Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
  • Katechumenat rodzinny

  • Ku dojrzałości chrześcijańskiej

  • Diakonia

  • Dać świadectwo nadziei

  •  
    Konferencje
     
    Relacje
     
    Świadectwa
     
    Prezentacje
     

    List`99: stycze - luty 2006

    Postawa wdzięczności wobec Boga i ludzi

    I. Dzielenie się życiem (przy herbacie)

    II. Część modlitewna:

    • Modlitwa do Ducha Świętego
    • Dzielenie się Słowem Bożym: Ef 5, 15-20 lub 1 Tes 5, 12-21.
    • Modlitwa spontaniczna: dziękczynienie Bogu za Jego odwieczną miłość do człowieka, za nasze życie, za nasze rodziny
    • Tajemnica różańca: Zesłanie Ducha Świętego

    III. Część formacyjna:

    • Dzielenie się realizacją zobowiązań: comiesięczny dialog małżeński
      Dzielimy się podejmowaniem dialogu małżeńskiego w ostatnich czterech miesiącach (wrzesień-grudzień): czy jesteśmy wierni temu zobowiązaniu? Jakie widzimy owoce dialogu małżeńskiego w naszym małżeństwie i rodzinie (podzielmy się np. jedną radością będącą rezultatem dialogu)? Co jest naszą zasadniczą trudnością w podejmowaniu dialogu; czy mamy jakieś pomysły na pokonanie trudności? Jakie są nasze postanowienia dotyczące realizacji tego ważnego zobowiązania?

    • Omówienie nowego tematu: "Postawa wdzięczności wobec Boga i ludzi" (każde małżeństwo wcześniej, w domu, zapoznaje się z tekstami pomocniczymi oraz z pytaniami do tekstów; na kręgu odbywa się rozmowa na ten temat).

      Pytania i problemy do zastanowienia się, omówienia i dyskusji:
      Co oznacza słowo "eucharystia"? Co wyrażają znaki chleba i wina? Jakiej wymowy nabierają te dary w Eucharystii? Jak odsłania się nam tajemnica Boga w Eucharystii? Jakie momenty Mszy św. szczególnie uczą nas dziękczynienia?
      Jaka jest nasza postawa wobec daru życia, zdrowia, swojej rodziny, pracy, posiadanych dóbr materialnych? Jaką postawę zajmujemy wobec daru wspólnoty Kościoła, parafii, kręgu, całego Ruchu, ludzi, których spotykamy każdego dnia? Czy ja sam(a) postrzegam je jako Boże dary? Co możemy powiedzieć o naszej postawie radości i wdzięczności na co dzień? Skąd możemy czerpać wzorce tych postaw i w jakiej szkole możemy się ich nauczyć?
      Czy w codzienności życia wyrażam wdzięczność moim bliskim, współpracownikom, ludziom spotykanym w sklepie, autobusie, itd. np. zwyczajnym słowem dziękuję, uśmiechem, gestem? Czy dostrzegam w swoim życiu trudne Boże dary, jakimi są przeciwności życiowe, cierpienia, choroby i różne trudne doświadczenia? Czy potrafię za nie dziękować Bogu?

      Sugestie do pracy w ciągu miesiąca:
      • Namiot Spotkania (Flp 4, 4-7; Flp 4, 18-20; J 11, 38-42; Rz 1, 21-25)
      • w modlitwie małżeńskiej dziękować za siebie nawzajem, za nasze dzieci, za chwile radości i szczęścia, za wspólnie podejmowany trud, za wspólnie niesione krzyże,
      • propozycje reguły życia:
        • np. podczas wieczornego rachunku sumienia podjąć refleksję nad własną wdzięcznością wobec Boga i ludzi (codziennie odnaleźć przynajmniej jeden dar, którym zostaliśmy obdarowani);
        • np. pielęgnować ducha wdzięczności w naszych relacjach małżeńskich, także poprzez znaki zewnętrzne;
        • np. uczestniczyć we Mszy św. w intencji dziękczynnej.

    Anna i Jacek Nowakowie



    Zasadniczy element tego "programu" zawiera się już w samym znaczeniu wyrazu "eucharystia": dziękczynienie. W Jezusie, w Jego ofierze, w Jego bezwarunkowym "tak" wobec woli Ojca jest "tak", "dzięki" i "amen" całej ludzkości świata. Kościół ma przypominać ludziom tę wielką prawdę. Jest to naglące zadanie przede wszystkim w naszej zsekularyzowanej kulturze, która zapomina o Bogu a umacnia próżne przekonanie o samowystarczalności człowieka. Wcielanie programu eucharystycznego w codzienność, tam, gdzie się pracuje i żyje - w rodzinie, w szkole, w fabryce, w różnorodnych warunkach życia - oznacza między innymi dawanie świadectwa, że rzeczywistości ludzkiej egzystencji nie można uzasadnić bez odniesienia do Stwórcy: "Stworzenie bowiem bez Stwórcy ginie" [23]. To transcendentne odniesienie, które zobowiązuje nas do nieustannego "dziękczynienia" - właśnie do postawy eucharystycznej - za to, co posiadamy i czym jesteśmy, nie umniejsza właściwej autonomii rzeczywistości ziemskich[24] , ale ją uzasadnia w sposób najbardziej autentyczny, umieszczając ją równocześnie w jej słusznych granicach.
    W tym Roku Eucharystii chrześcijanie winni dołożyć starań, by z większą mocą dawać świadectwo o obecności Boga w świecie. Nie lękajmy się mówić o Bogu i z dumą nosić znaki wiary. rozwija kulturę dialogu, która z niej czerpie swą siłę i pokarm. Błędem jest uważać, że publiczne odniesienie do wiary mogłoby naruszyć słuszną autonomię państwa i instytucji cywilnych, czy nawet rodzić postawy nietolerancji. Jeśli w historii nie obeszło się bez błędów w tej dziedzinie również ze strony wierzących, jak o tym przypomniałem przy okazji Jubileuszu, nie należy ich przypisywać , ale niekonsekwencji chrześcijan względem własnych korzeni. Kto nauczy się na wzór ukrzyżowanego Chrystusa, może stać się męczennikiem, ale nigdy nie będzie prześladowcą.

    Jan Paweł II
    List apostolski Mane nobiscum Domine, nr 26.



    Chleb i wino. Co znaczą te dwa niesłychanie proste symbole, a jednak kryjące w sobie głębię nie dającą się wyczerpać?
    Chleb i wino to symbol, czy też symbole pokarmu. Od przyjmowania pokarmu zależy nasze życie. A życie to największy dar, największe dobro. To, że musimy spożywać chleb i inne pokarmy, że musimy przyjmować napoje, uświadamia nam najbardziej podstawową prawdę naszego istnienia, uświadamia nam to, że nie mamy życia w sobie. Nie mamy w sobie źródła życia. Nasze życie musi być ciągle podtrzymywane przez dary, które przychodzą z zewnątrz, które musimy przyjmować. To przypomina nam, że żyjemy, istniejemy dzięki Komuś, dzięki czemuś, co nie jest od nas zależne, nie jest w nas. Dlatego powinniśmy żyć w nieustannym dziękczynieniu.
    Taka właśnie niesłychanie głęboka jest wymowa tego chrześcijańskiego zwyczaju, który niestety idzie w zapomnienie, że chrześcijanie zanim spożyją posiłek, najpierw czynią dzięki. W tym właśnie momencie egzystencjalnie przeżywamy to, że nie mamy życia w sobie, że życie jest darem, że ciągle jesteśmy obdarowywani życiem. Dlatego przystoi nam postawa dziękczynienia - najbardziej chrześcijańska postawa życiowa. W języku greckim i w starochrześcijańskiej terminologii ta postawa nazywa się eucharystią. Polskim odpowiednikiem tego greckiego słowa jest właśnie dziękczynienie.
    Istniejemy dzięki Komuś nie tylko na płaszczyźnie naturalnej, nie tylko dlatego że jest chleb, że są substancje, które podtrzymują nasze życie, które możemy wchłaniać w siebie (powietrze, napój, pokarm). Przed nami otwiera się jeszcze większa tajemnica: tajemnica życia pełnego, życia, które nie zna końca, życia wiecznego. Tym życiem doczesnym jesteśmy obdarowani właśnie po to, żeby móc przyjąć dar życia wiecznego. To musimy zrozumieć, to jest sens naszego życia. (...)
    Chrystus ustanowił właśnie ten znak - znak chleba i wina - wtedy, gdy dokonał dzieła naszego odkupienia, czyli wyzwolenia nas spod prawa śmierci, kiedy otworzył nam drogę do pełni życia. Powiedział: To jest moje ciało i to jest moja krew. W znaku chleba i wina otrzymujemy nie tylko coś, co jest potrzebne dla życia doczesnego, ten znak jest wyrazem innej rzeczywistości - tej, że Bóg przez Chrystusa daje nam udział w swoim życiu, przez Jego ofiarę na krzyżu daje nam udział w życiu wiecznym.
    Od zmartwychwstania Chrystusa ciągle jest sprawowana pamiątka Jego śmierci i zmartwychwstania, jest przedłużany cud łamania i rozmnażania chleba. W niezliczonych miejscach na kuli ziemskiej, na niezliczonych ołtarzach dokonuje się codziennie cud łamania chleba, rozmnażania go. Ale pamiętajmy, że to jest inny chleb - Chleb z nieba, który daje życie wieczne.
    W tym znaku odsłania się nam tajemnica Boga. Ta tajemnica, która jest wyrażona w słowach: Bóg jest Miłością. Co to jest miłość? Miłość to dawanie. Miłość polega na tym, że ten, kto miłuje daje siebie, obdarowuje drugiego. Miłować to znaczy obdarowywać. Bóg jest Miłością, dlatego jest obecny wśród nas w znaku, który wyraża właśnie dawanie. Chleb jest po to, żeby go łamać, żeby dawać, żeby go spożywać. Bóg jest Tym, który daje, który nieustannie obdarowuje, obdarowuje życiem, dlatego jest wśród nas obecny w postaci chleba.
    Niewiele z tego pojmujemy. Jedynie przeczuwamy tę tajemnicę. Jeszcze nie odsłoniła się nam w pełni tajemnica Boga, który jest miłością, czyli dawaniem, i który dlatego jest chlebem. Właśnie w tym chlebie kryje się niezgłębiona tajemnica Boga, który tak dalece nas umiłował, że chce być wśród nas w znaku dawania, w znaku chleba.

    ks. Franciszek Blachnicki,
    Eucharystia pokarm na całe życie,
    Wydawnictwo Światło-Życie Kraków 2004, s. 43-47



    W Eucharystii uczymy się najpierw postawy wdzięczności wobec Boga. Przyjaźń i miłość jest darem samego Boga, jest odblaskiem Jego nieskończonej miłości.
    Darem jest każda miłość: narzeczeńska, małżeńska, rodzicielska, koleżeńska, przyjacielska, wspólnotowa, itp. Eucharystia uczy nas nie tylko wdzięczności wobec Boga, ale także wzajemnej wdzięczności wobec siebie. Wspólne życie w małżeństwie, rodzinie, w przyjaźni, we wspólnocie jest nieustannym obdarowywaniem siebie. Wszystko to, co czynimy dla siebie nawzajem, jest darem.
    Darem są wspólnie przeżyte chwile radości i szczęścia. Darem jest także trudzenie się dla siebie wzajemnie. Darem są również wspólnie niesione krzyże. To właśnie one oczyszczają naszą wzajemną miłość i nie pozwalają nam zamykać się w nas samych, ale uczą postawy większego otwarcia się na ludzi i zaufania Bogu.
    Podkreślmy jednak w sposób szczególny potrzebę wdzięczności w miłości małżeńskiej. Miłość małżeńska, aby mogła trwać i rozwijać się, domaga się w sposób szczególny pielęgnowania wzajemnego ducha wdzięczności. Żyjąc razem, nieraz przez całe dziesiątki lat, we wzajemnym odnoszeniu się do siebie małżonkowie mogą popaść w postawę rutyny i żądania. Właśnie dlatego, iż otrzymujemy jakiś dar systematycznie i bezinteresownie, może nam się wydawać, iż on nam się należy. Wszystko to, czego udzielają sobie wzajemnie małżonkowie, winno być przyjmowane z wdzięcznością. Rozpad życia małżeńskiego rozpoczyna się wówczas, kiedy postawa wdzięczności zostaje zastąpiona postawą żądania i pretensji. Żądanie odwołuje się nie do miłości, ale do prawa: "Jest moją żoną, mam więc prawo... Jest moim mężem, mam więc prawo?" Jest prawdą, iż małżonkowie posiadają zobowiązania wobec siebie, ale na przypominaniu sobie obowiązków nie można zbudować prawdziwej więzi małżeńskiej. Czyż da się zakreślić obowiązki męża czy żony? Czyż da się podzielić odpowiedzialność w małżeństwie i rodzinie? Małżeństwo może być budowane tylko na wzajemnym oddaniu małżonków, które czyni ich ofiarnymi i zdolnymi do dźwigania wspólnie nawet wielkich ciężarów.

    Józef Augustyn SJ,
    Życie i Eucharystia,
    Wydawnictwo m Kraków 1993, s. 51-53



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK