Rekolekcje dla par rejonowych filii poznańskiej.

Na przełomie miesięcy września i października w malowniczo położonym Rościnnie odbyły się rekolekcje dla par rejonowych organizowane przez filię poznańską. W rekolekcjach brało udział piętnaście par z diecezji: poznańskiej, zielonogórsko-gorzowskiej, koszalińsko-kołobrzeskiej, szczecińsko-kamieńskiej, włocławskiej oraz łowickiej. Moderatorem prowadzącym ten szczególny czas był ks. Piotr Listwoń (moderator diecezjalny DK diecezji szczecińsko-kamieńskiej), a parą moderatorską Małgorzata i Tomasz Kasprowiczowie (para filialna filii poznańskiej). Celem tych rekolekcji jest przypomnienie drogi formacji Domowego Kościoła, celu, do którego ma ona prowadzić swoich członków, a przede wszystkim wyjście naprzeciw parom rejonowym, ukazując im ich zadania wynikające z „Zasad DK”. O tym, jak ważne są to rekolekcje dla tych, którzy rozpoczynają posługę, mówią świadectwa małżeństw, które je przeżyły.

Po wybraniu nas na parę rejonową rejonu Majowe w Szczecinie, wszyscy znajomi z DK namawiali nas na wyjazd na rekolekcje dla par rejonowych. Po sprawdzeniu terminów rekolekcji, stwierdziliśmy, że jedziemy na pierwsze, które odbędą się w Rościnnie. Choć na przeszkodzie stanęły nam plany innych członków naszej rodziny, postanowiliśmy zrobić wszystko, aby jednak pojechać i nie przekładać tego na późniejszy termin.

Jak się okazało, decyzja była jak najbardziej słuszna. Jesteśmy wdzięczni tym, którzy nam polecali te rekolekcje. Na miejscu okazało się, że większość par uczestniczących w rekolekcjach rozpoczyna posługę tak samo jak my.

W trakcie rekolekcji prowadzonych przez parę filialną Małgorzatę i Tomasza Kasprowiczów oraz księdza moderatora Piotra Listwonia, kolejny raz dotarły do nas słowa „to nie wy mnie wybraliście, ale ja was wybrałem”. Zrozumieliśmy, że wybór na parę rejonową to nie była wola par animatorskich, ale wola samego Boga. Z każdą kolejną wspólną modlitwą oraz słuchaniem kolejnych konferencji utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że jesteśmy narzędziem w rękach Boga i nic nie możemy zrobić bez Jego woli. Zrozumieliśmy również, jak ważne jest, aby nasza droga formacyjna była zgodna z założeniami nakreślonymi przez ks. Franciszka Blachnickiego, że nie wolno nam nic zmieniać. Jesteśmy przekonani, że przeżycie tych rekolekcji było niezbędne, aby dalej prawidłowa się formować i pomagać w drodze do świętości innym małżeństwom Domowego Kościoła.

Dzięki przeżyciu tych rekolekcji na pewno lepiej i z większą świadomością będziemy służyć innym małżeństwom należącym do DK w powierzonym nam rejonie.

Jeżeli jakaś para rejonowa będzie miała jeszcze wątpliwości co do wyjazdu na rekolekcje, to będziemy ich usilnie przekonywać, że nie można prowadzić rejonu bez przeżycia tych rekolekcji.

Dorota i Bogusław Borowscy

 

Kiedy przyjęliśmy posługę pary rejonowej, byliśmy pełni obaw, zagubieni i wystraszeni. W naszych sercach rodziło się wiele pytań i wątpliwości: jak sobie damy radę, czy jesteśmy gotowi, na czym tak naprawdę polega ta posługa? Z tymi myślami pojechaliśmy na rekolekcje dla par rejonowych w Rościnnie. Czego się spodziewaliśmy? „Instrukcji obsługi”. Jednak Pan Bóg zaplanował ten czas zupełnie inaczej.

Odpowiedzi przychodziły już pierwszego dnia. Jezus przemówił na powitanie słowami: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem…” To niesamowite! Bóg zaprasza mnie, z całą moją niemocą, z całą słabością, z moim lękiem i wątpliwościami do tego, abym stała się narzędziem w Jego rękach. Wystarczy Mu zaufać, zawierzyć i szczerym sercem odpowiedzieć na to wezwanie. Wystarczy na nowo się w Nim zakochać, pozwolić się ogarnąć Jego miłości i o niej świadczyć. Wystarczy stanąć za Nim, stać się przezroczystym, ukryć się w Nim, zatopić się w Jego ramionach i pozwolić się prowadzić. Nie zasłaniać Go sobą, nie psuć tego, co On zaplanował. Trwać w Nim, bo bez Niego nic nie mogę uczynić.

Drugiego dnia Jezus pokazał mi bardzo wyraźnie, co to znaczy służyć. To pochylić się nad drugim człowiekiem, to obmywać nogi i patrzeć z miłością. Spojrzeć choć trochę oczami Boga. Znaleźć czas, zbudować relację, zapatrzeć się w Jezusa, który „…istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi…”. To nie jest takie proste, ale Jezus mówi dalej „…przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek poprosicie w imię moje”. Mój Pan nie zostawi mnie na tej drodze, to On sam będzie działał. Teraz to wiem. Teraz z radością i wielkim pokojem odpowiadam na Jego zaproszenie: Jezu, ufam Tobie!

ŹRÓDŁO. To słowo, które jako pierwsze przyszło mi do głowy, gdy chciałem podsumować, tak sam dla siebie, czas rekolekcji dla par rejonowych.

Na stojąco, na siedząco nie napije się wody bezpośrednio ze źródła. Aby napić się wody ze źródła, potrzeba pokory i pochylenia się. Pokory, żeby uklęknąć. Głębokiego pochylenia, aby dotknąć bezpośrednio źródła wargami lub zaczerpnąć tej wody dłonią. Trzeba się pokłonić każdej kropli wody. Odsunąć na bok siebie i uniżyć się przed zdrojem, bo inaczej ochlapię się, zamoczę ubranie i odejdę spragniony.

Dlatego konieczny jest powrót do początku, do źródła. Konieczne jest i zdecydowanie dobre, abym pochylił się na nowo z pokorą nad namiotem spotkania. Konieczne jest, abym uniżył się z ufnością przed Jezusem i był przed Nim. Po prostu był, wpatrując się w Jego najczystsze Ciało, adorując wzrokiem Jego Najświętszą Obecność.

I ten czas, czas rekolekcji  dla par rejonowych w Rościnnie w dniach 30 września – 2 października 2016 roku, był dla mnie tym powrotem do źródła. Przyjęciem słów, wypowiedzianych w kuluarowych nocnych rozmowach, że „przed przyjęciem posługi najpierw pojawia się strach, a potem pozostają kolana”. Był to piękny i błogosławiony „czas kolan”. Czas namiotu spotkania, adoracji, spotkania ze słowem Bożym, spotkania z Jezusem. Czas, w którym pozwoliłem umyć Jezusowi moje nogi, aby teraz obmywać nogi tym, do których mnie Jezus posyła. To Jezus wybiera i wybrał mnie, wraz z moją żoną, do posługi w rejonie. Nieważne są kolejne sprawnie przeprowadzone spotkania, zaliczone litanie i dni wspólnoty, zapisane w tabelce i odhaczone kręgi rejonowe, ale najważniejszy jest Jezus. Chwała Panu!!!

Irena i Waldek Trypuccy

 

Życie, w którym to Bóg rozdaje karty – bywa przewrotne. Z Bożą przewrotnością nie warto się sprzeczać – tu trzeba zaufania i wiary w jej doskonałość. Bo widzicie, bywamy kłótliwi i niezgodni – taka ludzka natura, która nabiera dodatkowego rozpędu, gdy do głosu dochodzi miłość. Kochamy się i kłócimy razem już od 30 lat. Być może para rejonowa posługująca przed nami – Magda i Damian -nie byli tego świadomi, ale ich propozycja, byśmy to my zajęli ich miejsce, wywołała jedną z większych sprzeczek, jaką przyszło nam stoczyć w naszej małżeńskiej posłudze. Do tej pory żyliśmy wygodnie – dzieci odchowane, stabilna praca, dom, działka – dążyliśmy do spokojnego życia. Wszystkie sprawy ważne, jak i te mniej istotne, załatwialiśmy pod okiem Pana. Spójrzcie na nas oczami, którymi my widzimy siebie; prości ludzie, dla których najważniejsza jest rodzina. Małżeństwo, które nigdy nie chciało skupiać na sobie uwagi innych, miało by służyć pomocą innym rodzinom? Uwierzcie, nie było to nam na rękę i byliśmy przekonani, że nie damy rady temu zadaniu podołać. Właśnie w tamtym czasie delikatny Boży kuksaniec zmienił nasze plany. Czas w tym miejscu powrócić do Bożej przewrotności. Boża przewrotność dotknęła nas, czego efektem jest ten list. Jest to nowa rola, ale wierzymy, że z Bożą pomocą i Waszym wsparciem jest to możliwe.

Naszą ,,deską ratunku” okazały się rekolekcje w Rościnnie prowadzone przez Gosię i Tomka oraz księdza Piotra Listwonia. Dzięki nim zrozumieliśmy, że Boża przewrotność jest działaniem zaplanowanym, a jej początki (w naszym przypadku) można datować na dwa tysiące lat wstecz. To właśnie wtedy św. Jan (J 15,16) spisał dla nas te słowa. ,,Nie wyście Mnie wybrali, lecz Ja was wybrałem…” – w naszym mniemaniu to właśnie my jesteśmy adresatami. Bogu zawsze należy ufać. Zaufaliśmy w Rościnnie. Bóg tak działa, że zawsze pomaga w realizacji celu. Jemu zawierzamy naszą posługę.

Jesteśmy gotowi, Panie, pójść tam, gdzie nas posyłasz, lecz prosimy, byś wspierał nas, bo bez Ciebie jesteśmy zbyt słabi. Dziękujemy za wszystkie osoby, które spotkaliśmy na rekolekcjach, oraz za ich świadectwa. Pozwolili nam zrozumieć, czym jest wspólnota chrześcijańska. Boże błogosław im!

Małgosia i Krzyś Malinowscy