Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
  • Katechumenat rodzinny

  • Ku dojrzałości chrześcijańskiej

  • Diakonia

  • Dać świadectwo nadziei

  •  
    Konferencje
     
    Relacje
     
    Świadectwa
     
    Prezentacje
     

    List`97: stycze - kwiecie 2005

    „Diakonia w sąsiedztwie, w środowisku pracy itp.”

    I. Dzielenie się życiem (przy herbacie)

    II. Część modlitewna:

    • Modlitwa do Ducha Świętego
    • Dzielenie się Słowem Bożym: 2 Tym 1, 6-14 lub 2 Tym 4, 1-5
    • Modlitwa spontaniczna: prośby o potrzebne dary i moc Ducha Świętego, o odwagę i wytrwałość w świadczeniu o Jezusie na co dzień, o ducha służby
    • Tajemnica różańca: Zesłanie Ducha Świętego

    III. Część formacyjna:

    • Dzielenie się realizacją zobowiązań: zobowiązanie (do wyboru)
      Wybierz zobowiązanie, z realizacją którego masz największe trudności. Na czym one polegają? Spróbuj sam określić ich przyczyny. Kto i w jaki sposób mógłby pomóc ci w przezwyciężeniu tych trudności? Jakiej pomocy oczekujesz od kręgu?

    • Omówienie nowego tematu: „Diakonia w sąsiedztwie, w środowisku pracy itp.” (każde małżeństwo wcześniej, w domu, zapoznaje się z tekstami pomocniczymi oraz z pytaniami do tekstów; na kręgu odbywa się rozmowa na ten temat).

      Pytania i problemy do zastanowienia się, omówienia i dyskusji:
      Jak dzisiaj odnosimy do siebie wezwanie Ojca Świętego, aby „oazami zagęścić pustynię”? Komu nasze apostolstwo jest obecnie najbardziej potrzebne? W jaki sposób mamy przygotowywać się do stałego apostolstwa? Od czego zależy jego skuteczność?

      Sugestie do pracy w ciągu miesiąca:
      • dialog małżeńskina wybrany temat:
        a) „Nasze apostolstwo w sąsiedztwie”;
        b) „Nasze apostolstwo w środowisku pracy”;
        c) „Program «misji» naszego małżeństwa na najbliższe miesiące”;
        d) „W jakim stopniu nasz dom jest «oazą na pustyni»”?
      • propozycje reguły życia:
        • np. po każdej Eucharystii pozostanę na dłuższą chwilę osobistej medytacji, aby odczytać konkretne zadanie, do którego wzywa mnie Jezus;
        • np. czerpiąc z Eucharystii, będę rzecznikiem pokoju (nie będę podsycać, ale łagodzić wszelkie spory, napięcia, konflikty w domu i w pracy);
        • np. będę pracować nad przebaczeniem tym, którzy mnie zranili, pamiętając o słowach Chrystusa: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”;
        • np kilka razy zrezygnuję z jakichś wydatków i przeznaczę zaoszczędzone pieniądze dla bardziej potrzebujących.
          My już dzisiaj w Kościele jesteśmy świadomi pewnej metody apostolstwa w ogóle, a apostolstwa świeckich w szczególności, która polega na tym, że ludzie danego środowiska stają się apostołami tego środowiska.

          Jan Paweł II do Ruchu Światło-Życie

    Elżbieta i Witold Kowalczykowie



    Wreszcie ostatnia myśl, która mi się nasuwa, kiedy słyszę słowo: oaza. Kiedy słyszę to słowo odmieniane przez tyle ust [...], wtedy myślę sobie: jeżeli jest oaza, to znaczy, że niestety jest pustynia, bo oaza ma rację bytu tylko na pustyni. Tam, gdzie nie ma pustyni, nie ma oaz. Otóż to jest jakiś podtekst tej prawdy, którą wy tutaj wyrażacie i przeżywacie.
    To oczywiste, że jest pustynia. Nie może nas ona jednak zniechęcać, może nas tylko zachęcić, ażeby było jak najwięcej oaz. Pustynia jest bowiem tylko wtedy groźna, jeżeli na niej nie ma oazy, jeżeli oazy są bardzo rzadko, bardzo daleko. Wtedy można naprawdę, jak tutaj jeden z was powiedział, umrzeć z pragnienia. Ale jeżeli oazy są, jeżeli są dość gęsto, blisko siebie, to nawet pustynia nie jest groźna. [...] Ja myślę, moi drodzy, że jest bardzo głęboka prawda w nazwie oaza. W jakimś znaczeniu życie jest jednak pustynią. Grozi nam pustynia. Powiem jeszcze inaczej: groziłaby nam pustynia, gdybyśmy nie tworzyli oaz.
    I teraz drugi wniosek z tego wyprowadzam: jesteście tutaj na oazie, jest was tutaj wielu. Myślę, że na tej oazie poniekąd każdy z was staje się oazą po to, ażeby wrócić na pustynię i żeby tę pustynię zagęścić oazami. Może to spojrzenie, które tutaj wnoszę, jest nieco inne, aniżeli wasze. Wy patrzycie bardziej od wewnątrz, od strony waszego przeżycia. Ja na to patrzę inaczej. Patrzę pod kątem życia naszego społeczeństwa, pod kątem życia naszej młodzieży, pod kątem wielkich zmagań, które się w tej chwili toczą, jeżeli chodzi o styl życia, o pewien świat wartości, o poziom duchowy całego społeczeństwa, a zwłaszcza naszej młodzieży. Od tego zależy całą nasza przyszłość, społeczeństwo jutra. Dlatego wracam do mojego wniosku: jesteście tutaj na oazie, trzeba, aby każdy z was wziął tę oazę w siebie i żeby się stał taką oazą, i żeby tymi oazami zagęścić jak najbardziej pustynię. Wtedy ona nie będzie groźna.

    Jan Paweł II
    Fragment przemówienia z dnia wspólnoty w Tylmanowej, 16 VIII 1972 r.,
    [w:] „Słowa Jana Pawła II do Ruchu Światło-Życie”,
    Wyd. Światło-Życie, Kraków 2003, s. 68-70



    28. [...] Jest rzeczą konieczną, by każdy katolik świecki miał zawsze żywą świadomość tego, że jest „członkiem Kościoła”, czyli osobą, której dla dobra wszystkich powierzone zostało oryginalne, niezastąpione i ściśle osobiste zadanie. Na tle tego stwierdzenia wypowiedź Soboru o niezbędnej potrzebie indywidualnego apostolstwa świeckich jawi się w całej pełni swojego znaczenia: „Apostolstwo indywidualne, którego przeobfitym źródłem jest życie prawdziwie chrześcijańskie (por. J 4, 14), stanowi początek i warunek wszelkiego apostolstwa świeckich, również zrzeszonego, i nie można go niczym zastąpić. Do tego rodzaju apostolstwa, zawsze i wszędzie owocnego, a w niektórych okolicznościach jedynie przydatnego i możliwego, są wezwani i zobowiązani wszyscy świeccy, jakiegokolwiek stanu, chociaż nie mają sposobności lub możności współpracować w stowarzyszeniach” [Dekr. o apost. świec. „Apostolicam actuositatem”, 16].
    W apostolstwie indywidualnym zawarte są ogromne bogactwa, które należy odkryć, ażeby wzrosły misyjne energie świeckich. Dzięki tej właśnie formie apostolstwa promieniowanie Ewangelii zostaje w sposób niezwykły upowszechnione, gdyż dociera do wszystkich miejsc i środowisk, z którymi wiąże się codzienne, konkretne życie świeckich. Chodzi tu ponadto o promieniowanie stałe, bowiem związane z konsekwentną zgodnością osobistego życia z wiarą, jak również o promieniowanie szczególnie wyraziste, bowiem katolicy świeccy, dzieląc w pełni z innymi warunki życia i pracy, radości i nadzieje mogą dotrzeć do serc swoich sąsiadów, przyjaciół lub kolegów, otwierając je na pełny wymiar rzeczywistości, na pełny sens egzystencji, którym jest komunia z Bogiem i z ludźmi.

    Jan Paweł II
    Adhortacja Apostolska O powołaniu i misji świeckich
    w Kościele i w świecie „Christifideles laici”



    „W tej samej godzinie wybrali się...” (Łk 24, 33)
    24. Rozpoznawszy Pana, dwaj uczniowie z Emaus „w tej samej godzinie wybrali się” (Łk 24, 33), aby przekazać to, co zobaczyli i usłyszeli. Kiedy naprawdę doświadczyło się Zmartwychwstałego, pożywając Jego Ciało i Krew, nie można zatrzymać tylko dla siebie przeżywanej radości. Spotkanie z Chrystusem, stale pogłębiane w eucharystycznej bliskości, wzbudza w kościele i w każdym chrześcijaninie pilną potrzebę dawania świadectwa i ewangelizowania. Zwróciłem na to uwagę w homilii, w której zapowiedziałem Rok Eucharystii, nawiązując do słów św. Pawła: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11, 26). Apostoł dostrzega ścisły związek między ucztą a głoszeniem: wejść w komunię z Chrystusem w pamiątce Paschy oznacza równocześnie poczuć się zobowiązanym do stania się misjonarzem wydarzenia, które ten obrzęd uobecnia. Rozesłanie po Mszy św. to nakaz, który pobudza każdego chrześcijanina do zaangażowania się w szerzenie Ewangelii i ożywianie społeczeństwa duchem chrześcijańskim.
    25. Do tej misji Eucharystia daje nie tylko siłę wewnętrzną, ale również – poniekąd – program. Jest ona bowiem pewnym sposobem bycia, który chrześcijanin przejmuje od Jezusa, a przez swoje świadectwo ma promieniować na społeczeństwo i kulturę. Aby do tego doszło, każdy wierny musi przyswoić sobie w medytacji osobistej i wspólnotowej wartości, jakie wyraża Eucharystia, postawy, jakie podpowiada, życiowe zamiary, jakie wzbudza. Dlaczego nie mielibyśmy w tym widzieć szczególnego zadania, jakie niesie w sobie Rok Eucharystii?

    Czynić dzięki
    26. Zasadniczy element tego „programu” zawiera się już w samym znaczeniu wyrazu „eucharystia”: dziękczynienie. W Jezusie, w Jego ofierze, w Jego bezwarunkowym „tak” wobec woli Ojca jest „tak”, „dzięki” i „amen” całej ludzkości świata. Kościół ma przypominać ludziom tę wielką prawdę. Jest to naglące zadanie przede wszystkim w naszej zsekularyzowanej kulturze, która zapomina o Bogu, a umacnia próżne przekonanie o samowystarczalności człowieka. Wcielanie programu eucharystycznego w codzienność, tam gdzie się pracuje i żyje – w rodzinie, w szkole, w fabryce, w różnorodnych warunkach życia – oznacza między innymi dawanie świadectwa, że rzeczywistości ludzkiej egzystencji nie można uzasadnić bez odniesienia do Stwórcy: „Stworzenie bowiem bez Stwórcy ginie”. To transcendentne odniesienie, które zobowiązuje nas do nieustannego „dziękczynienia” – właśnie do postawy eucharystycznej – za to, co posiadamy i czym jesteśmy, nie umniejsza właściwej autonomii rzeczywistości ziemskich, ale ją uzasadnia w sposób najbardziej autentyczny, umieszczając ją równocześnie w jej słusznych granicach.
    W tym Roku Eucharystii chrześcijanie winni dołożyć starań, by z większą mocą dawać świadectwo o obecności Boga w świecie. Nie lękajmy się mówić o Bogu i z dumą nosić znaki wiary. „Kultura Eucharystii” rozwija kulturę dialogu, która z niej czerpie swą siłę i pokarm. Błędem jest uważać, że publiczne odniesienie do wiary mogłoby naruszyć słuszną autonomię państwa i instytucji cywilnych, czy nawet rodzić postawy nietolerancji. Jeśli w historii nie obeszło się bez błędów w tej dziedzinie również ze strony wierzących, jak o tym przypomniałem z okazji Jubileuszu, nie należy ich przypisywać „chrześcijańskim korzeniom”, ale niekonsekwencji chrześcijan względem własnych korzeni. Kto nauczy się „składać dziękczynienie” na wzór ukrzyżowanego Chrystusa, może stać się męczennikiem, ale nigdy nie będzie prześladowcą.

    Droga solidarności
    27. Eucharystia nie jest tylko wyrazem komunii w życiu Kościoła; jest ona również programem solidarności dla całej ludzkości. Kościół stale odnawia w celebracji eucharystycznej swą świadomość, że jest „znakiem i narzędziem” nie tylko wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem, ale także jedności całego rodzaju ludzkiego. Każda Msza św., nawet kiedy celebruje się ją w ukryciu i w najbardziej zapomnianym zakątku ziemi, nosi zawsze znamię uniwersalności... Chrześcijanin, który uczestniczy w Eucharystii, uczy się z niej być rzecznikiem komunii, pokoju, solidarności we wszystkich okolicznościach życia. Rozdarty obraz naszego świata, który wszedł w nowe tysiąclecie z widmem terroryzmu i tragedii wojny, bardziej niż kiedykolwiek wzywa chrześcijan, by przeżywali Eucharystię jako wielką szkołę pokoju, gdzie formują się mężczyźni i kobiety, którzy na różnych szczeblach zaangażowania w życie społeczne, kulturalne, polityczne działają na rzecz rozwijania dialogu i komunii.

    W służbie najmniejszym
    28. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, który w znacznej mierze przesądza o autentycznym uczestnictwie w Eucharystii celebrowanej we wspólnocie: chodzi o to, czy jest ona bodźcem do czynnego zaangażowania w budowę społeczeństwa bardziej sprawiedliwego i braterskiego. W Eucharystii nasz Bóg ukazał najwyższą formę miłości, zmieniając wszystkie kryteria panowania, które zbyt często dominują w ludzkich relacjach, i radykalnie potwierdzając kryterium służby: „Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich” (Mk 9, 35). Nie przypadkiem w Ewangelii św. Jana nie znajdujemy relacji o ustanowieniu Eucharystii, ale jest tam scena „umywania nóg” (por. J 13, 1-20): pochylając się, by umyć nogi swym uczniom, Jezus niedwuznacznie wyjaśnia sens Eucharystii. Św. Paweł ze swej strony wyraźnie podkreśla, że nie jest godziwa celebracja eucharystyczna, w której brakuje blasku miłości, potwierdzonej konkretnym świadectwem dzielenia się z najuboższymi (por. 1 Kor 11, 17-22. 27-34).
    Czyż zatem nie można by Roku Eucharystii uczynić okresem, w którym wspólnoty diecezjalne i parafialne w sposób szczególny postarają się zaradzić czynną braterską pomocą którejś z tak licznych form ubóstwa na naszym świecie? Mam tu na myśli tragedię głodu, który dręczy setki milionów istot ludzkich, mam na myśli choroby nękające kraje na drodze rozwoju, samotność starców, trudności przeżywane przez bezrobotnych, przeciwności losu znoszone przez emigrantów. Są to nieszczęścia, które dotykają też – chociaż w innej mierze – regiony zamożniejsze. Nie możemy się łudzić: tylko po wzajemnej miłości i trosce o potrzebujących zostaniemy rozpoznani jako prawdziwi uczniowie Chrystusa (por. J 13, 35; Mt 25, 31-46). To właśnie jest kryterium, wedle którego będzie mierzona autentyczność naszych celebracji eucharystycznych.

    Jan Paweł II
    List Apostolski „Mane nobiscum Domine” (7 X 2004 r.),
    „L’ Osservatore Romano”, 2005, nr 1 (269), wyd. polskie, s. 9-11



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK