Filadelfia – relacja Agnieszki i Tomasza Talagów

Świętowaliśmy wraz z Domowym Kościołem z Kanady 25-lecie wspólnoty. Do parafii St. Adalbert (św. Wojciecha) przyjechało ok. stu osób. Gościem specjalnym naszego spotkania był kard. Gerhard Muller, Prefekt Kongregacji Nauki i Wiary. Podczas spotkania jubileuszowego wygłosił on do wspólnoty przemówienie w języku polskim. Zaznaczył w nim wielką rolę Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło-Życie i jego gałęzi rodzinnej czyli Domowego Kościoła w dziele przyswajania dziedzictwa Soboru Watykańskiego II w Kościele polskim przełomu lat 60-tych i 70-tych. Kard. Muller mówił też o potrzebie dzielenia się dziedzictwem założyciela z nowymi pokoleniami małżonków.

Po kardynale zabraliśmy głos my (Agnieszka i Tomasz Talaga). W wystąpieniu naszym staraliśmy się pokazać uniwersalny charakter formacji małżeńskiej w Domowym Kościele. Staraliśmy się także zachęcać polskie małżeństwa na emigracji do otwarcia się na inne języki i kultury w Kościele katolickim tak, aby skutecznie docierać z propozycją naszej formacji. Jako dowód na to, że formacja taka jest możliwa wśród Amerykanów, poprosiliśmy o wystąpienie Davida i Kate Dawson, małżeństwo z Nowego Orleanu w stanie Luizjana. David i Kate są odpowiedzialni za wspólnotę Domowego Kościoła na południu USA. Po czterech latach od pierwszych rekolekcji ewangelizacyjnych, dziś w 7 diecezjach i 3 stanach (Luizjana, Teksas, Floryda) wspólnota Domowego Kościoła liczy ponad 150 małżeństw. David i Kate udowodnili, że duchowość i formacja małżeńska, jaką proponuje Domowy Kościół, jest nie tylko uniwersalna, ale także potrzebna i atrakcyjna dla małżeństw amerykańskich. Kluczem do otwarcia serc małżonków katolickich nie jest bowiem tradycja kultury czy języka, ale łaska sakramentu małżeństwa, która działa podobnie w całym Kościele katolickim.

Drugą część spotkania stanowiła uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem kard. Mullera. W homilii wygłoszonej po angielsku kardynał, nawiązując do fragmentu ewangelii z dnia, mówił o cierpieniu. Zaznaczył, że każde powołanie naznaczone jest cierpieniem, bez względu na wiek czy stan. Jednak cierpienie takie może być okazją zjednoczenia z naszym Panem cierpiącym na krzyżu.

Logo for 2015 World Meeting of FamiliesPo Eucharystii zaprezentowaliśmy licznie zgromadzonym parafianom, pielgrzymom i członkom naszych wspólnot siedem darów lub inaczej zobowiązań, jakie mamy w Domowym Kościele. Prezentacji tej dokonaliśmy poprzez świadectwa życia małżonków, którzy opowiedzieli zebranym, jak Bóg zmienia ich życie przez praktykę codziennej modlitwy osobistej, studium słowa Bożego, modlitwy małżeńskiej, rodzinnej, comiesięcznego dialogu małżeńskiego, reguły życia czy corocznych rekolekcji. Większość świadectw wygłoszona była w języku angielskim, by mocniej podkreślić uniwersalny charakter przesłania.

Spotkanie zakończyło się krótką adoracją, podczas której uwielbialiśmy Pana Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

Małżeństwa w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie mają problemy podobne do tych, jakie mamy w Polsce. Są to problemy stanu, związku sakramentalnego, w którym miłość, wierność i uczciwość małżeńska nieustannie poddawane są ciężkiej próbie. Różnice między Ameryką a Polską mogą być takie, że za oceanem uzyskanie rozwodu to prosta formalność za ok. 300$. Powszechność i „normalność” rozwodów jest tu zatrważająca – przeniknęła do umysłów i serc katolików tak głęboko, że u wielu wierzących nie budzi sprzeciwu ani wyrzutów sumienia przyjmowanie komunii świętej w ponownych związkach.

Problemem innego rodzaju jest dostępność kapłanów w posłudze duszpasterskiej. Jest ich statystycznie znacznie mniej niż w Polsce, wiele parafii opiera się na jednym kapłanie – proboszczu. Gdy przy parafii działają jakieś wspólnoty formacyjne, takie jak Domowy Kościół, Odnowa w Duchu Świętym czy inne, ksiądz jest „wielozadaniowy” i często nie ma zwyczajnie czasu na głębsze zaangażowanie w kolejne dzieła. Często proboszczowie nie chcą zgodzić się na tworzenie nowych grup parafialnych wiedząc, że nie będzie dla nich odpowiedniej opieki duszpasterskiej.

Innym problemem jest katolickie wychowanie dzieci. Z jednej strony świecki charakter szkół publicznych nie sprzyja katolickiemu wychowaniu, z drugiej strony szkoły katolickie są zwyczajnie dyskryminowane przez rząd nie otrzymując dotacji. Utrzymanie szkoły katolickiej jest więc wielkim wyzwaniem dla jednej lub więcej parafii. Tak jest też w Filadelfii, gdzie parafia polska we współpracy z innymi parafiami stara się sfinansować funkcjonowanie szkoły katolickiej.

Wraz z żoną zastanawialiśmy się, dlaczego na miejsce spotkania rodzin wybrano Filadelfię? Będąc tu kilka dni mieliśmy okazję wraz z dziećmi odwiedzić Independence Hall – miejsce, w którym podpisano Deklarację Niepodległości w 1776 r. Kilka dni później w tym samym miejscu papież Franciszek wygłosił przemówienie, wprost nawiązując do miejsca i wydarzeń z nim związanych.

Patrząc na Filadelfię oczami turysty, można być zadowolonym lub nawet zachwyconym. Jest to na pewno jedno z najlepiej rozpoznawalnych miast Stanów Zjednoczonych – głównie ze względu na swoją historię i wpływ na dzieje kraju. Patrząc na Filadelfię oczami wiary mieliśmy zgoła odmienne wrażenie. „Miasto wolności” kojarzone jest jednoznacznie z wszelkiego rodzaju wynaturzeniami i „walką o swoje prawa” środowisk LGTB. Nawet przejścia dla pieszych, w centrum miasta, tam gdzie codziennie przechodziły tysiące pielgrzymów, miały pasy w kolorach tęczy. Mer miasta, przemawiając w Independence Hall tuż przed przybyciem tam papieża podkreślał, że w mieście żywa jest tradycja walki o pełnię praw środowisk LGTB. Filadelfijczycy (przynajmniej ci sprawujący wyższe urzędy) dumni są z tego, że ich miasto jest pionierem zmian obyczajowych. Rodzi się więc pytanie, po co zaproszono do Filadelfii rodziny katolickie? Kto dla kogo ma być przykładem? Czy rodziny katolickie mają być świadectwem normalności w zepsutym świecie, czy też może chodzi o to, by pokazać rodzinom katolickim „prawdziwe” oblicze wolności? Pod powłoką pięknych słów, wystroju ulic, amerykańskiego rozmachu i nowoczesności rozgrywa się duchowa walka między tym co Boże i tym, co od Boga nie pochodzi. Nadzieję budzi fakt, że na spotkanie z Ojcem Świętym przyjechały rodziny autentycznie wierzące w Boga – takie, które nie boją się o tym mówić i tego pokazywać. Tańczące i śpiewające wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej, rozśpiewane i roztańczone zespoły z Ameryki Południowej, Meksyku czy Afryki to znaki dla zlaicyzowanej i mocno zdewastowanej moralnie Filadelfii.