Droga Wspólnoto,

Kolejny numer „Listu”, który oddajemy do Waszych rąk, poświęcony jest – podobnie jak poprzedni – służbie. Przeżywamy przecież rok formacyjny pod hasłem „Sługa Niepokalanej”. Poszerzamy jednak nieco nasze pole widzenia: w poprzednim numerze przyglądaliśmy się, jak służymy albo możemy lepiej służyć sobie nawzajem w małżeństwie, tym razem chcemy zachęcić Was do zmierzenia się z tym, jak służyć w rodzinie.

Służbę w rodzinie różnie możemy rozumieć. Pewna kobieta uwielbiała zamęczać innych opowieściami, jak to ona poświęca się dla rodziny. Sprzątała i czyściła cały dom, przybierając okropnie zbolały wyraz twarzy, gdy komuś zdarzyło się zapędzić na dywan nie zmieniwszy obuwia po przyjściu do domu. Gotowała obiady i gorące kolacje, choć nikt tego od niej nie wymagał, więcej – za rezygnację z niektórych dań wszyscy byliby jej wdzięczni. Uśmiechali się jednak i jedli – bo przecież ona włożyła w ich przygotowanie specjalnie dla nich tyle wysiłku. Kiedy ktoś z domowników później wracał do domu, mógł być pewien, że ona będzie czuwała i czekała w drzwiach bez gderania, ale z takim spojrzeniem, że serce się kroiło. Poświęcała się cała służeniu swojej rodzinie tak bardzo, że czuła się wręcz męczennicą. Co ciekawe, męczennikami czuli się też inni…

Nikt nie rodzi się, będąc już doskonałym w miłości – tego musimy się uczyć. O tym, że ciągle jesteśmy „w drodze” w nabywaniu tej umiejętności (również w Domowym Kościele) świadczą zarówno ci, którzy komentując zachowanie „domowokościołowych” dzieci dostrzegają błędy wychowawcze (oczywiście, popełniane przez innych rodziców), jak i ci, którzy zderzając się często z własną bezradnością w tej dziedzinie rozpaczliwie szukają poradników z serii „jak przetrwać w rodzinie i nie zwariować”. Mamy służyć, ale jak? Czy służyć własnym dzieciom to spełniać wszystkie ich zachcianki? Z drugiej strony służba w rodzinie tym bardziej nie oznacza, że nasze dzieci mają nam służyć do realizacji własnych celów, niespełnionych ambicji i marzeń. Jak więc mamy miłością ożywieni służyć sobie wzajemnie? (Ga 5,13). Jak służyć sobie nawzajem mądrze – tak, aby rosło w nas dobro? „Jeśli czynimy dobro z niewłaściwych pobudek, przepełnieni niechęcią, nasze serce staje się coraz bardziej ściśnięte, zamiast rosnąć i rozszerzać się. (…) Dlatego oddaj Bogu swą niechęć, bunt, ciężar; pozwól, by przemienił twoje nastawienie, byś był ‘radosnym dawcą’, który miłuje jak Bóg” – podsumowuje Agnieszka Zawisza po ukazaniu, jak praktycznie służyć sobie nawzajem w rodzinie. O takiej służbie mówią też kolejne „perełki” z „Amoris laetitia”, które możemy „zabrać ze sobą” jako przewodników na dni naszego życia.

Sporo kontrowersji budzą ostatnio dyskusje nad odnową liturgiczną w Kościele. Nie może to być obojętne zwłaszcza oazowiczom, bo przecież nasz Ruch wyrasta z odnowy liturgicznej i jej również ma służyć. Oby pomogło nam w tym się odnaleźć zarówno styczniowe spotkanie w kręgu, do którego konspekt (wraz z dwoma kolejnymi) zamieszczamy w dziale „Formacja”, jak i zawierający własne, subiektywne oceny „dwugłos”, zamieszczony w dziale „Znaki czasu”, streszczający z jednej strony to, co o liturgii mówi prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, z drugiej pytający, jak się to ma do naszej oazowej praktyki. Oby jego lektura pobudzała nasze myślenie do poszukiwań i ożywiła serce, aby bardziej ukochać Boga, który chce się nam objawiać w liturgii.

            Duch służby w naszym Ruchu objawia się też w kadencyjności. Świadomość, że jesteśmy odpowiedzialni za jakiś odcinek tylko przez jakiś czas, pomaga nam służyć bardziej bezinteresownie, nie przywiązując się do myślenia o sobie. Zakończenie kadencji staje się okazją do wdzięczności za dobro, które udało się uczynić dzięki posłudze, a początek nowej kadencji budzi wdzięczność wobec Boga, który powołuje kolejnych ludzi do posługi. Tę wdzięczność za lata posługi chcemy wyrazić wobec Arcybiskupa Adama Szala, który zakończył kadencję Biskupa Delegata Konferencji Episkopatu Polski do spraw Ruchu Światło-Życie. Jednocześnie chcemy powitać nowego Biskupa Delegata. Jest nim bp Krzysztof Włodarczyk, biskup pomocniczy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, który mówi o sobie, że czuje się oazowiczem. Wywiad z nim zamieszczamy w dziale „Z życia DK”. Zachęcamy także do lektury listu, który do nas skierował. Życzymy nowemu Biskupowi Delegatowi, by ten czas służby, który się rozpoczyna, dawał za łaską Bożą wzrost zarówno jemu samemu, jak i wspólnocie, której posługuje.

Wszystkim zaś czytelnikom „Listu” życzymy, by ten czas – najpierw radosnych przygotowań, a potem świętowania przyjścia na świat największego Daru dla człowieka, którym jest sam Boży Syn, był też dla nas odkrywaniem tej radości, jaką daje całkowite oddanie siebie w służbie Bogu i drugiemu człowiekowi.

Katarzyna i Paweł Maciejewscy
para krajowa DK

ks. Tomasz Opaliński
moderator krajowy DK

Przy okazji dystrybucji tego numeru „Listu”, otrzymacie „Credo abstynenckie” ks. Franciszka Blachnickiego. Niech jego treść między innymi służy pomocą podczas przygotowywania się do spotkania miesięcznego kręgu w lutym i odpowiedzi na pytania: Jaki jest mój stosunek do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka? Czy widzę w niej sposób na obumieranie dla siebie, by służyć innym na wzór Chrystusa Sługi?