Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


Nowy Dom - świadectwo

fot. MLW dniach od 30 września do 2 października 2011 r. w Ośrodku Rekolekcyjnym w Porszewicach koło Łodzi odbyły się rekolekcje „adopcyjne" Nowy Dom. Były to pierwsze takie rekolekcje w Polsce, ale mamy nadzieję, że nie ostatnie, bo ten czas pokazał nam, jak wielka jest potrzeba duchowego przygotowania przyszłych rodziców.

W rekolekcjach uczestniczyło, razem z prowadzącymi 17 par i rekolekcjonista – O. Mariusz Ratajczyk .

Chcieliśmy, aby to skupienie było czasem odkrywania powołania do rodzicielstwa zastępczego i zapraszaliśmy na nie osoby, które zastanawiają się nad tą drogą, które się wahają, ale też takie, które już podjęły decyzję, ale potrzebują jeszcze duchowego umocnienia. I w odpowiedzi na to zaproszenie rzeczywiście przyjechały osoby, na różnym etapie decyzji i z różnymi oczekiwaniami. Były pary z całej Polski - bezdzietni marzący o spełnieniu się w roli rodzica i „dzieciaci" którzy odkryli, że mają jeszcze czas, siły, możliwości i serce, aby się z kimś podzielić. Były małżeństwa, które dopiero poznają adopcyjne tematy i takie, które są już przeszkolone w Ośrodku Adopcyjnym i czekają na swoje dziecko. Dzięki temu bogactwu doświadczeń i różnych spojrzeń na rodzicielstwo, także przez świadectwo rodzin, które już przyjęły dzieci mieliśmy szansę znaleźć odwiedzi na pytania o własne powołanie. Właśnie te dwie rzeczy – świadectwa rodzin i możliwość dzielenia się Słowem Bożym i życiem w grupie było, zdaniem większości uczestników, bardzo cenne. Dla wielu było to czasami pierwsze w życiu doświadczenie wsparcia od osób, które przeżyły podobną historię rodzicielstwa, poczuły się zrozumiane ze swoimi myślami, uczuciami i potrzebami. Dzięki szczerej otwartości już od pierwszych chwil odczuwaliśmy prawdziwie rodzinną atmosferę.

fot. MLNauki dotyczące tematyki rekolekcji głosił Ojciec Mariusz, ale nie ograniczały się one tylko do adopcji i powołania, ale ukazywały szerszą perspektywę zaufania Bogu i służenia drugiemu człowiekowi.

Rekolekcje Nowy Dom, były również czasem osobistej rozmowy z Bogiem na modlitwie i adoracji, ale także ze współmałżonkiem na dialogu i z pozostałymi uczestnikami w każdym możliwym momencie.

Dziękujemy Bogu za ten czas pochylenia się nad własnym życiem i życiem małego samotnego człowieka, oddajemy nasze wątpliwości i lęki, prosimy o światło Ducha Świętego w odkrywaniu nowej drogi do Nowego Domu.

Duchu Święty, ogniu miłości, rozpal nasze serca. Niech Twoja miłość działa w naszym życiu, Twoja wola w naszych planach, Twoja świętość w naszych duszach. Naucz nas pragnąć tego, co jest dobre i właściwe i przez Twoją miłość pomóż nam nieść miłość innym. Spraw, abyśmy na naszej drodze zachowali pokorę. Strzeż nas od pychy i litości, od poczucia, że jesteśmy lepsi, że zasługujemy na więcej niż inni. Pobudzaj nas, byśmy odpowiedzieli na Twoje wezwanie z roztropnością i cierpliwością.
O Boski Płomieniu, oczyść naszą motywację i wykorzeń z nas wszystko, co jest skoncentrowane na nas samych i służy tylko nam. Udoskonal miłość w nas. Poprowadź nas ku tym, których przeznaczyłeś do naszej miłości. Błogosław nam. Amen.

Modlitwa z książki „Adopcja. Czy jesteście gotowi?"

Magdalena i Piotr Lesiakowie

Świadectwo

Będąc w maju tego roku na rekolekcjach dla bezdzietnych małżeństw, dowiedzieliśmy się, że na przełomie września i października będą organizowane rekolekcje dla małżeństw myślących o adopcji lub rodzinie zastępczej.

Mimo że byłyby to już nasze czwarte rekolekcje w tym roku (od przybytku czasem głowa jednak boli), nie zastanawialiśmy się ani chwili. Byliśmy wprawdzie już po kursie adopcyjnym i mieliśmy kwalifikację (w świeckim ośrodku), jednakże bardzo chcieliśmy spojrzeć na kwestię adopcji od strony duchowej. Chcieliśmy też poznać inne małżeństwa, zwłaszcza z Domowego Kościoła, które o adopcji myślą, bądź które tę drogę mają już za sobą.

Nasze doświadczenia w Domowym Kościele są niestety takie, że jako pewien aksjomat przyjmuje się fakt posiadania dzieci. Wszyscy dookoła dzieci mają, na rekolekcjach zazwyczaj jesteśmy jedyną parą bez dzieci, zwykle padają pytania – a wy macie dzieci? Wziąwszy pod uwagę ponad czteroletni staż małżeński oraz wiek w okolicach czterdziestki czułam się jak dziwoląg, a każdy wyjazd na rekolekcje DK zawsze wiązał się z pewnym napięciem, powiązanym z cichą nadzieją, że może będzie choć jedno małżeństwo bez dzieci.

Kiedyś na rekolekcjach ksiądz prowadzący, witając się z uczestnikami, spytał, zapewne z nieświadomości, przy wszystkich – a gdzie są Wasze dzieci? „Jedno nie żyje, na resztę czekamy" - warknął mój mąż. O komentarzach typu - co wy tam wiecie, przecież nie macie dzieci, czy prośbach o zaangażowanie w posługi – „bo nie macie dzieci" - już nie wspomnę.
Dlatego z taką radością przyjęłam informację zarówno o rekolekcjach dla bezdzietnych, jak i o rekolekcjach dla par chcących adoptować. W końcu ktoś o nas pomyślał!

Na tych pierwszych dowiedzieliśmy się, że małżeństwa bez dzieci są cennym darem dla kręgu, bo pokazują, że życie nie kręci się tylko wokół dzieci, pokazują, jak dbać o relacje małżonków, których budowanie jest ogromnie ważne dla trwałości i jedności małżeństwa. Kiedy pojawiają się dzieci, często kwestia dbania o relacje mąż- żona schodzi na dalszy plan, a tak przecież nie powinno być. Płodność małżeństwa może się realizować na wiele sposobów, nie tylko poprzez fizyczne rodzenie dzieci. Może być to adopcja, a może być płodność realizowana jeszcze inaczej np. przez inną formę służby czy zaangażowania w duchowe rodzicielstwo.

Na rekolekcje w Porszewicach przyjechaliśmy w złych nastrojach, umęczeni jazdą z czterogodzinnym korku. Naprawdę mieliśmy ochotę zawrócić do domu. Wpadliśmy dosłownie na 5 minut przed Eucharystią. Rekolekcje, a raczej to, co na nich odkryłam/odkryliśmy w sercach, mnie zaskoczyło. I to bardzo. Od mniej więcej roku zbieram się, żeby zapisać się na kolejną wizytę do ginekologa, który zajmuje się naszą niepłodnością, choć mi się nie chce i sama nie wiem po co, bo pełną diagnostykę mamy już za sobą. Męczyłam też mojego męża, by powtórzył swoje badania.

fot. MLW naszym przypadku medycyna mówi jednoznacznie – jesteście zdrowi i płodni. Tu Biblia powiedziałby – a więc rozmnażajcie się i zaludnijcie Ziemię;-) Z jakichś jednak powodów tak się nie dzieje. Bicz dalszych badań, czy w zasadzie szukania dziury w całym cały czas nad nami, a głównie nade mną wisiał.

Na rekolekcjach pierwszego dnia usłyszałam od osoby, która ma dwójkę adoptowanych dzieci, że po badaniach, które nie wykazały nieprawidłowości, zdecydowali, że dalej się badać nie będą, bo czują się uprzedmiotowieni, bo ich to spina i stresuje oraz odziera ich intymność, ich współżycie z jedności.

To było dla mnie jak błysk flesza w ciemnej jaskini!

Zaskoczyło mnie takie podejście, zwłaszcza to, że była to świadoma decyzja i że nie ma w tym poczucia winy. Poczułam się lżej. Wieczorem podzieliłam się swoimi spostrzeżeniami z moim mężem, z tym, że to jedno zdanie było dla mnie odkrywcze i że Pan Bóg chyba do mnie przemówił przez tę osobę. Razem dziękowaliśmy za to Bogu.

fot. MLNastępnego dnia, kiedy o. Mariusz na homilii powiedział – „tyle się mówi o in vitro, o technikach leczenia, staraniach, nawet o naprotechnologii, a czemu tak mało o adopcji", mój mąż nachylił się i powiedział mi do ucha „no to chyba dostaliśmy już wszystkie odpowiedzi". Łzy radości połyneły mi po twarzy. A potem był jeszcze dialog, otworzyłam Pismo Święte na Ewangelii św Marka rozdz. 9,37 - „Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię Moje, mnie przyjmuje". I nic więcej nie musieliśmy już mówić. Poczułam się wolna, lekka, oswobodzona w końcu z wewnętrznego przymusu chodzenia po lekarzach, którzy jeden za drugim, mówili – wyniki idealne.

Rekolekcje pokazały nam też, że adopcja jest powołaniem, takim samym jak rodzicielstwo biologiczne. Czekamy więc na nasze dzieci w nadziei i ufności, że czuwa nad tym nasz przybrany Ojciec w Niebie.

Panie Jezu dzięki Ci za to, że przemówiłeś do mojego serca. Przepraszam za małą wiarę, za brak ufności, że Ty to wszystko prowadzisz. Przyjmujemy Twoją wolę, prowadź nas dalej i czyń z nami, co Ci się podoba. Amen.

A.


na podstawie serwisu www.oaza.pl/cdz/



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK