Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
 
Konferencje
 
Relacje
 
Świadectwa
 
Prezentacje
 


Rodzina otwarta na działanie Ducha Świętego

Konferencja wygłoszona przez ks. Andrzeja Wachowicza moderatora krajowego DK w trakcie XII Pielgrzymki Domowego Kościoła do Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, 4 kwietnia 2009 roku.

Droga Wspólnoto Domowego Kościoła ! Kochane Rodziny !

Pielgrzymujemy do Świętego Józefa 30 lat po pamiętnym wezwaniu naszego umiłowanego Rodaka, Ojca Świętego Jana Pawła II, który powiedział: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi! Hasło tej pielgrzymki nie jest więc przypadkowe: Rodzina otwarta na działanie Ducha Świętego. Tegoroczna pielgrzymka rodzin Domowego Kościoła do Kalisza jest również nasłuchiwaniem Ducha Świętego. Jest to ponowne odczytanie do czego Duch Święty , tu i teraz nas zaprasza, do czego mnie wzywa, mnie i moją rodzinę.
Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi na nas! – prosiliśmy w momencie zawierania sakramentu małżeństwa. I zstąpił.
Kiedy dziewczyna i chłopak stają na kobiercu ślubnym, zawierają przed Bogiem święte przymierze małżeńskie - łączą się ze sobą w Chrystusie na całe życie, kiedy ślubują sobie miłość wierność i uczciwość małżeńską oraz trwanie we wspólnocie małżeńskiej aż do śmierci, wtedy razem z kapłanem przyzywają Ducha Świętego.

Przed hymnem „Veni Creator” kapłan wtedy wypowiada takie słowa:
Prośmy Ducha Świętego, aby uświęcił ten związek i dał narzeczonym łaskę wytrwania Niech ich miłość przez Niego umocniona stanie się znakiem miłości Chrystusa i Kościoła”.

Dwoje ludzi, którzy pragną, aby Bóg uświęcił ich związek, prosi więc Ducha Świętego o rzecz najważniejszą, którą tylko Bóg może im dać: o łaskę wytrwania, o wierność, o świętość i o to, by stali się znakiem dla świata poprzez swoją miłość. Sakrament małżeństwa jest rzeczywistością Bożą, na wskroś przepełnioną łaską, przepełnioną obecnością Ducha Świętego. Duch Święty pomaga bowiem dokonać małżonkom wielu właściwych wyborów, podjąć wiele dobrych decyzji, decyzji, które przyniosą im szczęście.
Taką piękną decyzją jest m.in. przyjęcie dziecka. Każde dziecko jest Bożym błogosławieństwem, Bożym prezentem, jest wyrazem Bożej miłości, Bożego zaufania do małżonków! Stąd temat tego roku duszpasterskiego: Otoczmy troską życie. Otoczmy miłością każde dziecko. Rodzina otwarta na Ducha Świętego jest zarazem rodziną otwartą na życie! Dziś, gdy toczą się dyskusje nt. zapłodnienia in vitro, z którego wyłącza się Boga – my rodziny otwarte na Ducha Świętego musimy szczególnie podkreślać i świadczyć, że dziecko jest darem Boga, darem Ducha Świętego i że człowiek nie może manipulować u początku powstania życia, u początku tej wielkiej tajemnicy jakim jest życie.

Tak często odzieramy małżeństwo ze świętości i nie widzimy, iż w tym zjednoczeniu miłości mężczyzny i kobiety działa Duch Święty ze swoimi darami. Patrzymy na ten związek tylko po ludzku.
Dlatego powstaje pytanie jak ta modlitwa kapłana „aby Duch Święty uświęcił ten związek i dał narzeczonym łaskę wytrwania" ma się do rzeczywistości. Czy nie jest to tylko pusta formuła czy też zapowiedź potężnej mocy, po którą sięgają małżonkowie, by budować świętą rodzinę? Jeśli sięgają po Moc i Światło Ducha Świętego – w jaki sposób, jakimi ścieżkami to się dokonuje?

Nie będę odkrywczy, gdy powiem, iż dzieje się to bardzo konkretnie poprzez trzy rzeczy:
  1. poprzez modlitwę, która jest rozmową z Panem Bogiem;
  2. poprzez odczytywanie znaków Ducha Świętego, który działa przez nauczanie Kościoła, poprzez osoby, wydarzenia - słuchanie Ducha Świętego;
  3. poprzez świadectwo, promieniowanie na innych, bycie czytelnym znakiem miłości Chrystusa i Kościoła wobec świata.
1) MODLITWA

Aby Duch Święty mógł potężnie działać w naszym życiu małżeńskim, aby uświęcał nasz związek małżeński i nas samych - nie szukajmy innych narzędzi, niż te, które już są w Domowym Kościele, jak i w całym Ruchu Światło-Życie. Jednym z nich jest MODLITWA – Namiot Spotkania, modlitwa małżeńska, modlitwa rodzinna. Przez modlitwę otwieramy się na Ducha Świętego.
Ojciec Św. Jan Paweł II, jak sam mówi, nauczył się modlitwy do Ducha Świętego mając 7 lat i pozostał wierny tej modlitwie do końca życia. Mówił o tym w Warszawie 3 czerwca 1979r. : „Tak jak kiedyś mój rodzony ojciec włożył mi w rękę książkę i pokazał w niej modlitwę o dary Ducha Świętego - tak dzisiaj ja, którego również nazywacie "ojcem", pragnę modlić się z wami: o dar mądrości; o dar rozumu; o dar umiejętności czyli wiedzy; o dar rady; o dar męstwa; o dar pobożności czyli poczucia sakralnej wartości życia, godności ludzkiej, świętości ludzkiej duszy i ciała; wreszcie o dar bojaźni Bożej, o którym mówi Psalmista, że jest on początkiem mądrości (por. Ps 110). Przyjmijcie ode mnie tę modlitwę, której nauczył mnie mój ojciec i pozostańcie jej wierni”.
Przed ważnymi decyzjami w swoim życiu Ojciec Święty zwracał się do Ducha Świętego w sposób szczególny, zwłaszcza wtedy, gdy przyjmował sakrę biskupią, czy też gdy został przez kardynałów wybrany papieżem. Modlił się dużo i długo, gorąco prosił Ducha Świętego wstając często rano, wymykał się z Kurii, aby zwrócić się do Tego, który Go powołał i wezwał do świętości.

We wspaniałej encyklice poświęconej osobie Ducha Świętego Dominum et Vivificantem, którą nie można tu nie zacytować, Jan Paweł II wypowiada znamienne słowa, w których przypomina od czego należy rozpocząć, by pozwolić Duchowi Świętemu działać:
„Duch Święty, daje o sobie znać - w swej najprostszej i najpowszechniejszej postaci - w modlitwie. Piękna i zbawienna jest myśl - pisze Ojciec Święty - że gdziekolwiek ktoś modli się na świecie, tam jest Duch Święty, ożywcze tchnienie modlitwy... Modlitwa jest też objawieniem owej głębi, jaka właściwa jest sercu człowieka: głębi, która jest od Boga i tylko Bóg może ją wypełnić właśnie Duchem Świętym... Duch Święty jest darem, który przychodzi do serca ludzkiego wraz z modlitwą. W modlitwie objawia się On przede wszystkim jako dar, "przychodzi bowiem z pomocą naszej słabości". Św. Paweł rozwija wspaniale tę myśl w Liście do Rzymian, kiedy pisze: "Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami". Tak więc Duch Święty nie tylko sprawia, że się modlimy, ale prowadzi nas wewnętrznie na modlitwie, uzupełniając naszą nieumiejętność modlenia się. Jest On obecny w naszej modlitwie i nadaje ludzkiej czynności modlenia Boski wymiar... Modlitwa staje się za sprawą Ducha Świętego coraz dojrzalszym wyrazem nowego człowieka, który uczestniczy w życiu Boga.

Modlitwa to rozmowa z Tym, którego kocham. Ona nie może nam towarzyszyć jako coś dodanego, jako coś obok. Jest ona kręgosłupem osobowości, kręgosłupem naszego małżeństwa, naszej rodziny. To dzięki niej mogę zachować właściwą hierarchię wartości: Bóg, wpółmałżonek, dziecko, praca, rozrywka. Modlitwa to czerpanie mocy sponad nas. Cóż znaczą dla życia wiecznego, w nas samych, choćby najszlachetniejsze postawy, usposobienia i orientacje, bez tej trwałej postawy modlitwy? Przez modlitwę Bóg wypełnia Duchem naszą głębię, sprawia, że miłość ludzka zostaje podniesiona do poziomu nadprzyrodzonego.

We wspomnianej encyklice Jan Paweł II analizuje dalej sytuację rodziny:
Przy całym zawrotnym postępie cywilizacji, niezależnie od rzeczywistych zdobyczy i osiągnięć, małżeństwo, gdy nie zwraca się do Pana Boga jest zagrożone, gdy układa sobie życie poza Bogiem lub wbrew Bogu. Wobec tego zagrożenia małżeństw na próbę, małżeństw, które nie troszczą się codziennie o wierność i miłość, prowadzeni jakby wewnętrznym zmysłem wiary, szukajmy mocy, która zdolna jest człowieka podźwignąć, wyzwolić go od siebie samego i z jego błędów i pomyłek, mocy, która sprawi, byśmy byli jedno w małżeństwie . I tak, odkrywamy modlitwę, a w niej Ducha Świętego, który „przychodzi z pomocą naszej słabości”.

Gdy słyszymy na dzieleniu się w kręgach zobowiązaniami: nie udała nam się modlitwa małżeńska w tym miesiącu, kuleje Namiot Spotkania, to powinniśmy chyba zrobić wszystko, aby ponownie, w świetle słów Jana Pawła II, nie rezygnować z tej mocy, nie rezygnować z mocy Ducha Świętego, który ma nas prowadzić. Bo, jak ktoś powiedział, gdy zanika modlitwa – zanika świat: mój wewnętrzny, świat rodziny i ten który nas otacza.
Prowadzenie przez Ducha Świętego jest wielką przygodą duchową, większą niż wspinaczki górskie, niż odkrywanie nowych lądów czy planet.
Jacques Philippe – założyciel Wspólnoty Błogosławieństw– powiedział kiedyś, że za największych odkrywców będą uważani kiedyś, nie ci, którzy odkryli nowe szczepionki czy planety ale poszukiwacze Boga. Czy więc szukamy Boga, Jego znaków przez modlitwę – aby nie błądzić, aby nie zdradzić swojego małżeńskiego powołania, aby nie stracić udziału w Boskim Planie miłości naszego Stworzyciela. A nawet gdy zbłądzimy, przy pomocy modlitwy połączonej często z rachunkiem sumienia, możemy zawsze wrócić na drogę powołania, wyzwolić się z największych uwikłań, zaleczyć największe rany zadane chociażby przez współmałżonka (bo te rany najbardziej bolą). „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości”(Rz 8,26). Nie ma takich sytuacji, z których Duch Święty by nas nie wyprowadził. Odkryć mamy na nowo piękno modlitwy, a w modlitwie odkryć Ducha Świętego, który jest Inspiracją, Mocą i który jest przede wszystkim Dokonawcą.

Modlitwa to poszukiwanie Boga. Ona chroni nas ponadto przed pokusami podziałów, krytykowania innych, wyolbrzymiania ludzkich niedoskonałości, zniechęceniem w służbie Bożej. Modlitwa małżeńska łączy, jest przede wszystkim odnowieniem sakramentu małżeństwa każdego dnia, jest uaktualnieniem miłości wyznanej i opieczętowanej przez Pana Boga, który jest świadkiem naszego oddania.

W Domowym Kościele praktykujemy i modlitwę małżeńską, i modlitwę osobistą nazywaną Namiotem spotkania, i modlitwę rodzinną. Niekiedy jest pokusa, by zrezygnować z modlitwy małżeńskiej na korzyść modlitwy rodzinnej. Po co mam się modlić jeszcze z żoną (z mężem), skoro i tak razem już modlimy się razem z dziećmi?
To prawda, iż modlitwa małżeńska w sposób naturalny rozszerza się ku modlitwie rodzinnej. Modlitwa małżeńska nie zanika jednak na korzyść modlitwy rodzinnej, ale się rozszerza (rozwija, ewoluuje). Trzeba rozpocząć od modlitwy małżeńskiej, aby modlitwa rodzinna była głęboka, szczera i wartościowa. Ale nigdy nie można z niej zrezygnować! Tak jak w dzień ślubu – we dwoje dawaliśmy się objąć tchnieniem Ducha Świętego, tak i w każdym dniu potwierdzamy naszą gotowość przyjęcia Inspiracji Ducha Świętego. W modlitwie małżeńskiej oddajemy należną cześć Panu Bogu, Synowi i Duchowi Świętemu – oddajemy cześć jako „jedno ciało” :„nie są już dwoje ale jedno ciało”(Mt 19,6). Jakże jesteśmy piękni, gdy tak się modlimy.
Małżeństwo jest najmniejszą komórką Kościoła, z której płynie ku Bogu radosna i pełna ufności modlitwa. Ponadto rolą małżeństwa jest formować swoje dzieci jako „wyznawców w duchu i w prawdzie”, by na ziemi odbywał się prawdziwy kult Boży. Zanim dzieci założą swoje własne rodziny i wyjdą z domu, trzeba, aby modlitwa małżeńska im nieustannie towarzyszyła. Przyrównać ją można do soków, które płyną w pniu drzewa, które dochodzą potem do gałązek, liści, kwiatów i owoców. Nie ma soków - nie ma owoców.
Rodzina bez modlitwy, tej do Ducha Świętego również, jest jak kościół czy sanktuarium bez zapalonej lampki przy Tabernakulum – oznacza to niedbalstwo kustosza lub brak realnej obecności naszego Pana w Tabernakulum.
W modlitwie małżeńskiej dokonuje się jedność serc i dusz. Ona skłania do pojednania, umacnia autorytet ojca i matki. Poprzez uwielbienie, dziękczynienie, błagania stajemy się coraz bardziej wrażliwi na natchnienia Ducha Świętego. Dlatego jest tak ważna wierność i systematyczność w tej modlitwie.

Gdy obserwujemy nasze polskie rodziny, widzimy, iż rodzice, często mama, nierzadko przy okazji I Komunii Św., każą dziecku recytować modlitwy (pacierz), a sami są jakby obserwatorami, stróżami tej rozmowy z Bogiem. Ale wtedy jest to tylko karykatura modlitwy rodzinnej. Mam nadzieję, iż to w DK nie występuje. Nie można dać czegoś czego się nie posiada. Umiejętności modlitwy nabywa się, gdy człowiek się modli. Uczymy dzieci modlitwy, gdy wpierw sami zatapiamy się w modlitwę.
W modlitwie rodzinnej rodzice przeprowadzają dzieci od samej obecności przed Panem Bogiem do uczestnictwa, do zaangażowania się w oddawaniu Jemu czci.
W modlitwie rodzinnej musi być ojciec rodziny. On jest jej głową, matka jest zaś jej sercem. Jest nie do wyobrażenia, że mama sama modli się z dziećmi podczas, gdy ojciec zmęczony po pracy odpoczywa w drugim pokoju, nierzadko przed telewizorem. To tak, jakby ksiądz proboszcz odprawiający Mszę św. wyszedł sobie na plebanię odpocząć podczas czytań i kazał ministrantom przeczytać wszystkie modlitwy. Ojciec przewodzi często tej modlitwie rodzinnej i nie może się od niej dyspensować, chyba że jest chory lub wyjechał.

Św. Paweł mówi nam: Nieustannie się módlcie” (1 Tes 5,16). Jest oczywiste, że Duch Święty działa również poza modlitwą małżeńską czy rodzinną, poza Namiotem Spotkania. Dlatego też nie bójmy się wypełnić modlitwą tzw. pustych przebiegów w naszym życiu modlitwą do Ducha Świętego: gdy idziemy ulicą, gdy czekamy na autobus, na lekarza, gdy dojeżdżamy do pracy. Wszystkie te momenty mogą stać się modlitwą. Na skutek takiej praktyki, odkryjemy paradoksalnie, że mamy bardzo dużo czasu na modlitwę, więcej niż się to wcześniej wydawało. Duch Święty może nas wtedy natchnąć i zapalić do wspaniałych rzeczy.

2) SŁUCHANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

To nas prowadzi do drugiego punktu. Nie tylko mamy się modlić do Ducha Świętego, ale przede wszystkim słuchać Go, odczytywać Jego zamiary oraz pozwalać Mu działać.
Chcę przez to powiedzieć, iż nasza wiara w Ducha Świętego ma być pełna i całkowita: nie jest to jakieś mgliste przekonanie, że gdzieś tam On jest, jest gdzieś tam w świecie, ale jest to pełne wdzięczności przyjęcie znaków i rzeczywistości, z którymi w sposób szczególny zechciał związać swoją moc. Kiedy przyjdzie Duch Prawdy – zapowiedział Jezus – On mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi (J 16, 14). Duch Święty jest Duchem posłanym przez Chrystusa dla dokonania uświęcenia w naszym małżeństwie i rodzinie.
Nie może być zatem wiary w Ducha Świętego, jeśli nie ma wiary również w Chrystusa, w naukę Chrystusa, w sakramenty Chrystusa, w Kościół Chrystusa. Nie działa w sposób spójny z wiarą chrześcijańską, nie wierzy naprawdę w Ducha Świętego ten, kto nie kocha Kościoła, kto nie czuje z Kościołem (sentire cum Ecclesiae) kto nie pokłada w nim nadziei, a kto wręcz przeciwnie lubuje się w wytykaniu braków i ograniczeń tych, którzy go reprezentują, kto osądza go z zewnątrz i nie potrafi czuć się jego dzieckiem.

Ks. Franciszek Blachnicki kochał Kościół i ufał Kościołowi, dlatego przyjmował w duchu posłuszeństwa naukę Magisterium, czytał papieskie Encykliki i Listy Apostolskie, i od razu próbował je wprowadzać w życie, słuchał co mówi Duch do Kościoła przez Biskupów, był uważny na znaki czasu. To są te wielkie znaki Ducha Świętego, który żyje w Kościele, żyje w każdej rodzinie. On ma żyć również w nas – inspirując ją ku dobremu, ku wierności, miłości i służbie.

Słuchać Ducha Świętego, to starać się, aby Duch Święty nie był spętany przez nasze ludzkie plany, nasze grzechy. Pozwolić Mu dokonywać w nas rozwoju naszego małżeństwa ku pełni: chodzi o rozwój miłości, uświęcenie naszego małżeństwa i rodziny tak, by On modlił się w nas, wspierając tę naszą ludzką ograniczoność i słabość.
Stąd wypływa obowiązek odczytywania tego co Bóg mówi do Kościoła i co mówi do mnie osobiście tu i teraz: podczas Namiotu Spotkania, na modlitwie małżeńskiej, modlitwie rodzinnej, na dialogu małżeńskim, jak również podczas spotkań w kręgu, na Dniach Wspólnoty oraz na spotkaniach całego Ruchu Światło-Życie (Kongregacje, COM…).
Dla małżeństwa, które jest otwarte na Ducha Świętego nie ma przypadków. Nie jest przypadkiem, że spotykamy dziś w Sanktuarium Świętego Józefa, nie jest przypadkiem, iż spotykam dzisiaj taką czy inną osobę, że dowiadujemy się o takiej czy innej ludzkiej tragedii, że stajemy przed koniecznością zmiany pracy czy mieszkania. Dla człowieka wierzącego nie ma przypadków. Duch Święty chce nam przez to coś powiedzieć. Co chce powiedzieć? Rozważmy to na modlitwie. Prośmy Ducha Świętego, aby On nas oświecił. Dlatego dobrze, że stajemy na modlitwie we dwoje, że musimy czasami dokonywać wyborów we dwoje, bo w mojej żonie, w moim mężu też działa Duch Święty. Dobrze że nie jesteśmy wszechmocni, że razem wspólnie wołamy o światło Ducha Świętego.

Małżeństwo jest drogą do świętości. Otwierając nasze serca na działanie Ducha Świętego prosimy Go również, aby ukazywał nam prawdę o naszym małżeństwie, o naszej drodze (co Pan Bóg zaplanował dla naszego małżeństwa). Duch Święty jest Duchem Prawdy, jest Duchem Ognia i Mocy. Chrystus powiedział: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, aby on zapłonął (Łk 12,49).
Ogień próby: oto co może zahartować nasze małżeństwa i pobudzić je do podejmowania nawet najtrudniejszych zadań. Ogień Ducha Świętego, który spala wszelką ludzką nędzę, każdy ciasny egoizm i małostkowe myślenie. Pozwólcie, aby ten ogień wybuchnął w waszych sercach. Ogień Ducha Świętego - ogień pożerający, jak potężny zaczyn, który pracuje nieustannie w głębi tej „małej wspólnoty” jaką jest rodzina i nie przestaje
- zespalać w jedno wspólnotę wciąż zagrożoną pokusą podziału (1 Kor 12,13)
- napełnia serca miłością (Rz 5,5)
- odsłania sekrety Boże (1 Kor 2,10 nn)
- skłania do modlitwy (Rz 8, 15)
- przynosi w nas owoce, którymi są „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22)
Gdy czujemy, że brak nam miłości, gdy zauważymy, że na naszych ustach nie pojawia się uśmiech, że nie ma pokoju w sercu, to może nie jesteśmy otwarci tak jak trzeba na działanie Ducha Świętego, który te dary nam daje. Jeśli nie mamy zaufania do drugiego człowieka, który przecież jest naszym bratem, bo jesteśmy wszyscy dziećmi Pana Boga, jeśli nie potrafimy się opanować, pracować nad sobą – wtedy zapytajmy się czy Duch Święty przynosi w nas owoce - we mnie i w mojej rodzinie?
„Duch przychodzi z pomocą naszej słabości”(Rz 8,26). On ożywia i przekształca swoją inspiracją naszą ludzką myśl, nasze pragnienia, czyny, naszą gorliwość tak, aby to wszystko przekształciło się w energię duchową, w nadprzyrodzoną miłość. Duch Święty, gdy wkracza w nasze serce przynosi nam pokój i nadzieję. Uczymy się od Ducha Świętego miłości pięknej, miłości, która potrafi obdarzyć sobą, miłości wciąż gotowej do poświęceń. Wtedy te myśli, przeżycia i czyny będą miały wartość również dla życia wiecznego.

Innym miejscem słuchania Ducha Świętego są rekolekcje. Czas rekolekcji jest otwarciem się na działanie Ducha Świętego. Z pewnością mamy już zaplanowane nasze rekolekcje formacyjne, na które pojedziemy. Na co dzień tak bardzo pochłaniają nas sprawy bieżące, iż brak nam czasu, aby je gruntownie przemyśleć i rozeznać. Potrzebne nam jest takie „wydanie się w ręce Ducha Świętego”. To są rekolekcje: umocnienie ducha i nabranie sił fizycznych, tak jak chciał ks. Franciszek. Przygotowują nas one do tego, aby być świadkiem Chrystusa w rodzinie, wobec naszych dzieci, wobec sąsiadów, wobec kolegów z pracy, w swojej parafii. Rekolekcje są tak ważnym tematem, że będzie mu poświęcony w tym, roku osobny list Kręgu Centralnego do wszystkich odpowiedzialnych za Domowy Kościół.

Kochani Małżonkowie,
Duch Święty jest wielkim darem dla waszego „małego Kościoła”. Nie zapominajcie Mu codziennie dziękować, iż was nieustannie rozpala miłością, jednoczy, umacnia i uświęca. Tak jak zstąpił na kapłanów w dzień ich święceń kapłańskich, aby mogli sprawować Najświętszą Ofiarę i odpuszczać grzechy, tak samo zstąpił na każdego z was w momencie chrztu świętego, ale także w momencie sakramentu małżeństwa - rzeczywiście i prawdziwie. Dziękujcie Mu za Jego siedmiorakie dary: dar mądrości, rozumu, umiejętności, rady, męstwa, pobożności i bojaźni Bożej.
Wszystkie one są ważne, bo wszystkie są od Pana Boga:
- i dar mądrości, dzięki któremu oceniamy wszystkie rzeczy w świetle Bożym,
- i dar rozumu, dzięki któremu wnikamy w prawdy wiary, wnikamy w ich piękno i sens
- i dar rady, byśmy wiedzieli co mamy czynić i jakich używać środków, by iść zgodnie z Wolą Bożą
- i dar męstwa, byśmy odważnie pokonywali wszelkie trudności w drodze do zbawienia
- i dar umiejętności, byśmy kierowali się wiarą w życiu codziennym
- i dar pobożności, byśmy mieli zawsze synowskie usposobienie względem Pana Boga
- i dar bojaźni Bożej, byśmy Pana Boga nie obrażali.

Wszystkie te dary są potrzebne małżonkom i rodzicom. Aby żyć tymi darami, trzeba się na nie otworzyć. Taką postawą otwarcia jest ubóstwo serca. Musimy się jego nauczyć, bo czasami zostało ono zredukowane tylko do ideału, o którym można dużo pisać, ale którego tak naprawdę nikt na poważnie nie bierze. Trzeba, aby było widoczne, że ubóstwo jest zaproszeniem, które Pan kieruje do każdego małżeństwa, by przyjęło tę postawę pustego serca, które tylko Duch Święty może napełnić. Jest zatem konkretnym wezwaniem i winno kształtować całe życie ludzkości.
Ubóstwo duchowe, ale i materialne nie sprowadza się do prostego wyrzeczenia się. W określonych okolicznościach świadectwo ubóstwa, którego się wymaga od chrześcijan, może oznaczać porzucenie wszystkiego, przeciwstawienie się środowisku, które nie ma innych horyzontów jak tylko dobrobyt materialny. Taką postawą głoszę, że nic nie jest dobre, jeżeli przedkłada się ponad Boga. Ale czy to jest to właśnie świadectwo, którego się dzisiaj domaga Kościół? Czy nie jest prawdą, że Duch Święty żąda, abyśmy dawali takie świadectwo wobec wszystkich ludzi, którzy żyją pośród nas?

Duch Miłości jest tym, kto nadaje sens naszemu życiu, nadaje sens również ofierze. Zbliżamy się do Nocy Paschalnej, w której Chrystus ogołocił samego siebie i nas do takiego ogołocenia zaprasza, zaprasza nas do ofiary. Każda matka wie co znaczy poświęcić się dla swoich dzieci. To nie jest udzielenie im paru godzin, tylko oddanie dla ich dobra całego swego życia. Żyć z myślą o innych, używać rzeczy w ten sposób, aby było coś do ofiarowania innym; wszystko to są te wymiary ubóstwa, które stanowią rękojmię rzeczywistego wyrzeczenia. Znam takie matki i ojców, którzy ufając Duchowi Świętemu - często przemilczając, aby nie zdradzić nikomu że cierpią biedę - zabezpieczają byt swoim dzieciom, tworząc radosne ognisko rodzinne, w którym wszyscy uczą się kochać, służyć i pracować. Bo Duch Święty wypełnia ich radością i nie da im nigdy umrzeć z głodu.

3) ŚWIADECTWO

Tak naprawdę, jak widzimy to sam Duch Święty w niepojęty sposób prowadzi nas i buduje Żywy Kościół – tak jak chciał Sobór Watykański II i jak chciał nas Założyciel. To budowanie Kościoła domowego, parafialnego, dokonuje się oczywiście za pośrednictwem konkretnych ludzi, którzy poddają się Bożemu prowadzeniu. Czytamy w Liście do rodzin w numerze 20: „Żywy Kościół jest tam, gdzie ludzie wierzący trwają we wspólnotach, budują nowe życie wśród siebie i wśród innych (…) Budowanie Kościoła rozpoczyna się tam, gdzie ludzie pozwalają Duchowi Świętemu budować w sobie wiarę, przyjmują towarzyszące wierze dary dla budowania Kościoła i zmierzają z innymi do trwania we wspólnocie”. List do wspólnot rodzinnych (nr 20, s. 113, 114).

„Duch Święty – powie Ks. Franciszek Blachnicki - działa od początku Kościoła, od zmartwychwstania, od wniebowstąpienia Chrystusa. On kieruje całym dziełem ewangelizacji. Z jednej strony pobudza do głoszenia słowa Bożego, wzywa, powołuje i wysyła tych, którzy mają słowo Boże głosić. (…) Z drugiej strony Duch Święty sprawia, że to Słowo Boże – głoszone przez ludzi, których On posyła – może być przyjęte… z wiarą.”(Ks. F. Blachnicki, Kto ma uszy do słuchania…, s. 86)

Drodzy małżonkowie!
Powinniśmy być świadomi, że jesteśmy powołani do uświęcania się, a uświęcając siebie jesteśmy powołani do ewangelizacji, jesteśmy powołani aby być narzędziem, które dobrze pasuje do ręki Pana Boga. Naszym pierwszym terenem apostolskim jest dom rodzinny. Powinniśmy zrozumieć w tym nadprzyrodzonym zadaniu, które wiąże się z założeniem rodziny, wychowaniem dzieci, oddziaływaniem Bożym duchem, duchem chrześcijańskim na społeczeństwo, nie jesteśmy sami! Od świadomości tej misji zależy w dużej mierze szczęście naszego życia, szczęście w małżeństwie, szczęście w Ruchu Światło-Życie, szczęście w świecie.
Nie zapominajmy jednak, że sekret szczęścia małżeńskiego zawiera się w tym, co powszechne, nie zaś w marzeniach. Polega na znalezieniu ukrytej radości, którą daje powrót do domu, na podejściu z całą serdecznością do żony, do dzieci, na pracy codziennej, którą wykonuję z radością i w której uczestniczy cała rodzina, na dobrym humorze w obliczu trudności, którym należy stawić czoło w duchu sportowej walki. Polega również też na wykorzystaniu wszystkich udoskonaleń dostarczanych nam przez cywilizację, aby nasz dom uczynić przyjemnym, życie prostszym, a wychowanie skuteczniejszym. To jest najprostsze świadectwo dawane w rodzinie.

Później jest drugie świadectwo, ale nie w sensie czasowym, gdy Duch Święty wyprowadza nas, byśmy byli świadkami Chrystusa również poza własną rodziną.

Każdy oazowicz, który otwiera się na Ducha Świętego daje świadectwo, którego potrzebuje Kościół, potrzebuje parafia: świadectwo ewangeliczne, przede wszystkim świadectwo miłości i normalności. Jest to świadectwo człowieka odważnego, który nie boi się powiedzieć, że należy do Chrystusa. Świadectwo tego, w którym działa w Duch Święty.
Sam Ks. Franciszka powiedział :
„Dawanie świadectwa, głoszenie słowa Bożego może się dokonywać tylko w mocy Ducha Świętego. Duch Święty daje taką moc, że żadne zakazy ani groźby ze strony ludzi nie powstrzymają tej mocy świadectwa. Arcykapłani mówią do Apostołów: Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię (Dz 5, 28a). Żydzi chcieli zabić Apostołów za to, że głoszą słowo Boże i dają świadectwo Jezusowi. Wiemy, że faktycznie mają oni moc, aby to uczynić. I zabijali ich. Zabili również samego Chrystusa. Ale w tym objawiła się moc, iż mimo gróźb, nawet groźby zabicia, świadectwo jest dawane. Duch Święty daje bowiem wiarę w życie wieczne. Na tym polega moc słowa i świadectwa. Nie wyraża się ono w tym, iż to słowo powala przeciwników, że ich zwycięża, ale w tym, że daje człowiekowi moc wiary, która rodzi świadectwo, świadectwo aż po oddanie życia. To świadectwo rodzi dopiero zwycięstwo ostateczne – zwycięstwo Zmartwychwstania, życia wiecznego”.

Okazją do dawania świadectwa jest dla każdej rodziny parafia, bo tam żyjemy, tam jest nasz dom. Tam karmimy się ciałem i Krwią Chrystusa, tam przyjmujemy inne sakramenty, tam się zbieramy na modlitwie.
Koinonia (wspólnota w miłości) którą Bóg realizuje w małżeństwie działa na zasadzie epidemii na terenie parafii. Chodzi o zdobywanie dla Chrystusa tych, którzy są w zasięgu naszych rąk, by i oni otworzyli się na Ducha Świętego, uwierzyli i byli zbawieni. Czasami księża mówią, że w parafii, gdzie jest Domowy Kościół, jest rodzina, która autentycznie żyje charyzmatem Ruchu Światło-Życie, widać że wokół niej nagle zmienia się klimat religijny: ludzie sobie pomagają – jest to pierwszy znak wspólnoty chrześcijańskiej. Takie rodziny ofiarują swoją przyjaźń, życzliwość, swoje doświadczenia i kompetencje. Jest tam Boża rzeczywistość, którą żyją. Oto sekret skuteczności apostolstwa.
Świadectwo nie jest bowiem żadnym zbiorem metod, sposobów jak ewangelizować. Sam Duch Święty nam podpowie w małżeństwach i rodzinach otwartych na Niego, jak mamy działać.
Pozwólcie Duchowi Świętemu, aby w was zamieszkał. On wam podpowie, po co żyć i co robić. On da wam moc potrzebną do życia. A co więcej da wam radość, bo smutny święty, to święty smutny. Czasami podpowie wam, abyście się zaangażowali w poradnictwo rodzinne, w przygotowanie młodych do małżeństwa, w pomoc w rekolekcjach dla młodych małżeństw, w Caritas, w katechezę, w pomoc rodzinom w kryzysie. Nie stawiajmy oporu Duchowi Świętemu, gdy nas posyła i do takiej posługi, gdy możemy dać coś więcej zawsze bądźmy gotowi.
Drogie Małżeństwa Domowego Kościoła!
Takiego świadectwa świat często nie dostrzeże! Nie opiszą was w prasie, nie pokażą w TV. Bądźmy realistami. Ale otwarci na Ducha Świętego zaniesiecie w sobie tę tajemnicę, która daje życie i która na zasadzie epidemii będzie się rozprzestrzeniać na wszystkich sąsiadów, kolegów, koleżanki z pracy.

Proszę więc wszystkie wspólnoty Domowego Kościoła: odkrywajmy w sobie dary Ducha Świętego, bądźmy wierni charyzmatowi FOS-ZOE zachowując jedność między Słowem Ewangelii i naszym życiem. Wtedy będziemy się systematycznie modlić, czyli rozmawiać z Panem Bogiem, słuchać Ducha Świętego i dawać świadectwo z mocą i radością.

Bóg pragnie naprawdę czynić wielkie rzeczy w naszym życiu, w życiu wszystkich rodzin, tak, jak czynił to w życiu św. Józefa. Dlatego przychodzimy dziś tutaj, do Sanktuarium św. Józefa, aby uczyć się jak On otwierał się na dary Ducha Świętego. W tym roku, gdy będziemy wołać Ducha Świętego tymi samymi słowami, co 30 lat temu Jan Paweł II: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Ziemi mojego serca, mojej rodziny, mojej parafii, mojego Ruchu. Wierzę w to głęboko, iż tak się stanie. Amen.

Kalisz, 4.04.2009r.

ks. Andrzej Wachowicz
moderator krajowy



© 2001-2013 Centralna Diakonia DK