Strona startowa Domowego Kocioa Strona startowa Ruchu wiato-ycie
  
     
  Strona główna    Aktualności    Rekolekcje    Założyciel    Formacja    List DK    Galeria    Dom na Jagiellońskiej  
  Diakonia    Linki    Wzajemna pomoc    Z życia Ruchu    W Kościele i świecie  
Formacja
Krótko o DK
 
Zasady DK
 
Listy kręgu centralnego DK
 
Charyzmat i Duchowość Ruchu Światło-Życie
 
Historia DK
 
Konspekty spotkań miesięcznych
  • Katechumenat rodzinny

  • Ku dojrzałości chrześcijańskiej

  • Diakonia

  • Dać świadectwo nadziei

  •  
    Konferencje
     
    Relacje
     
    Świadectwa
     
    Prezentacje
     

    List`97: stycze - kwiecie 2005

    „Podsumowanie rocznej pracy formacyjnej kręgu”

    I. Dzielenie się życiem (przy herbacie)

    II. Część modlitewna:

    • Modlitwa do Ducha Świętego
    • Dzielenie się Słowem Bożym: Mt 5, 1-12
    • Modlitwa spontaniczna: dziękczynienie za miniony rok pracy formacyjnej
    • Tajemnica Różańca: Ustanowienie Eucharystii

    III. Część formacyjna:

    • Podsumowanie rocznej pracy formacyjnej kręgu
      W świetle słowa Bożego, którym dzieliliśmy się, a także po lekturze wypowiedzi Ojca Świętego „Musimy dokonać rachunku sumienia”, ks. Franciszka Blachnickiego „Mały i wielki krąg” i ks. Henri Caffarela „Kryzys w kręgu”, przeanalizujmy naszą pracę duchową w kręgu. Podzielmy się radościami, osiągnięciami. Spójrzmy krytycznie na niedociągnięcia. Podejmijmy konkretne postanowienia na przyszły rok.

    • Wybory pary animatorskiej kręgu zgodnie z Zasadami DK.

    Elżbieta i Witold Kowalczykowie



    23. [...] Obserwujemy, że nasze wspólnoty kościelne zmagają się ze słabościami, trudnościami, sprzecznościami. Również one potrzebują wsłuchać się na nowo w głos Oblubieńca, który wzywa je do nawrócenia, zachęca do śmiałego podejmowania rzeczy nowych i do zaangażowania w wielkie dzieło „nowej ewangelizacji”. Kościół musi stale poddawać się osądowi słowa Chrystusa i przeżywać swój ludzki wymiar w stanie oczyszczania, by coraz pełniej i doskonalej stawać się Oblubienicą bez skazy czy zmarszczki, przystrojoną w bisior lśniący i czysty (por. Ef 5, 27; Ap 19, 7-8).
    Tak więc Jezus Chrystus wzywa nasze Kościoły w Europie do nawrócenia, a one dzięki swemu Panu i na mocy Jego obecności, stają się głosicielami nadziei dla ludzkości. [...]
    26. Niech cały Kościół w Europie przyjmie jako skierowane do niego nakaz i zachętę Chrystusa: opamiętaj się, nawróć się, „stań się czujny i umocnij resztę, która miała umrzeć” (Ap 3, 2). Potrzeba ta wynika również z refleksji nad chwilą obecną: „Niepokojąca obojętność religijna tak wielu Europejczyków, znaczna liczba tych, którzy także na naszym kontynencie nie znają jeszcze Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła, i nie zostali dotąd ochrzczeni, a także sekularyzacja szerokich rzesz chrześcijan, którzy myślą, podejmują decyzje i żyją tak, «jakby Chrystus nie istniał» – wszystko to nie gasi bynajmniej nadziei, ale sprawia, że staje się pokorniejsza i bardziej skłonna do zawierzenia jedynie Bogu. To z Jego miłosierdzia otrzymujemy łaskę i zadanie nawrócenia” [Z Orędzia końcowego Drugiego Zgromadzenia Specjalnego Synodu Biskupów, 1999 r. – red.]. [...]
    29. Ażeby móc odpowiedzieć na ewangeliczne wezwanie do nawrócenia, „musimy wszyscy razem z pokorą i odwagą dokonać rachunku sumienia, aby poznać nasze lęki i błędy oraz szczerze wyznać nasze zaniedbania i ociężałość, nasze niewierności i winy” [Z Orędzia końcowego, jw.]. Dalekie od sprzyjania postawie rezygnacji i zniechęcenia, ewangeliczne uznanie własnych win budzi we wspólnocie doświadczenie, jakiego doznaje każdy ochrzczony: radości z głębokiego wyzwolenia i łaski nowego początku, która pozwala z większą mocą kontynuować drogę ewangelizacji. [...]
    33. Służba Ewangelii nadziei przez miłość, która ewangelizuje, jest obowiązkiem, za którego realizację wszyscy są odpowiedzialni. Niezależnie bowiem od rodzaju charyzmatu i posługi poszczególnych osób, miłość jest główną drogą wskazaną wszystkim i wszyscy mogą nią iść. Cała wspólnota kościelna jest powołana, aby podążać tą drogą śladami swego Mistrza.

    Jan Paweł II
    Adhortacja Apostolska „Ecclesia in Europa” [2003 r.]



    Od kilku miesięcy, a może nawet od kilku lat, należycie do jednego z kręgów rodzinnych Ruchu Światło-Życie. Spotykacie się razem, jest wam dobrze. Byłoby jednak niedobrze, gdyby pojęcie kręgu kojarzyło się wam z wyobrażeniem czegoś zamkniętego w sobie i sobie wystarczającego. Krąg rodzinny nie ma bowiem mieć charakteru zamkniętego, wyizolowanej grupy, nie może stać się swego rodzaju duchowym gettem. Dlatego pozostając przy wyobrażeniu kręgu, trzeba widzieć ten krąg jako ogniwo w łańcuchu, który sam stanowi wielki, nadrzędny krąg. Albo, posługując się innym obrazem, krąg należy widzieć jako żywą komórkę wchodzącą w skład organizmu, z jednej strony czerpiącą z tego organizmu życiodajne substancje, zaś z drugiej strony wypełniającą jakieś zadanie, jakąś funkcję w ramach i dla dobra całego organizmu.
    „Wielki krąg”, którego ogniwem jest nasz mały krąg, to najpierw cały ruch wspólnoty rodzinnej w ramach Ruchu Światło-Życie. Po całej Polsce są już rozsiane takie kręgi, zasiadające, jak my, raz w miesiącu przy wspólnym stole. Jest ich około 130. To co je łączy – to wspomnienie wspólnych spotkań takich, jak wakacyjna oaza rodzin w Krościenku i w innych punktach, oazy rekolekcyjne animatorów (Zakroczym, Krościenko), spotkania ogólnopolskiego kręgu rodzinnego w Zakroczymiu, udział w dniach wspólnoty. Łączy je także list miesięczny Domowy Kościół i sugerowany przez niego jednolity kierunek i program pracy. Jako polski ruch wspólnoty rodzinnej czujemy się także ściśle związani z ogólnoświatowym ruchem Equipes Notre-Dame, przyświeca nam bowiem ten sam cel i pracujemy przy pomocy podobnych metod.
    Jako ruch wspólnoty rodzinnej czujemy się włączeni w ogólniejszy ruch soborowej odnowy Kościoła, który w naszych warunkach przybrał konkretną postać Ruchu Światło-Życie. Ruch ten – obok rodzin – obejmuje dzieci, młodzież szkół średnich, młodzież akademicką i pracującą oraz dorosłych. Jedność z tym ruchem przeżywaliśmy w oazach rekolekcyjnych, gdzie oazy rodzin wchodziły w skład tzw. oaz wielkich, obejmujących oazy różnego typu; możemy przeżywać ją ciągle na nowo w ramach rejonowych dni wspólnoty Ruchu Światło-Życie.
    W jaki sposób powinniśmy pielęgnować w sobie i pogłębiać świadomość tej jedności, która jest „jednością w Duchu Świętym”, przezwyciężając grożące nam tendencje partykularyzmu i zamykania się w takim czy innym getcie? Dokonuje się to głównie przez przyjęcie modlitewnej odpowiedzialności za wszystkie złączone z wami wspólnoty. Jeśli wasz mały krąg postępuje naprzód, wzmacnia się i pogłębia, kto wie, czy nie zawdzięczacie tego modlitwie innych wspólnot naszego Ruchu. Teraz może przyszła już chwila, abyście świadomie i wy podjęli odpowiedzialność za wszystkie kręgi, wszystkie wspólnoty rodzinne naszego Ruchu: z parafii, diecezji, kraju, na całym świecie.
    W jaki sposób?
    1. Przez zainteresowanie się życiem innych wspólnot: z waszego rejonu, diecezji, z całego kraju (korespondencyjnie, odwiedziny, świadectwa).
    2. Przez udział w spotkaniach („msze jedności” w parafiach, dni wspólnoty, oazy modlitwy, rekolekcje 4-dniowe (ORA), rekolekcje letnie 15-dniowe). Powiedział ktoś: „Nie może dojść do jedności bez ciągłych okazji do spotkań”. Wszystkie wymienione tu spotkania przewidują w swym programie wspólnotę modlitewną, wzajemne dzielenie się swoim życiem wewnętrznym, które to dzielenie tak bardzo ubogaca i umacnia.
    3. Przez pomoc finansową, udzielaną wg swoich możliwości na cele Ruchu, który bez niej nie mógłby funkcjonować.
    4. Przez dzielenie się z innymi dobrami duchowymi, które otrzymaliśmy za pośrednictwem Ruchu, zachęcając ich w ten sposób do włączenia się w tę pracę.
    5. I wreszcie przez zobowiązanie się wewnętrzne do objęcia swą modlitwą wszystkich członków Ruchu. Może to być wybrana modlitwa, odmawiana codziennie w tej intencji, np. dziesiątek Różańca.
    Wrócimy do tego tematu jeszcze w przyszłym numerze. Porozmawiajmy już jednak teraz wspólnie na ten temat i odpowiedzmy sobie na pytanie: W jaki sposób mogę być prawdziwym członkiem całego Ruchu i przeżywać swoją jedność z nim? Bo jedność jest szczególnym owocem Ducha Świętego i znakiem Jego obecności, z drugiej strony jest ona źródłem mocy i owocnej działalności.

    ks. Franciszek Blachnicki
    „Domowy Kościół”, nr 11, XI 1977, [w:] Wyd. zebrane, t. 2, s. 115–117



    Po pewnym czasie pracy w kręgu nierzadko następuje okres pewnego kryzysu. Jakie mogą być tego przyczyny? Mogą być one bardzo różne. I te, które wydają się być oczywiste, wcale nie muszą być prawdziwe. Niektórzy twierdzą, że do kryzysu przyczyniają się różnice charakterów, kultur, wychowania, inni dopatrują się przyczyn w metodach ruchu.
    Jeśli zastanowimy się głębiej nad tym problemem, odkryjemy, że przyczyną takiego kryzysu jest konflikt motywów, czyli intencji. Przy czym „intencję” rozumiemy tu jako „cel”, który pociąga za sobą działanie. Przy bliższej obserwacji dochodzimy do wniosku, że poszczególni członkowie kręgu, przychodząc na miesięczne spotkania, kierują się różnymi intencjami (motywami) – i właśnie te różnice doprowadzają do natężenia konfliktów.
    Nieraz małżeństwom angażującym się w kręgi nie wytłumaczono dość wyraźnie prawdziwych celów ruchu (autentyczne chrześcijaństwo całej rodziny, wspólne dążenie do Boga, do świętości, tworzenie rodzin prawdziwie Bożych, kochających się i szczęśliwych). Może ci, którzy rodziny te wprowadzali, obawiali się, by ich nie zrazić podaniem od razu całej prawdy. Czasem intencja, która była jak najlepsza przy angażowaniu się, z biegiem czasu ulega pewnej dewiacji. W rzeczywistości intencja jest czymś, czego się nie widzi i może właśnie dlatego nie zwraca się na nią dostatecznej uwagi. A przecież to sprawa istotna. [...] Jakże różne intencje kierują sercami uczestników naszych kręgów. Jeden z nich przychodzi tylko dlatego, by nie zrobić przykrości swej żonie; małżeństwo, które niedawno przyjechało do nowego miasta cieszy się z możliwości nawiązania bliższych stosunków z nowymi znajomymi; ktoś inny zdecydował się, bo przecież „trzeba coś robić”; niektóre pary pociąga nadzieja, że w kręgu znajdą pomoc dla trudności ich życia małżeńskiego; w niektórych środowiskach uważa się fakt zaangażowania małżeństwa w kręgu za coś, co przemawia na korzyść ich opinii. Aż wreszcie są tacy, którzy nie mają żadnej intencji, przychodzą z rutyny, aby nie zmartwić swym odejściem całego kręgu.
    Otóż zaznaczam jasno, że żaden z wymienionych motywów nie usprawiedliwia waszej obecności w kręgu. I choć niektóre z tych intencji nie są złe – żadna nie jest prawdziwa i nie tłumaczy waszego zaangażowania się. Jedyną intencją, jedynym prawdziwym celem, motywem jest wola, aby lepiej Boga poznać, mocniej Go kochać, lepiej Mu służyć. Włączam się do kręgu dla Boga. Pozostaję w kręgu dla Boga. Motyw włączenia się, motyw pozostania w kręgu jest religijny i pozostaje w ścisłej relacji z Bogiem. Bez takie motywacji – praktycznie – nie włączamy się w ruch.
    Wiem, że nieraz najlepsze intencje po pewnym czasie mogą się stać anemiczne, mogą ulec zagłuszeniu przez chwasty kąkolu. I nieraz małżeństwo lub jeden z jego członków, który włączył się do kręgu w najlepszej intencji – potem pozostaje w nim tylko z motywów drugorzędnych lub nic nie znaczących. Dlatego też na spotkaniach miesięcznych trzeba nieraz weryfikować swoje intencje, swoją orientację. Para animatorska oraz ksiądz moderator, których obowiązkiem jest przypominanie wciąż członkom kręgu o tej sprawie, powinni raz po raz powracać do tego zasadniczego punktu duchowości ruchu. Jeżeli w jakimś kręgu przestaje istnieć intencja zasadnicza, a pozostają tylko te drugorzędne, wyżej wymienione – z konieczności musi dojść do pewnego kryzysu. Wystarczy wówczas jakieś małe wydarzenie, aby do niego doprowadzić. Staje się nieunikniony.
    I wówczas przypisywać się będzie tę sytuację różnym wyimaginowanym przyczynom: zły charakter, brak miłości wzajemnej, różnorodne zainteresowania – podczas, gdy jedyną przyczyną jest zanik prawdziwej intencji. I wówczas cały szereg środków zaradczych okaże się półśrodkami, nawet wysiłki podjęte w kierunku miłości braterskiej okażą się również niewystarczające. Jedynym środkiem skutecznym jest oczyszczenie prawdziwej intencji – lub opuszczenie kręgu Lojalność wobec Ruchu wymaga tego, aby pozostawali w nim tylko ci członkowie, którymi kieruje intencja zgodna z ideałem, jaki podaje ruch. Jakże mocno uświęcające i promieniujące byłyby wszystkie nasze kręgi, gdyby wszyscy ich członkowie włączali się i pozostawali w nich tylko dla jednego celu – dla Boga.

    ks. Henri Caffarel
    „Domowy Kościół”, nr 23, II 1980 r., [w:] Wyd. zebrane, t. 3, s. 222-224



    © 2001-2013 Centralna Diakonia DK