Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


Pan jest mocą swojego ludu...


Możemy napisać ze 100% przekonaniem, że Jezus prowadzi nas w naszym życiu. Wystarczy się tylko pozwolić prowadzić i ponieść Jego miłości. Przez siedem lat mieszkania w Holandii zastanawialiśmy się, w jakim celu Bóg nas tu przysłał, bo my w przypadki nie wierzymy. Praca i spełnienie zawodowe – to można byłoby realizować w każdym innym kraju. A zatem: dlaczego Holandia? Boże, po co nas tu przysłałeś - przecież tu wiecznie pada deszcz!

Teraz już to wiemy: On ma wspaniały plan - plan powołania pierwszego kręgu Domowego Kościoła w kraju, który wszyscy wierzący tego świata uważają za Sodomę i Gomorę XXI wieku. Może i nie ma już w tym kraju rzeczy, które można byłoby jeszcze zalegalizować, ale Jezusowa miłość pokazuje, jak wiele jest tu do zrobienia i że nie brak tu ludzi dobrego serca, którym trzeba pomóc otworzyć oczy.


W tym roku powstał pierwszy krąg Domowego Kościoła w Holandii. Plany wakacyjne tak się nam poukładały, że cała nasza rodzina mogła wziąć udział w sesji o pilotowaniu kręgu w Krościenku. Przy źródle, jakim jest Dom przy Jagiellońskiej, mogliśmy wspólnie doświadczyć, że tego, czego jesteśmy świadkami i w czym bierzemy czynnie udział, nie mógł stworzyć zwykły człowiek, bez pomocy Boga. Ruch Światło-Życie jest właśnie tą drogą, którą chcemy, żeby nasze małżeństwo podążało.

To właśnie tam, w kaplicy na poddaszu, na pierwszym naszym wspólnym i osobistym spotkaniu z Jezusem w postaci Przenajświętszego Sakramentu dostaliśmy posłanie, żeby wracać do domu i zakładać krąg, nie martwiąc się o nic, a On, jeśli się zgodzimy, będzie naszym sternikiem. Zgodziliśmy się, a konsekwencję tej zgody doświadczyliśmy niecałe dwa miesiące później. Do naszego kręgu, na wewnętrzne rekolekcje, przyjechał sam moderator ks. Andrzej Wachowicz i ówczesna ustępująca para krajowa, czyli Jola i Mirek Słobodowie. Jeszcze do czwartku nie było wiadomo, kto przyjedzie i czy w ogóle przyjadą, ze względu na napięty wrześniowy kalendarz, wypełniony m.in wyborami nowej pary krajowej. Osobiście, tak po ludzku - normalnie nie wierzyłem, że te rekolekcje się odbędą. A tu proszę, w czwartek dostajemy telefon... tak, jutro z rana wyruszamy w drogę do waszego kręgu. To był jeden z tych telefonów, które w człowieku budzą podobne emocje, jak wiadomość o wygranej w totolotka – przynajmniej dla nas ta wiadomość była takiej właśnie wartości.

W sobotę o godzinie 9:00, o której planowo miały się zacząć nasze rekolekcje, w pokoju gościnnym wszystko było przygotowane; brakowało tylko rodzin z naszego kręgu. Ze zdziwienia aż sprawdziłem, czy przypadkiem nie podałem innej daty w e-mailach, ale wszystko było dobrze: 18 września 2010 r., godzina 9:00. Nasz krąg jest bogaty w małe dzieci; wiecie sami, że wybrać się z takimi szkrabami nie jest łatwo, a niektórzy mają jeszcze ponad 50 km na dojazd.

Wszystko rozpoczęło się więc z 45-minutowym opóźnieniem, a owoce tych rekolekcji trwają po dzień dzisiejszy. Nawet na naszym ostatnim spotkaniu, wszyscy stwierdziliśmy, że to co się działo w naszym domu, było wielkim działaniem Boga. To tu, w naszej sypialni, odbyła się spowiedź święta, która dla niektórych była wyjątkowym przeżyciem i ponownym odkryciem osobistego spotkania z Chrystusem w tym sakramencie. Na piętrze bawiły się dzieci z Ulą, naszą znajomą, która zadbała o to, żebyśmy mieli możliwość spokojnego przeżycia tego czasu. A my w salonie, w prawdziwie domowych warunkach, przeżywaliśmy nasze rekolekcje - z nutą niedowierzania, że się udało. Roleta na oknie służyła jako ekran dla beamera, a ekspres do kawy tego dnia pracował na wysokich obrotach…

Wspólna Eucharystia w kaplicy w Arnhem, modlitwa i agapa - w ten sposób minęła sobota. Niedziela rozpoczęta została udziałem we Mszy św. dla Polaków. Homilia ks. Andrzeja i świadectwo Joli i Mirka były naszym prezentem dla parafii. Nie można wszystkiego trzymać tylko dla siebie… W ten sposób jako Domowy Kościół wyszliśmy na zewnątrz, a tym samym staliśmy się świadkami Jezusa Chrystusa. Rekolekcje zakończyły się godziną świadectw i było to potwierdzenie obietnicy, którą dostaliśmy w Krościenku: „Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały, by to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, dał wam. To przykazuję wam, abyście się wzajemnie miłowali”.

Sami prowadzący powiedzieli, że dla nich to były wyjątkowe rekolekcje. A dla nas było to umocnienie w przekonaniu, że dla naszego życia małżeńskiego to jest dokładnie ta droga - droga Ruchu Światło Życie.

Owocem rekolekcji jest polepszenie się naszych relacji w małżeństwie i przede wszystkim nasza wspólna codzienna modlitwa. I choć zgodnie z materiałami formacyjnymi mamy dopiero wprowadzać zobowiązania, to już możemy dać świadectwo, że już to czynimy, a przy okazji wypełniamy nasze posłannictwo w Holandii.

Chwała Panu!




Strona Domowego Kościoła w Holandii

Anna i Tomasz z Holandii



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK