Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


Echa XXXVII Kongregacji Odpowiedzialnych
Ruchu Światło-Życie w Częstochowie

Kongregację otworzył tradycyjnie Moderator Generalny Ruchu Światło-Życie, ks. Adam Wodarczyk. Na Kongregacji obecni byli m.in.: bp Adam Szal, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchu Światło-Życie, bp Wojciech Polak, sekretarz generalny KEP, ks. Marek Borowski, moderator krajowy Domowego Kościoła, Beata i Tomasz Strużanowscy, para krajowa DK, Jolanta Szpilarewicz, odpowiedzialna główna Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła oraz ks. Jan Mikulski, moderator Unii Kapłanów Chrystusa Sługi. Wśród niespełna 1000 uczestników kongregacji, znacząca liczebnie była grupa z zagranicy, m.in: z Ukrainy, Słowacji, Austrii, Czech, Chin i Stanów Zjednoczonych. Niezwykle liczny był udział małżeństw z Domowego Kościoła.

Ks. Adam Wodarczyk we wstępie ogłosił hasło kolejnego roku formacyjnego: „Kościół naszym domem”. Podkreślił rolę Nowej Ewangelizacji w przekazie wiary chrześcijańskiej. Zachęcił, aby w każdej diecezji odbyły się Oazy Rekolekcyjne Animatorów Ewangelizacji. Nasza para diecezjalna podeszła do tego zadania bardzo poważnie i ustaliła z ks. Maciejem Krulakiem z Krościenka termin ORAE na jesień tego roku.
Głównym prelegentem na Kongregacji był świecki ewangelizator Geok Seng Lim z Singapuru, który wygłosił trzy konferencje: Uczniostwo - Żywa Wiara, Pomnożenie - Kwitnący Kościół, Dojrzałość - Nieustająca gotowość na nowe wyzwania.

Najbardziej uderzyło nas stwierdzenie Lima, że zarządzanie ruchem religijnym przez ludzi prowadzi w konsekwencji do jego upadku. Schemat RUCH – ZARZĄDZANIE – POMNIK zapamiętaliśmy najmocniej i trochę nas on „zmroził”. Zdaniem Lima, każdy zarządzany, kreowany i rozliczany ruch, po pewnym czasie popada w stagnację, kostnieje, aż wreszcie staje się historią i może doczekać się pomnika. Trudno powiedzieć jak ma się to do polskiej rzeczywistości. Co czynić, aby Ruch Światło-Życie żył, pomnażał się i czynił uczniów w Polsce i na całym świecie?
Należy pamiętać - stwierdził prelegent - że prawdziwy ruch powinien być kierowany przez Ducha Świętego, a nie zarządzany przez ludzi. Zostawiając całość zarządzania Bogu, jako jego członkowie powinniśmy słuchać Pana i pójść za Nim. Wystarczy dać szansę Bogu, dać Mu się zaskoczyć i podziwiać Jego dzieło. Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze, człowiek wiary powinien wzmocnić własną duchowość, siłę wewnętrzną poprzez otwartość na Ducha Świętego i doświadczenie miłości Jezusa Chrystusa, a po drugie -zadbać o przekaz wiary we własnej rodzinie.
Idea pomnażania uczniów zależy od owocności członków ruchu. Owocność jest sprawą życia, jest dowodem zdrowia i dojrzałości człowieka. Jeśli w uczniach Chrystusa nie ma życia, nie będzie pomnożenia. Owocność nie jest rezultatem inteligencji, strategii ani metody. Wszelkie ludzkie wysiłki przynoszą ludzkie rezultaty. Kościół potrzebuje ludzi, którymi może posłużyć się Duch Święty.
Cenimy konferencje sięgające podstaw wiary – kerygmatu. Uczymy się, jak można wykorzystać Słowo Boże dla głoszenia Ewangelii. Zabrakło nam jednak na Kongregacji odniesienia do Maryi. Maryjność jest przecież tak katolicka i tak zakorzeniona w polskim narodzie i w duchowości ks. Blachnickiego. Maryja jest Gwiazdą Ewangelizacji! Byliśmy w Częstochowie, na Jasnej Górze, w domu naszej Matki i było nam żal, że zabrakło słowa i ukłonu ze strony organizatorów wobec Maryi.

Maria i Wiesław



Pokój i Dobro!
Bogu dziękujemy, że mogliśmy uczestniczyć w Kongregacji. Utwierdziliśmy się w przekonaniu, że spełniają się słowa Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, iż „Ruch Światło-Życie w pełni dojrzeje i będzie gotów wypełnić swoją misję na początku XXI w.”. Szczególnie poruszające były dla nas świadectwa osób mówiących o tworzeniu się Ruchu w USA, Kazachstanie i Chinach. Dziękujemy Panu, że przemówił do nas przez usta Geok Seng Lima w tak prosty i czytelny sposób. Ruch Światło-Życie naprawdę ŻYJE!!!!
Wyjechaliśmy niezwykle umocnieni mocą, nadzieją, radością i światłem, którym Pan obdarza odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie. Było nam to bardzo potrzebne, aby się nie zniechęcać do codziennej służby w Domowym Kościele; nie poddawać się trudnościom i kłodom rzucanym pod nogi przez „widzów”, którzy wszystko potrafią skomentować, ale sami na „boisko” nigdy nie wyjdą. Z odwagą i radością będziemy zaszczepiać postawę misyjną w duchu nowej ewangelizacji wszystkim członkom DK (i nie tylko) naszego rejonu i parafii, aby chętnie dzielili się dobrą nowiną, że Bóg nas Kocha i pragnie bliskiej więzi z nami.
Chwała Panu!

Aneta i Rafał



Owocne posłuszeństwo
Bogactwo przeżyć z tegorocznej XXXVII Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie w Częstochowie jest tak wielkie, że w kilku zdaniach trudno je zmieścić. Nadal żywe słowa i obrazy oraz świadectwa uczestników i gości rodzą przebogate refleksje. Jedną z nich pragnę się podzielić. Odnosi się ona do „owocnego posłuszeństwa”, jak nazwał Geok Seng Lim jeden z etapów procesu chroniącego ruch przed umieraniem.
Moją uwagę przyciągnęło sformułowanie: „owocne posłuszeństwo”, które zostało poprzedzone „próżną ciekawością”. I uświadomiłam sobie, że taka właśnie próżna ciekawość mi towarzyszyła. Ileż razy stykając się z nową rzeczywistością w Ruchu zadawałam sobie pytanie, po co te zmiany? co im to da? A ta RANDKA SAMOCHODOWA – jakie to da owoce? Jednym słowem, objawiał się wtedy brak zaufania, że Ruch jest w ciągłym ruchu i zmiany środków wyrazu są konieczne, by przekaz ewangeliczny docierał do współczesnych, często pogrążonych w smutku osób, do uwikłanych w trudne relacje i sytuacje młodych małżonków, studentów, a nawet moich uczniów gimnazjum. I otrzymałam odpowiedź w postaci wielu pozytywnych świadectw, za co dziękuję.
W czasie Kongregacji uświadomiłam sobie, że moim zadaniem jest posłuszeństwo. Posłuszeństwo Ewangelii to tyle co: „Przekazuj wiarę synom i wnukom, nie tak, jak ci się wydaje, jak tego doświadczasz, tylko dokładnie tak, jak mówi Bóg”! Wszak do każdego przemawia inaczej, ale Słowo Jego jest wciąż takie samo! Muszę nauczyć się na pamięć kolejnych wersetów z Pisma, by przekazywać je dokładnie innym, a szczególnie naszym dzieciom i wnukom. Nie chcę zastygać w tym, co już otrzymaliśmy z mężem przez 20 lat w Ruchu. Nie chcę być „chrześcijaninem Morza Martwego” – zasilanego bogactwami i zatrzymującego je w swoich zasobach, które pomimo tak wielkiej ilość minerałów nie rodzi nowego życia, bo z nikim się nie dzieli. Pragnę być „chrześcijaninem Morza Galilejskiego” – zasilanego świeżą wodą i oddającego ją dalej, by rodzić wciąż nowe życie.
Dziękuję Panu Bogu żywemu i prawdziwemu za nasz Ruch i za to, że wciąż idzie „nowych ludzi plemię”, które ożywia i oczyszcza to, co skostniałe w Kościele – naszym domu. Za wszystkich nowych członków Stowarzyszenia Diakonia! Za nasze dzieci, kroczące drogą Światło-Życie (dwaj synowie z żonami w DK, a najmłodszy we wspólnocie kleryckiej).
Ciesząc się owocnością, pragnę wciąż śpiewać: „Wszystkie narody klaskajcie w dłonie, wykrzykujcie Bogu radosnym głosem… Śpiewajcie Królowi!”

Jolanta i Jarosław



W Domowym Kościele jesteśmy już 30 lat, jednak na Kongregację Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie wybraliśmy się po raz pierwszy. Perfekcyjna organizacja. Podniosłe wspólne modlitwy brewiarzowe i Eucharystie w kaplicy Czarnej Madonny, piękne doświadczenie wspólnoty, entuzjazm uczestników. Prawdziwa uczta duchowa. Obok nas tysiąc osób czujących odpowiedzialność za Ruch, tysiąc osób, którym Ruch, tak jak nam, dopomógł odnaleźć drogę do Pana Boga. Ogromne przeżycie.
Głównym celem XXXVII` Kongregacji była refleksja na temat wyzwań, które stają przed Ruchem na początku XXI wieku. Jej ramy wyznaczały wspaniałe konferencje Geok Seng Lima, który przybył do nas z dalekiego Singapuru. Pod ich wpływem uświadomiliśmy sobie (z lekkim niepokojem), że jeśli nie będziemy z zapałem troszczyć się o nasz Ruch, formując jego „pomnożycieli”, to minie jedno pokolenie, a zostaną po nim jedynie wspomnienia i pomniki.
Wyjechaliśmy z Częstochowy umocnieni niezapomnianym przeżyciem święta Ruchu, wdzięczni za wielki dar, który jest naszym udziałem oraz pełni zapału do dalszej, intensywnej pracy. Dziś, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, jesteśmy świadomi, jak wiele od nas zależy, czy spełnią się, czy też nie słowa Ojca Założyciela: „Ruch Światło-Życie w pełni dojrzeje i będzie gotów wypełnić swoją misję na początku XXI wieku”.

Basia i Józek



„Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, bracia moi, bo wiecie, iż tym bardziej surowa czeka nas kara” (Jk 3,1). Tak drugiego dnia Kongregacji, w sobotnim czytaniu, przestrzegł uczestników XXXVII Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie św. Jakub.
Trzy konferencje Geok Seng Lima okazały się doskonałym obrazem tego, na czym członkom Domowego Kościoła najbardziej powinno zależeć i jak mamy pokierować naszą formacją w najbliższym czasie tj. w roku formacyjnym 2012-2013.
Po przeżyciu Kongregacji utwierdziliśmy się w przekonaniu, że jako małżonkowie musimy bardziej zadbać o wzmocnienie człowieka wewnętrznego, żeby nie być jak pusta puszka po coli (którą bardzo lubimy). Bo żadne zło, ani nawet najbardziej niszcząca, zewnętrzna siła nie jest w stanie pokonać człowieka wypełnionego Bogiem.
Jako żywi członkowie Wspólnoty musimy być nastawieni na „produkcję” uczniów i pomnażanie nauczycieli; czyli ewangelizować, ale w wysiłku ewangelizacyjnym nie przywiązywać się do produktów ubocznych, bo przecież zależy nam na żywych ludziach, na nowych świadkach, a nie na martwych lalkach.
Jako Ruch Światło-Życie mamy dołożyć wszelkich starań, wysiłku i działać na rzecz ewangelizacji w ramach planu Ad Christum Redemptorem 2 i nie być w tym wszystkim jak łoś, który wypijając wiele dobrej wody ze źródła, czuje się gorzej, bo nie zauważa, że już trzy razy ranił go myśliwy.
Po przeżytej Kongregacji dalej prosimy Boga o łaskę wiary konsekwentnej, bo to, że nie domagamy, że jesteśmy niezadowoleni, że tak wiele nas boli, że tyle jeszcze byśmy chcieli nie znaczy, że Pan nas opuścił. On na pewno jest bardzo blisko!
Czas intensywnie przeżyty w sercu Polski, na Jasnej Górze, w roku, w którym przeżywamy 25. rocznicę odejścia do Domu Ojca naszego założyciela Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego to kolejne zapewnienie, że „ta choroba nie zmierza ku śmierci, lecz ku chwale Bożej. Dzięki niej Syn Boży dozna chwały” (J 11,4).
Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tego dzieła, którym była kolejna Kongregacja Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie.

Danuta i Mariusz



Kiedy odczytujemy nowe hasło roku pracy formacyjnej - „Kościół naszym domem” - nasuwa nam się pytanie, czy rzeczywiście jest on domem wszystkich chrześcijan czy tylko moim domem. Czy jest on miejscem, w którym ja czuję się bezpiecznie i chętnie w nim przebywam, czy pragnę tego, aby i inni doświadczali radości i miłości Bożej?
Kongregacja nie tylko upewniła nas w przekonaniu, że na drodze naszej formacji przychodzi taki czas, aby w duchu służby i odpowiedzialności za Ruch troszczyć się o innych, ale pokazała nam jak to czynić. Z wystąpień Geok Seng Lima odczytaliśmy wielką potrzebę codziennej modlitwy o wewnętrznego, mocnego duchowo człowieka, który aby głosić Ewangelię kocha, naśladuje i jest posłuszny Jezusowi Chrystusowi.
Nie należy szukać usprawiedliwień dla zaniechania naszego działania w braku wiary, ale cieszyć się radością Boga i pozwolić mu, aby nas ciągle zaskakiwał wielkimi rzeczami (Flp 4,13). Musimy zaakceptować rzeczywistość otaczającego nas świata z jego zagrożeniami, pokusami i naszymi słabościami, abyśmy nie zrażali się niepowodzeniami, bo nasza siła nie jest w nas, ale w mocy Ducha Świętego.
W naszych notatkach z Kongregacji znalazła się myśl, którą głęboko wzięliśmy sobie do serc, mówiąca o tym, byśmy kochali bezwarunkowo i przebaczali obficie (Łk 17,3-6), bo często Bóg uczy nas miłości i pokory przez „trudnych” ludzi.
Geok Seng Lim podał prostą metodę otwierania drzwi wiary drugiemu człowiekowi:
- zaproponować drugiemu człowiekowi modlitwę w jego intencjach i sprawdzać jej efekty;
- pomagać innym, być uprzejmym i nawiązywać relacje osobowe przez rozmowę i zadawanie pytań;
- mówić o tym, jak Bóg działa w moim życiu, jak ja doświadczam Jego miłości i opieki.
Prosimy Boga, aby czas Kongregacji dla jej uczestników i dla wszystkich, którzy o niej usłyszą i przeczytają, stał się nie tylko czasem zaspokojenia ciekawości. Niech będzie dla nas zachętą do brania swoich krzyży do zapierania się samego siebie, do zrywania kajdan egoizmu i samozadowolenia, abyśmy przez świadectwo żywej wiary budowali Kościół – nasz dom.

Renia i Darek



W Kongregacji uczestniczyliśmy po raz pierwszy. Było to dla nas duże przeżycie duchowe, ale również tak zwyczajnie po ludzku doświadczyliśmy radości bycia z innymi osobami, dla których Jezus jest w centrum życia. Doświadczyliśmy prawdziwej radości życia! Tak wiele osób z różnych miejsc Polski i całego świata zgromadzonych w jednym miejscu (z podziwem patrzyliśmy na gości ze Stanów Zjednoczonych, Chin czy Ukrainy) dawało świadectwo tego, że Kościół jest naszym domem. Myślimy, że ksiądz Franciszek Blachnicki uśmiechał się z góry, patrząc na nas wszystkich, kontynuatorów swojego dzieła.
Kongregacja postawiła przed nami jako Ruchem konkretne zadanie: bycia świadkami Jezusa we współczesnym świecie - świadkami, którzy będą przymnażać uczniów i tworzyć nową kulturę. Nie jest to łatwe zadanie, ale przed nami czas intensywnych przygotowań i działania. Nie możemy być bierni, musimy iść i - jak mówi papież Benedykt XVI - „zawsze i wszędzie” głosić Ewangelię!
O tym jak tego dokonać, opowiadał gość z Singapuru, Geok Seng Lim. Dzielił się doświadczeniem spotkania żywego Jezusa, tym, że Bóg działa w naszym życiu i jeśli będziemy pełni Jego obecności, nic nie będzie w stanie nas zniszczyć! Będziemy szli i głosili Ewangelię, a Bóg da nam więcej niż się spodziewamy, tylko musimy Mu zaufać! Jednak by było to możliwe, musimy osobiście doświadczyć miłości Jezusa i nieustannie się formować. Obecność tak wielu kapłanów, świadków miłości, pozwoliła mieć nadzieję, że nie braknie osób, którzy będą rękami Jezusa i będą nas obdarzali sakramentami świętymi. Chwała Panu!

Marcin i Patrycja



Dla nas uczestnictwo w Kongregacji odbywającej się w tak szczególnym miejscu było dobrym czasem wzrostu. Wystąpienie Geok Seng Lima pokazało nam kolejny raz, w którym kierunku mamy zmierzać, abyśmy jako małżonkowie napełnieni Słowem Bożym, miłością, wiarą mogli służyć innym i nie dali się zgnieść jak pusta puszka przez różne trudności, przeszkody na drodze ku zbawieniu, pokusy, chęć podążania drogą z pozoru łatwiejszą. Drugą sprawą, na którą zwróciliśmy uwagę było stwierdzenie, że jako wspólnota mamy być entuzjastyczni, napełnieni Bożą miłością, a mniej sformalizowani. Wtedy nasza wspólnota będzie się rozwijać, a nie obumierać. Kongregacja to oczywiście okazja do spotkania z przyjaciółmi, zamienienia kilku zdań i wspólne przeżywania Eucharystii w duchu radości i zjednoczenia z ludźmi podążającymi w jednym kierunku - ku Jezusowi. Słowo programowe księdza Adama Włodarczyka ukazało nam kierunek, w którym mamy podążać. Ks. Adam przedstawił wizję celu i drogi w odniesieniu do hasła roku Kościół naszym domem. Kościół będzie domem, jeśli będzie spełniał przykazanie miłości oraz wielki nakaz misyjny. Wróciliśmy z Kongregacji pełni radości i pomysłów.

Maria i Andrzej



Jestem bardzo poruszona tegoroczną kongregacją, a zwłaszcza nauczaniem Geok Seng Lima. Wytłumaczył On słowa z Pisma Świętego, które zawsze mnie nurtowały, ale nigdy do końca nie mogłam pojąć ich sensu, jak na przykład: „wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka” z listu do Efezjan, czy z tego samego listu: „abyście w miłości zakorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi, zdołali ogarnąć duchem czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą pełnią Boga” (Ef 3,14-21).
Gość z Singapuru tłumaczył tak prosto i sugestywnie, że mocno w pamięci utkwiło mi porównanie pełni i pustki duchowej chrześcijanina do puszek z Colą: jednej pełnej, drugiej pustej. Pełnej puszki nic i nikt nie jest w stanie zmiażdżyć. Przytoczył też obraz zakorkowanej, pustej butelki, obrazującej wewnętrzną pustkę i zamknięcie na łaskę Pana; źródło bowiem może być przeobfite, problem jednak nie leży po stronie źródła, lecz po stronie zdolności przyjęcia łaski. I stąd nasze ubóstwo, choć Bóg jest w stanie uczynić dla mnie to, o co proszę, o czym myślę i nieskończenie więcej. Bóg potrafi nas zaskoczyć, musimy Mu tylko na to pozwolić, a więc być posłusznym i bezgranicznie zaufać, otworzyć się na Jego łaskę.
W uszach nadal brzmią mi słowa Lima, że Bóg nigdy się nie spóźnia oraz że trzeba dać się zjeść, aby owocować.
Z zaskoczeniem słuchałam o tym, że najmniejszy, wyolbrzymiony problem może zasłonić nam chwałę Bożą, jak podczas zaćmienia księżyc zasłania Słońce.
Ciekawe było też zakończenie nauczania, utrzymane w stylu warsztatów: w małej grupie mieliśmy wypowiedzieć 2-3 myśli, które nas dotknęły, a następnie podjąć 2-3 postanowienia, czego dokonamy po powrocie do domu, jako owoc wysłuchanej katechezy.
Niech Bogu będą dzięki za ten czas; niech nas Pan uzdolni i pośle, byśmy tak jak Lim umieli innych pociągać ku Niemu.

Ewa



Osiemnaście lat temu do drzwi w akademiku zapukał pewien chłopiec z pytaniem: „Czy słyszałeś o czterech prawach życia duchowego?”. W pokoju tym mieszkał mój ukochany mąż (wówczas jeszcze moim mężem nie był i pewnie by nie został, gdyby nie tamten „incydent”). Chłopcy byli dość „rozrywkowi”, antykościelni i wysłuchali tego chłopaka właściwie nie wiadomo czemu (tzn. oni wtedy nie wiedzieli czemu…). Zaczęli spotykać się w małej grupie, przyjęli Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela, a z czasem sami chodzili do innych akademików, by ewangelizować.
Dlaczego o tym piszę? Moderator Generalny mówił o tej książeczce („Czy słyszałeś o czterech prawach życia duchowego?” ) i o tym jak dobrym była, i ma szansę być nadal, narzędziem ewangelizacyjnym. Do mnie do akademika też przyszedł ktoś z tą książeczką. Ja zaufałam Jezusowi już wcześniej, ale ludzie z Ruchu Nowego Życia obudzili mnie na nowo. Mogę powiedzieć, że dzięki ich determinacji i odwadze zakorzenionej w Jezusie posługujemy dziś jako para diecezjalna DK. To oni przyprowadzili nas do Jezusa i zaszczepili bakcyla ewangelizacji.
Żeby było ciekawiej, chłopcem, który przyszedł do Waldka do akademika był Piotr Werwiński, dla uczestników ostatniej Kongregacji znany jako tłumacz konferencji Geok Seng Lima. Nie widzieliśmy się od lat i nie przypuszczałam, że decydując się na wyjazd do Częstochowy, tu go spotkamy.

Ela i Waldek




Zdjęcia z Kongregacji w naszej galerii




© 2001-2013 Centralna Diakonia DK