Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


Dziękczynienie za 22 lata posługi ks. Teodora Suchonia

Takiego moderatora mieć – to łaska Boża!

10 lutego chwałowicki kościół św. Tereski od Dzieciątka Jezus w Rybniku-Chwałowicach pękał w szwach. Z całej archidiecezji katowickiej zjechali się członkowie Domowego Kościoła, aby dziękować - przede wszystkim Bogu- ale także ks. Teodorowi Suchoniowi za 22 lata jego posługi jako moderatora diecezjalnego DK. Eucharystię wraz z ks. Teodorem sprawowali także moderator generalny Ruchu Światło-Życie ks. Adam Wodarczyk, ks. Ryszard Nowak - moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie oraz podejmujący posługę po ks. Teodorze ks. Jarek Ogrodniczak.

Postawę ks. Teodora chyba najpełniej scharakteryzował ks. Ryszard Nowak, który w homilii podkreślił, że człowieczeństwo potwierdza się przez bezinteresowny dar z siebie dla Boga i bliźnich. Taka postawa zawsze cechowała naszego diecezjalnego opiekuna. Nie tylko doskonale kierował powierzoną sobie „trzódką”, ale także potrafił wychować swego następcę, doskonale przygotowanego do kontynuowania jego misji.
Oprawą Eucharystii zajęła się oczywiście diakonia liturgiczna, a spełniane przez członków DK posługi były nie tylko naszym wyrazem wdzięczności, ale też dowodem, że staranne sprawowanie liturgii, które wpoił nam ksiądz Teodor, jest nam bliskie i charakterystyczne dla DK.

W swoim wystąpieniu ks. Suchoń wspomniał, że w 1990 r., prowadząc duszpasterstwo nauczycieli, znalazł się na rekolekcjach dla rodziców dzieci pierwszokomunijnych, które miał prowadzić ks. Anzelm Skrobol, ówczesny moderator diecezjalny DK. Nagle przyszła wiadomość, że ks. Skrobol jest w szpitalu, a wkrótce nadeszło zawiadomienie o jego śmierci. Ks. Teodor miał zastąpić go najpierw w prowadzeniu rekolekcji, a potem także w służbie naszej wspólnocie. I tak to się zaczęło....

Na zakończenie Eucharystii para diecezjalna, Zosia i Kazik Dyrczowie oraz była para filialna, Bogdan i Urszula Wieczorkowie wręczyli Księdzu kwiaty i ikonę Domowego Kościoła oraz w imieniu wszystkich zebranych jeszcze raz serdecznie podziękowali za okazane serce i świadczone dobro.

Po Mszy św. wszyscy spotkali się na agapie w przykościelnym budynku, gdzie rozpoczęło się radosne, choć nie pozbawione wzruszenia i rozrzewnienia świętowanie. Sala nie mogła pomieścić wszystkich obecnych. Wodzirejem ceremonii był Konrad Grabarczyk, który poprowadził wspomnieniową prezentację, opartą o pokaz zdjęć i krótkie wypowiedzi wszystkich dotychczasowych par diecezjalnych. Jedynie Heniek Kończyk, który przyjechał aż z Wybrzeża, gdzie obecnie mieszka, wypowiadał się sam, z wielkim wzruszeniem patrząc na ukazujące się na ekranie zdjęcia jego świętej pamięci żony, Krystyny. To właśnie Krysia i Heniek Kończykowie byli tymi, od których ks. Teodor - jak sam powiedział - uczył się tego, co to jest Domowy Kościół, uczył się rozumienia, że to ruch świeckich, że do nich, a nie do moderatora - nawet diecezjalnego- należy kierowanie tą wspólnotą.

Pierwsza para diecezjalna, Ania i Wilhelm Iwaneccy opowiedzieli, w jakich okolicznościach dowiedzieli się o śmierci ks. Anzelma oraz o tym, że bez względu na to, czy ktoś podejmie po nich pałeczkę, postanowili zakończyć swoją długą posługę. Ich następcami byli właśnie Krysia i Heniek Kończykowie, a po nich Ewa i Konrad Grabarczykowie. Ewa ze wzruszeniem opowiadała, jak bali się odpowiedzialności, bo do Ruchu należeli dopiero od sześciu lat, jak bardzo ks. Teodor wspierał ich radą , nigdy nie krytykował, zawsze służył pomocą i doświadczeniem.
Ula i Bogdan Wieczorkowie powiedzieli, że wyjazdy z ks. Suchoniem na wielkopostne spotkania w rejonach to były dodatkowe wspaniałe rekolekcje. Ileż z ich ust padło spontanicznie wspominanych anegdot, zabawnych czy wzruszających wydarzeń, ile ciekawych zdjęć zobaczyliśmy... „Ksiądz Teodor w zdrowiu czy chorobie - zawsze był z Domowym Kościołem”- zakończyli swoją wypowiedź.
Irena i Joachim Machulikowie podkreślili, że najważniejsza rzecz, jakiej nauczył ich ksiądz Teodor, to stwierdzenie, że ufać, to znaczy iść i robić coś konkretnego.
Gabrysia i Józek Sobczykowie tak podsumowali swoją współpracę z Księdzem: „Takiego moderatora mieć, to łaska Boża. Nie było dla niego sytuacji bez wyjścia”.
Aktualna para, Zosia i Kazik Dyrczowie powiedzieli krótko: „Nam i księdzu Jarkowi ksiądz Teodor wysoko postawił poprzeczkę!”.

Wielką radość sprawiły ks. Teodorowi listy od pary krajowej Beaty i Tomka Strużanowskich oraz od ks. Henryka Bolczyka.
Naturalnie nie zabrakło wspomnień o domu rekolekcyjnym „Emaus”, który był „oczkiem w głowie” ks. Suchonia, o wspólnych wyjazdach na rekolekcje w Polsce, na Słowacji, do Kazachstanu... Jakże te lata pięknej służby zamknąć w ramach czasowych, jakże tę atmosferę oddać w pisanej wypowiedzi?!
I choć wspólnie odśpiewany o 21 Apel Jasnogórski teoretycznie zakończył to spotkanie, to przecież jeszcze długo po nim podchodziły do ks. Teodora poszczególne osoby, by podziękować mu (nieraz ze łzami w oczach) za wszystko, czego dzięki niemu doświadczyli, czego się nauczyli, co razem przeżyli.

Za Księdza i jego posługę - BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI!

Ewa Krakowczyk
DK archidiecezja katowicka




Rodziny potrzebują kapłanów a kapłani rodzin

wywiad z księdzem Teodorem Suchoniem.

- Wielokrotnie w swoich wypowiedziach podkreślał Ksiądz swoją fascynację osobą Założyciela Ruchu, księdza Franciszka Blachnickiego. Kiedy pierwszy raz go Ksiądz spotkał?
- W 1969 roku na mojej pierwszej oazie w Krościenku. Byłem wtedy po pierwszym roku studiów w Seminarium w Krakowie. To był człowiek, z którego emanowała inność i siła prorocka. To, co mówił miało naprawdę siłę prorocką, było nośnikiem pewności, że tak musi być. Imponował też krótki czas, w którym sprawdzało się i realizowało to, co mówił. U księdza Blachnickiego droga od światła do życia była naprawdę krótka…
- Czego Ksiądz się nauczył od członków Domowego Kościoła?
- Przede wszystkim pogłębionej teologii małżeństwa i rodziny. Po drugie gotowości służby w każdej chwili i w każdej sytuacji. Odkrywania w praktyce nauki ojca Franciszka. On był prorokiem. Zrozumiałem, że nie tylko trzeba towarzyszyć Ruchowi w Polsce czy za granicą, ale być o dwa, trzy, a nawet o dziesięć kroków do przodu. Ruch Światło-Życie to dzieło proroka i dlatego sam też musi być prorocki, musi wyprzedzać swoją epokę tak, jak jego Założyciel.
- Największa radość z posługi to...
- …że w naszej diecezji Domowy Kościół nie zmniejszył się, ale jest coraz więcej rodzin świadomych istoty małżeństwa i swojej misji w świecie.
- Największa przykrość?
- Nie udało się doprowadzić do tego, by 100% małżeństw posługujących miało formację podstawową.
- Największe Księdza pragnienie?
- Być z rodzinami, towarzyszyć im. To nie tylko ja im coś daję od siebie. Nie tylko rodziny potrzebują kapłanów, ale także kapłani potrzebują rodzin! To one zawsze umacniały mnie w moim powołaniu, ukazywały jego piękno, potrzebę świadczenia w świecie i wielkiego związku obu powołań.
- Bóg zapłać za rozmowę i za lata kapłańskiej służby dla Domowego Kościoła. Niech Księdzu Bóg błogosławi!

Rozmawiała Ewa Krakowczyk




© 2001-2013 Centralna Diakonia DK