z Panem i doświadczeniem Jego obecności we wspólnocie wierzących, we wspólnej modlitwie, w rozmowach z kapłanem i parami posługującymi, w ich świadectwach wiary i służby w Kościele.
Dzięki codziennej Eucharystii i Namiotowi Spotkania Pan Bóg wypełniał nasze serca swoim pokojem i radością. Przez słowa homilii, które pozostawały nie tylko w naszej pamięci, ale i również w sercach naszych dzieci, Pan ukazał nam właściwą hierarchię służby i odpowiedzialności w rodzinie i wspólnocie. W dialogu małżeńskim Pan pozwolił nam stworzyć wspólną małżeńską wizję naszej posługi w rejonie.
Nie spodziewaliśmy się, że tak krótki czas rekolekcji może być tak budujący!
Za to wszystko niech będzie Bóg uwielbiony! Po tych rekolekcjach jesteśmy bardziej świadomi naszej posługi i rozpoczynamy ją z wielką radością, oddając się woli Pana!

Karolina i Mateusz
DK archidiecezja poznańska



„Byśmy byli gotowi, niech słowo Twe zrodzi prawdziwe owoce…”

W związku z tym, że nie mogliśmy uczestniczyć w rekolekcjach dla par rejonowych zorganizowanych w filii warszawskiej, chętnie skorzystaliśmy z zaproszenia pary filialnej poznańskiej. Jadąc, byliśmy otwarci na nowe doświadczenia, weryfikację swoich działań i chętni do dzielenia się z innymi radością posługiwania. W tym roku kończymy posługę pary rejonowej i wydawać by się mogło, że takie rekolekcje nie są już dla nas, ale dla par, które rozpoczynają służbę. Mają one być one takim kołem napędowym całej przyszłej posługi, zaczerpnięciem łaski Bożej i doświadczenia innych par. Okazało się jednak, że to czas i miejsce jak najbardziej dla nas. Już na wstępie uświadomiliśmy sobie naszą niedoskonałość w szukaniu i wychowywaniu swoich następców. Namiot Spotkania, konferencje księdza Tomasza Opalińskiego oraz pary prowadzącej – Kasi i Pawła Maciejewskich pomogły nam stanąć w prawdzie, że choć kończymy naszą posługę, to wciąż jeszcze nie jesteśmy całkiem gotowi, aby służyć – dziwnie to brzmi, ale taka jest prawda. Jest jeszcze wiele czynników, które nie pozwalają wyzwolić w nas pełnej gotowości do służby. Brak modlitwy, zorganizowania, to tylko niektóre bariery utrudniające służbę. Wciąż jeszcze za bardzo liczymy tylko na własne siły i umiejętności, choć wiemy, że nie jesteśmy sami w swoim działaniu. Trwamy w Bogu i On jest z nami, ale wciąż brak nam pełnej ufności. Jesteśmy świadomi, że to właśnie brak pełnego zawierzenia Bogu i nieustającej modlitwy za naszych następców jest główną trudnością w ich znalezieniu. Odkryliśmy, że troska o małżeństwa, ich formację i wsparcie modlitewne powinny rozwiązać problem. Cieszymy się, że takie rekolekcje zaczęły być organizowane i choć kończymy naszą posługę, widzimy ogromne dobrodziejstwo z nich płynące. Tematy konferencji: „Zadania pary rejonowej” oraz „Wybory nowej pary rejonowej” uświadomiły nam, że nie wszystko, co robiliśmy do tej pory, było do końca zgodne z „Zasadami Domowego Kościoła”. W zrozumieniu tych zadań pomogło nam spotkanie w grupie oraz pytania i wymiana doświadczeń po konferencjach, jak również postawa służby oraz świadectwo pary prowadzącej. Te zagadnienia uświadomiły nam bardzo jasno i wyraźnie, że sługami nieużytecznymi jesteśmy i tylko z PANEM możemy służyć „równi równym” i nie bać się podjąć posługi. Trzeba zaufać. Jeżeli Chrystus powołuje, daje też siłę i umiejętności. My tego doświadczyliśmy. Po przeżyciu tych rekolekcji modlimy się, aby Duch Święty we wszystkich parach odpowiedzialnych zrodził pragnienie uczestnictwa w tego typu rekolekcjach. Chwała Panu, że daje nam pary, które służą w Domowym Kościele.

Kasia i Wojtek
DK diecezja płocka




REKOLEKCJE EWANGELIZACYJNE
Księżomierz, 21-23 stycznia 2011 r.



Bóg nie potrzebuje komfortowych warunków, by przyjść

Rekolekcje ewangelizacyjne były dla nas prawdziwym darem. Wbrew realnej możliwości, że Basia trafi w tym czasie do szpitala, mogliśmy na nie pojechać i wśród tylu życzliwych nam osób radować się z niezakłóconego rozpoczęcia 36 tygodnia ciąży.
Rekolekcje te były dla nas czasem zatrzymania się, odpoczynku od codzienności, nabrania do niej dystansu. Przede wszystkim jednak był to czas spotkania z Bogiem, przebywania w Jego obecności oraz czas spotkania z drugim człowiekiem. Nasze dwuletnie dziecko nie odstępowało nas, szczególnie Basi, ani na krok, lecz mimo to doświadczyliśmy bardzo mocno obecności Boga, który pokazał nam, że nie potrzebuje komfortowych warunków, by przyjść do naszych serc... Tak jak niegdyś, gdy wystarczyła Mu tylko skromna szopka w Betlejem. Bardzo ważne i budujące było dla nas to, iż mogliśmy przebywać z tyloma wspaniałymi małżonkami. Od każdego z nich mogliśmy się nauczyć czegoś dobrego. Doświadczyć, wbrew temu, co pokazują współczesne media, jak wiele jest osób, które chcą iść z Bogiem i zapraszać go do każdej sfery swego życia małżeńskiego, rodzinnego, zawodowego…
Po takich rekolekcjach nie możemy już żyć jak dawniej, szczególnie, że przyjęliśmy Jezusa jako naszego Pana i Zbawiciela. Chwała Mu za to!

Basia i Wojtek Osakowie
Lublin




REKOLEKCJE TEMATYCZNE


„Jedność w małżeństwie"

W dniach 28-30 stycznia 2011 r. w Pniewach z inicjatywy Domowego Kościoła diecezji zielonogórsko-gorzowskiej odbyły się rekolekcje pt. „Jedność w małżeństwie". Rekolekcje poprowadził biblista Mieczysław Guzewicz, który wraz z żoną Jolą jest członkiem DK. Duchowego wsparcia udzielał nam moderator diecezjalny DK, ks. Dariusz Orłowski.
Zastanawialiśmy się nad następującymi zagadnieniami:
- co znaczy wezwanie do jedności w małżeństwie ?
- jaki jest jej biblijny wzorzec?
- jak dążyć do jedności męża i żony?
- co pomaga w jej osiągnięciu, a co przeszkadza?
Głęboko zapadły w nasze serca słowa Ojca Świętego Jana Pawła II: „Jedność małżeńska jest fundamentem małżeństwa i źródłem rodziny". Uświadamialiśmy sobie, jak ważne dla naszych dzieci są nasze wzajemne relacje oraz że najważniejszą osobą po Bogu dla męża jest żona, a dla żony - mąż. Na spotkaniach w kręgach rozmawialiśmy o tym, co w naszych małżeństwach pomaga nam trwać w jedności.
W rekolekcjach uczestniczyło 15 małżeństw z dziećmi w wieku od 1,5 do 10 lat, którymi opiekowała się Basia Ratajczak. Rodzice maluchów byli jej bardzo wdzięczni, gdyż mogli aktywnie uczestniczyć w zajęciach. Przebywając w Pniewach u Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, czuliśmy opiekę św. Urszuli Ledóchowskiej nad naszą wspólnotą. Wielkim przeżyciem była niedzielna Eucharystia sprawowana na ołtarzu-sarkofagu, w którym znajdują się relikwie św. Urszuli. Wszystkie wysłuchane konferencje, homilie oraz świadectwa pomogą nam w budowaniu jedności małżeńskiej; będziemy starali się wprowadzać je w życie. Najwyższemu Bogu niech będą dzięki za święty czas rekolekcji!

Janina i Adolf Chimkowie
para diecezjalna zielonogórsko-gorzowska




NNE ŚWIADECTWA


„… i nie opuszczę cię, aż do śmierci”

Gdy przed 38 laty wraz z mężem wypowiedzieliśmy słowa przysięgi małżeńskiej przed Chrystusem, w obecności kapłana i zgromadzonych gości, do końca ich nie rozumiałam, a może (…) nie wgłębiałam się w ich treść. (…) Zdawałam sobie sprawę, że małżeństwo to misja, którą ma do spełnienia dwoje ludzi. Nie myślałam jednak, że jest ona bardzo trudna.
Mój mąż, to człowiek pracowity, kochający, dowcipny, a zarazem porywczy. Czasami myślałam, że Pan Bóg się pomylił, łącząc dwie silne osobowości. Jednak na dowód tego, że On nigdy się nie myli, obdarzył nas trójką dzieci (dwoma synami i córką).
Choć naszym pragnieniem było pokazanie dzieciom prawdziwej Bożej miłości, nie zawsze nam to wychodziło. Trudno mi było zaakceptować męża takiego jakim jest, takiego, jakiego sobie sama wybrałam.
W wielkim pędzie życia często buntowałam się, uważając, że za moje poświęcenie się pracy i rodzinie „należy” mi się coś więcej… Otrzymałam… Bóg ofiarował mi trudne doświadczenia, abym zrozumiała, że dopiero cierpienie to wielka miłość, miłość samego Boga. Miłość, którą należy poznać i zaakceptować.
Powoli zaczęły do mnie docierać usłyszane gdzieś słowa: „Człowiek, który nie potrafi zaakceptować drugiej osoby, nie potrafi kochać”. Milczałam przed ludźmi, ale nie mogłam zamilknąć przed Bogiem. Ofiarowałam Mu wszystko: nasze małżeństwo, nasze dzieci, nasze relacje. Pamiętam, że były to długie nocne rozmowy z Bogiem.
Gdy dzieci zaczęły wyfruwać z rodzinnego gniazda, każdego z nich ofiarowałam Matce Bożej. Wiedziałam, że nasze wychowanie dobiegło końca, dalej może ich prowadzić tylko Ta, która już na ziemi potrafiła naprawdę kochać i służyć, która była pełna czułości, ale bez słabości, była silna, ale bez surowości. Była i jest wzorem najlepszej Matki.
Przełomowym momentem w naszym życiu, było kolejne trudne doświadczenie. Czasami myślałam, że Pan dotyka mnie jak biblijnego Hioba. Zadawałam wówczas Bogu wiele pytań, ale im więcej pytałam, tym częściej zaglądałam do księgi Hioba i tam szukałam odpowiedzi.
Głos, który do dziś słyszę: „Możesz, ale nie musisz, możesz odrzucić swój krzyż, możesz krzyczeć, buntować się, ale w tym wielkim hałasie możesz zagubić miłość”. Wówczas Jezus postawił na naszej drodze wspólnotę Domowy Kościół i to jest nasza nowa droga życia.
Ucząc się na nowo bycia małżonkami, zmieniliśmy hierarchię wartości. Jezusa postawiliśmy na pierwszym miejscu, aby kształtował nasze serca, charaktery, naszą wolną wolę.
Dzisiaj inaczej postrzegam życie. Widzę całą masę rzeczy drobnych, niekiedy mało istotnych, które miały na nie wpływ. Zrozumiałam, że miłość Jezusa objawia się przez pokorę i stanięcie w prawdzie. Bez Chrystusa człowiek nie pozna prawdy o sobie, bo prawda jest darem Bożym, a miejscem i sposobem poznania jej jest sumienie.
Chrystus każdego dnia wskazuje nam drogę naszej posługi, stawia nam nowe wyzwania. Każdego dnia uczy nas słuchania, (…) ma wiele sposobów na naszą gadatliwość. Jako żona, matka, babcia nie boję się prawdy, nie boję się Chrystusa, nie boję się dawać świadectwa swojej chrześcijańskiej wiary.
Nauczyłam się zawierzać Bogu całe nasze życie, naszej całej rodziny i wspólnoty.
Po latach Pan Bóg obdarzył rodziny naszych dzieci łaską rodzicielstwa. Mamy wspaniałe, kochane wnuki (siedmioro). Nie ustajemy w modlitwach, aby Pan umacniał w nich miłość i wiarę, a w chwilach zwątpienia, kiedy nie widzą rozwiązania swych życiowych problemów, prosimy o siłę i nadzieję, bo „dla Boga nie ma nic niemożliwego”.
W jesieni życia odnalazłam sens życia małżeńskiego, a wierność sakramentalnej przysiędze małżeńskiej jest dla mnie największą wartością.
Uważam również, że w tym wieku nie musimy być starzy - to jest kwestia charakteru i zaangażowania się w różnego rodzaju posługi.

Jadwiga i Sławomir Sucheccy
DK diecezja łomżyńska



Podnieść Krzyż

Do napisania tego świadectwa zainspirowały nas spotkania w grupach, pogadanki, jak również rozmowy z rodzinami na ORAR II st., którą przeżyliśmy w Kowarach.
Nasza droga w Domowym Kościele rozpoczęła się ponad 10 lat temu. Wstąpiliśmy do wspólnoty, zachęceni przez małżeństwo, które już trwało w DK. Zwrócili na nas uwagę, ponieważ nie piliśmy alkoholu. Po okresie ewangelizacji i pilotażu przyjęliśmy uroczyście Jezusa Chrystusa, jako naszego Pana i Zbawiciela. Jemu oddaliśmy siebie i całą naszą rodzinę.
Z nadania pary pilotującej zostaliśmy parą animatorską naszego kręgu. Z wielką obawą, a jednocześnie z radością i odpowiedzialnością staraliśmy się pełnić tę posługę. Wybrał nas przecież nasz Pan Jezus Chrystus. Droga formacji powierzonych nam rodzin w kręgu oraz droga dążenia do świętości nie była łatwa. To przecież proces ciągłego nawracania się oraz ustawicznej pracy nad sobą, w małżeństwie i rodzinie. Pomocą na tej drodze jest charyzmat Światło-Życie, oraz zobowiązania DK.
Dla nas, którzy byliśmy już ludźmi po przejściach i nigdy wcześniej nie zetknęliśmy się z żadną wspólnotą, proces ten był jeszcze większym wyzwaniem, ale bardzo pragnęliśmy iść tą drogą.
Na naszej drodze nagle stanął Krzyż.
Ania podpisała deklarację członkowską KWC za naszego syna Marcina. Nie był zniewolony, ale ciągła obecność alkoholu w jego domu była dla nas, rodziców, sygnałem, że może stać się coś gorszego. I oto Marcin zachorował na nerki. Diagnoza lekarzy była jednoznaczna: potrzebny jest przeszczep. Rodzina oraz wspólnota DK rozpoczęły szturm do nieba w jego intencji, prosząc także o dawcę nerki. Podjęliśmy decyzję, że chcemy być dawcami nerki. Tak się złożyło, że dawcą mogła być Ania.
Nastąpił długi czas oczekiwania na operację; ufaliśmy w Bożą Miłość i Miłosierdzie, że wszystko się uda. Ta ufność i wsparcie modlitewne wspólnoty sprawiły, że nastąpił ten szczęśliwy dzień, operacja się udała. Pan Bóg na naszej drodze postawił wspaniałych lekarzy i cały personel medyczny.
Minęło już 7 lat; syn ma wspaniałą rodzinę, po przeszczepie urodziła mu się trójka dzieci – do najstarszego Huberta dołączyli Błażej, Honoratka i Jeremiasz. Marcin ze swoją żoną Jolą są w Domowym Kościele i podjęli KWC.
Nas Pan Bóg ciągle rzuca na głęboką wodę, przez 10 lat pełnimy posługę animatorów, najpierw kręgu, następnie rejonu, a teraz - diecezji.
Dziękujemy Bogu za ten błogosławiony czas naszej służby i dar rozeznawania woli Bożej, a także godzenia się z nią. Chwała Panu!

Anna i Ryszard


ORAR II STOPNIA
Zamek Bierzgłowski, 4-9 lutego 2011 r.


„Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”

Od tego roku formacyjnego jesteśmy animatorami kręgu. Wiedzieliśmy, że aby coś dać, trzeba to mieć, dlatego pragnęliśmy wziąć udział w ORAR II°. Przeżyliśmy te rekolekcje formacyjne w dniach od 4 do 9 lutego br. w Zamku Bierzgłowskim koło Torunia.
Podczas rekolekcji dowiedzieliśmy się, jakie są zadania animatorów i jak powinna wyglądać nasza posługa. Do tego czasu nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak wielka duchowa odpowiedzialność za małżeństwa z kręgu spoczywa na nas.
W naszej posłudze nie jesteśmy sami, bo skoro Bóg nas powołał, to możemy liczyć na Jego pomoc. Nie zwalnia nas to jednak z działania; przeciwnie, mamy jak najlepiej wykorzystywać własne zdolności, aby dobrze służyć powierzonym nam małżeństwom.
Słowa Pana: Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście owoc przynosili, każą nam z pokorą i - tym razem - z pełną świadomością przyjąć tę posługę.
Podczas rekolekcji każde z nas wielokrotnie słyszało słowa skierowane bezpośrednio do niego. Przez usta ks. Sławka Bóg mówił, że każdy jest w Jego oczach drogocenną perłą i żaden grzech nie jest w stanie tego zmienić. Chociaż grzech powoduje naszą śmierć duchową, to jednak w Chrystusie otrzymujemy życie wieczne. Takiego życia doświadczamy pełniąc wolę Bożą i świadomie uczestnicząc w Eucharystii, która jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego.
Ogromnym przeżyciem była dla nas modlitwa wstawiennicza o uzdrowienie, w czasie której Chrystus dotknął naszych serc i przemówił do nas. Tych słów nie zapomnimy nigdy i będziemy je przywoływać w chwilach zwątpienia i pokus.
Była to prawdziwie królewska uczta duchowa. Żal było wyjeżdżać, bo czuliśmy się tam, jak w przedsionku nieba.
Nie bójmy się ofiarować Panu swego czasu, bo On obdarzy nas po stokroć większymi darami, których nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Chwała Panu!

Beata i Stefan Guźlewscy
DK Chełmno



REKOLEKCJE EWANGELIZACYJNE
Księżomierz, 21-23 stycznia 2011 r.


Dziś jesteśmy na początku drogi...

Od 12 lat jesteśmy małżeństwem, mamy dwójkę wspaniałych dzieci. Przeżyliśmy razem dużo dobrych chwil, ale doznaliśmy także wiele cierpienia. Bóg dokonał też dla nas cudu. Dał nam życie i zdrowie naszej córki. Pomimo tego nasze życie pełne było zmartwień, lęku przed przyszłością, gubiliśmy się w nadmiarze spraw do wykonania. Zapominaliśmy, że doba trwa 24 godziny.
Nie chcieliśmy tak żyć. Dziś jesteśmy na początku drogi, dopiero teraz zaczynamy naszą przyjaźń z Bogiem. Aby się z kimś zaprzyjaźnić, trzeba go dobrze poznać. Dlatego postanowiliśmy wziąć po raz pierwszy udział w rekolekcjach ewangelizacyjnych, na które pojechaliśmy dzięki wspaniałym ludziom, których Bóg postawił na naszej drodze.

Rekolekcje odbyły się w styczniu br. w Księżomierzu, małej miejscowości otoczonej lasem. Wraz z nami szukało sposobu na życie z Bogiem kilkanaście innych rodzin. Pomagał nam w tym ks. Jan Mikulski, który o rzeczach trudnych potrafił mówić w sposób prosty, lecz poruszający serca. Był to czas wypełniony modlitwą, refleksją, pogłębianiem wiedzy o Bogu. Czas zatrzymania się nad własnym życiem, zastanowienia nad tym, co w życiu jest ważne, a co znacznie mniej. Zrozumieliśmy, że ludzkie dążenie do pełni szczęścia, bezowocne poszukiwanie namiastek, to tak naprawdę tęsknota za Bogiem, jego przyjaźnią, obecnością i MIŁOŚCIĄ, bezwarunkową i odwieczną.
Dzięki tym rekolekcjom jesteśmy bardziej spokojni i mniej się martwimy naszymi codziennymi sprawami; wiemy, że bardziej powinniśmy zatroszczyć się o nasz skarb w niebie. Jest nam łatwiej pokonywać problemy, bo wiemy, że to, co do tej pory wydawało się tak ważne, nie zasługuje na naszą uwagę w takim dużym stopniu, jak do tej pory. Wiemy, że powinniśmy poświęcać Bogu nasze życie każdego dnia, ze wszystkimi jego sprawami.
Ku naszemu zaskoczeniu nasze dzieci, które na co dzień dość często toczą ze sobą boje, po zakończeniu rekolekcji były nadzwyczaj spokojne i posłuszne. Chwała Panu!

Małgorzata i Marcin
Lublin



NOWOROCZNA OAZA MODLITWY
Koniaków, 27 grudnia 2010 -1 stycznia 2011


Poparzony Duchem Świętym

Wraz z żoną Agnieszką i trójką naszych dzieci, namówieni przez naszych przyjaciół z kręgu, udaliśmy się po świętach do Koniakowa, aby w atmosferze modlitwy, lepszego poznania i zrozumienia charyzmatu naszego Ruchu rozpocząć nowy rok.
Już pierwszego dnia zostałem poparzony: dosłownie (poparzyłem rękę wrzątkiem) i w przenośni, ponieważ zostałem poparzony łaską nawrócenia. Pan dopuścił do tego, abym dostrzegł, jak nieużyteczne są zarówno moja wiedza, jak i rozum w różnego rodzaju zachowaniach i postępowaniu, jeśli nie są one poddane Opatrzności Bożej. Nie mogę ograniczać działania Ducha Świętego poprzez mechaniczne, często pozbawione modlitwy, odruchy wychowawcze w stosunku do własnych dzieci, dla których mam być oparciem i świadectwem obecności Boga w moim życiu.
Pan wyniszczył moją pychę i uwrażliwił moje sumienie na pokorę, którą pokazuje mi w osobie mojej żony, w jej sposobie bycia. To ona, Agnieszka, jest dopełnieniem mojego człowieczeństwa. Bez przyjęcia i zjednoczenia z nią we wszystkich sferach życia, nie jestem w pełni człowiekiem. W czasie modlitwy wstawienniczej doświadczyliśmy jednocześnie, jako małżonkowie, miłości i jedności z Bogiem. Ten wspaniały dar przynagla nas do pracy nad wzajemną komunikacją, która pomoże nam okazywać sobie miłość. Oddajemy Panu nasze lęki, ułomności i zranienia z przeszłości. On jest ponad to wszystko, chce, abyśmy z Nim kroczyli i nie blokowali Ducha Świętego w realizowaniu naszego charyzmatu.
Jeżeli Światło - to wierność Namiotowi Spotkania, nie tylko w wyznaczonej przez nas porze, ale świadome kroczenie w Duchu Świętym wszędzie i zawsze. Jeżeli Życie - to zgoda na to, aby Światło zaczerpnięte z Pisma Świętego weszło w każdą szczelinę naszego życia, abyśmy nie kroczyli w ciemności.
Tylko w Duchu Świętym, Jego mocą, jesteśmy w stanie realizować wizję i charyzmat ks. Franciszka, który przekazał nam dar Światło-Życie. Tylko dzięki Duchowi Świętemu możemy posiadać siebie w dawaniu siebie. Dziedzictwo charyzmatu, które posiadamy, jest jak talent z przypowieści. Nie możemy go zakopać w ziemi, nie możemy zachować go tylko dla siebie, bo i to nam zostanie zabrane.
Wielbimy Ciebie, Panie, dziękując za Ruch Światło-Życie, za wiernych świadków jego charyzmatu, i za prawdę o tym, że tylko Duch Święty ma moc przemiany serc. Tylko On uzdalnia nas do głoszenia Dobrej Nowiny całemu światu.

Piotr




© 2001-2013 Centralna Diakonia DK